Oglądasz posty wyszukane dla frazy: Stanisław lem-tworczosc

Matrix to piękna adaptacja Polskiej książki :-)

> W takim razie obawiam się, że Stanisław Lem powinien wytoczyć co najmniej
sto
> procesów, zaczynając od Williama Gibsona, za Neuromancera. A stu innych
> twórców, na czele z Mamoru Oshii powinno wytoczyć procesy braciom Wachowskim.
> Paranoja, biedny jakiś człowiek...

On chce tylko bronić książki i wytoczyć proces jedynie twórcom scenariusza.

 » 

Przeczytaj!Potrzebuję Twojej opinii!

Ranking zupełnie subiektywny:

Polacy
Lem Stanisław - jako jeden z nielicznych rozpoznawalny poza Polską
Górecki - bo w odróżnieniu od Pendereckiego nie stoi w miejscu
Polański - patrz Lem + umiejętnośc opowiadania przejmujących historii(i
bardziej chodzi mi tu o Makbeta niż o Pianistę:)

NiePolacy
Antonio Tabucchi - za umiejętne opisywanie świata,za rozsądne podejście do
współczesności
Baudillard - za krytyczne spojrzenie na rzeczywistoś i udowodnienie że
filozofia i komercja się nie wykluczają
Eco - za otworzenie nauki na szerszy świat
Werner Herzog - za najprawdziwsze filmy swiata
Peter Greeneway - za najładniejsze filmy świata

+ wielu innych bezimiennych twórców, którzy w masowej opapce udowadniają, że
można robić coś po swojemu nie oglądając się na bzdury ukryte pod
hasłami "wymogi rynku", "moralność" czy "komercyjnośc" - po prostu poszukiwać
piękna i ewentualnie ale niekoniecznie prawdy...
Pozdrowienia:)

Najgorsz lektura szkolna

Mnie się "Quo vadis" bardzo podobało. Wiekszość lektur mi się podobała. A te
które mi się nie podobały.... przeczytałam ponownie już po maturze. I o
większości zmieniłam zdanie. Może niektóre lektury nie powinny być czytane w
szkole... tylko dopiero później, kiedy człowiek jest starszy i inaczej patrzy
na swiat?
A tym co mi się nie podobało w szkole, ani w latach późniejszych są "Bajki
robotów" Stanisława Lema. W ogóle nie trawię całej twórczości tego pana.

No nie!

przyklad z forum fantastyki
>>>Praca maturalna... help...
Zostało mało czasu do maturki:| Nie wiem czy sam poradze sobie z moim tematem
na ustna mature z polskiego... Podjalby sie ktos z Was napisania
pracy: "Motyw spotkań z obcymi w twórczości wybranego autora s-f i wizjach
filmowych"? Jako autora wybralem Stanislawa Lema. Jako ze jestescie obeznani
z literatura fantastyczna pisze z prosba na tym forum... Moj mail to:
bzyluu@op.pl - Napewno sie dogadamy :D<<<

to tyle w kwestii biednych nie majacych czasu maturzystow. jesli nie maja czasu
na mature to czymze sie oni zajmuja?? czytajac takie posty ma sie wrazenie ze
podstawowa wiedza po paru latach nauki jest im zupelnie obca.
oczywiscie mam swiadomosc ze niektore pytania na forum to rzeczywiscie ostatnia
deska ratunku, ale wiekszosc tych tematow to szukanie po najmniejszej linii
oporu, tak zeby sie nie spocic:))

 » 

Rozdano Paszporty "Polityki"

To żenujące, że Paszportem "Polityki" uhonorowano wykreowaną
przez media młodocianą grafomankę Masłowską, a nie
najwybitniejszego polskiego pisarza SF Jacka Dukaja, słusznie
okrzykniętego następcą Stanisława Lema. Masłowska nie dorasta
Dukajowi do pięt, co potwierdzi każdy, kto miał okazję zetknąć
się z jego fascynującą twórczością. Niestety, pan Jacek tworzy
fantastykę, a przecież Wybitne Autorytety, takie jak Pilch czy
Świetlicki, nie będą się zniżać do czytania tak "podrzędnej"
literatury. Trochę im współczuję. Nie wiedzą, co tracą.

Indianie w "Wiedziminie"

Gość portalu: Bona napisał(a):

> Zatem - jak na początku było : Sapek jest raczej miernym powieściopłodarzem,
> ale ze sporym wyczuciem upodobań w kręgu młodzieży płci meskiej w szczytowym
> poziomie testosteronu.

Nie - jest jednym z nalepszych pisarzy dla "młodzieży płci meskiej w szczytowym
poziomie testosteronu". Jako, ze nie jestes przedstawicielka tej grupy niewiele
mozesz wiedziec na ten temat. Nie wiem nawet w jakim celu siegnelas po jego
ksiazki, nie mówiac juz o serialu (ja nie obejrzalem ani jednego odcinka)

Sapek miernym jest, jakiż więc miałby być film?
> Mógł być genialny, ale genialnego rezysera do owego trzeba:) Polańskiego? Nie
> wiem. Ale nie Wajdy:)
> A skoro o powieści -
> LEM
> LEM
> LEM
> !!!
> Znaczy - Pan Stanisław Lem. Od opowiadań po powieści.

To musi byc smutne - miec tylko jednego pisarza, którego sie uwaza za dobrego.
Bo skoro Sapkowski jest dla Ciebie mierny, to boje sie zgadywac co myslisz o
innych autorach gatunku. Dla mnie Lem to zupelnie inny rodzaj twórczosci, ale
nie bede sie podejmowal oceny - twórczosci lepszej czy gorszej. Lema chyba
fajniej sie czytalo, ale z drugiej strony jak bylem maly to wszystko mi sie
podobalo ;)

Pierwsza polska recenzja "Solaris"

A nie mówiłem:

"Solaris" Lema lepsze od "Solaris" Soderbergha IAR 2002-12-02 (06:26)

Debiut hollywoodzkiej adaptacji powieści Stanisława Lema "Solaris", rozczarował
twórców tego filmu. Film Stevena Soderbergha uplasował się na siódmej pozycji
pod względem wpływów ze sprzedaży biletów w czasie minionego weekendu.

W ciągu trzech dni "Solaris" zarobił zaledwie 7 mln dolarów. W gronie filmów
premierowych obraz Soderbergha uplasował się na trzeciej pozycji. Wyprzedziły
go dwa filmy animowane: "Planeta Skarbów" wytwórni Walta Disneya oraz "Osiem
szalonych nocy Adama Sandlera". Oba filmy zarobiły powyżej 10 milionów dolarów.

Największą popularnością wśród amerykańskiej widowni nadal cieszą się "Harry
Potter i Komnata Tajemnic" oraz nowe przygody Jamesa Bonda. W przypadku każdego
z tych filmów wpływy z biletów przekroczyły 30 milionów dolarów.

Przedstawiciele wytwórni Fox, która jest dystrybutorem "Solaris" przyznają, ze
film nie trafił w oczekiwania publiczności. W internetowych recenzjach widzowie
najczęściej narzekają, ze Solaris Stevena Soderbergha jest nieciekawy i nużący.
Wielu widzów radzi by zamiast tracić czas na oglądanie filmu sięgnąć po powieść
Stanislawa Lema lub obejrzeć jej pierwsza adaptacje w reżyserii Andrieja
Tarkowskiego. (mag)

Pierwsza polska recenzja "Solaris"

Gość portalu: Adam napisał(a):

> A nie mówiłem:
>
> "Solaris" Lema lepsze od "Solaris" Soderbergha IAR 2002-12-02 (06:26)
>
> Debiut hollywoodzkiej adaptacji powieści Stanisława Lema "Solaris",
rozczarował
>
> twórców tego filmu. Film Stevena Soderbergha uplasował się na siódmej pozycji
> pod względem wpływów ze sprzedaży biletów w czasie minionego weekendu.
>
> W ciągu trzech dni "Solaris" zarobił zaledwie 7 mln dolarów. W gronie filmów
> premierowych obraz Soderbergha uplasował się na trzeciej pozycji. Wyprzedziły
> go dwa filmy animowane: "Planeta Skarbów" wytwórni Walta Disneya oraz "Osiem
> szalonych nocy Adama Sandlera". Oba filmy zarobiły powyżej 10 milionów
dolarów.
>
>
> Największą popularnością wśród amerykańskiej widowni nadal cieszą się "Harry
> Potter i Komnata Tajemnic" oraz nowe przygody Jamesa Bonda. W przypadku
każdego
>
> z tych filmów wpływy z biletów przekroczyły 30 milionów dolarów.
>
> Przedstawiciele wytwórni Fox, która jest dystrybutorem "Solaris" przyznają,
ze
> film nie trafił w oczekiwania publiczności. W internetowych recenzjach
widzowie
>
> najczęściej narzekają, ze Solaris Stevena Soderbergha jest nieciekawy i
nużący.
>
> Wielu widzów radzi by zamiast tracić czas na oglądanie filmu sięgnąć po
powieść
>
> Stanislawa Lema lub obejrzeć jej pierwsza adaptacje w reżyserii Andrieja
> Tarkowskiego. (mag)

Dla odmiany recenzja w Polityce byla bardzo przychylna Soderbergowi. Zobaczymy

Praca maturalna... help...

Praca maturalna... help...
Zostało mało czasu do maturki:| Nie wiem czy sam poradze sobie z moim tematem
na ustna mature z polskiego... Podjalby sie ktos z Was napisania
pracy: "Motyw spotkań z obcymi w twórczości wybranego autora s-f i wizjach
filmowych"? Jako autora wybralem Stanislawa Lema. Jako ze jestescie obeznani
z literatura fantastyczna pisze z prosba na tym forum... Moj mail to:
bzyluu@op.pl - Napewno sie dogadamy :D

Kto dzis rzadzi Ameryka ??? Napewno nie my ,

rattler napisał:

> Pomysl o sobie , trociniak ,...

Tak, dobrze zdadłeś. W tym Mossadzie dobrze Cię uczyli... To my, trociny,
dejstvitielno. Widzę, że nas łączy wspólna miłosc do twórczosci Stanisława Lema.
Ni, Ty musisz niejako, bo on ponoć Żyd. A mówią, że każdy Żyd musi popierać
innego Żyda. A ja go lubie z koleidlatego, że mi, chrześcijanowi, moja religia
nakazuje kochać bliźniego. Dla Ciebie miłośc bliźniego to pojęcie całkiem obce,
co widac gołym okiem po Twoich postach. No, ale popracujemy nad Toba,
popracujemy... Cierpliwie. Kropla drąży skałę.

> daruj sobie
> swoje 'wtyczki' jak starsi rozmawiaja

darować sobie? Jak będe chciał, kochasiu. Jak będę chciał.
A na razie... Kochany, Ty się tak zabawnie wściekasz! Czemu mam sobie odmówić
dobrej rozrywki?

> jak starsi rozmawiaja

Starszy to ja jestem! Stopniem!
Starszy to Ty tylko jesteś, jak w restauracji za kelnera zasuwasz. Ludzie wtedy
wołaja: "Panie starszy! Płacic!"

22 Lipca - od historii nie uciekniemy

PRL * Czas świetności polskiej kultury !
Okres 44 lat Polski Ludowej to bezprzykładny rozkwit kultury narodowej. Co
więcej, niezależnie od ocen politycznych, osiągnięcia w zakresie kultury jawią
się jako niewątpliwie wybitne. Był to pierwszy i – jak dotąd – jedyny w
dziejach okres, gdy państwo z hojnością na tak wysokim poziomie i w wymiarze
instytucjonalnym, wspierało kulturę wyższą, a także postawiło na umasowienie
dostępu do niej.
Podczas gdy ogromna część twórczości dawnej, w tym wielka poezja romantyczna,
powstała wyłącznie z wewnętrznej inspiracji jej twórców, bez jakiegokolwiek
wsparcia z zewnątrz, a niejednokrotnie wbrew przeciwnościom, to twórczość
kulturalna w PRL była wspierana ze wspólnej kasy narodowej. „Lalka” Prusa
i „Trylogia” Sienkiewicza być może nigdy by nie powstały, gdyby nie były
drukowane odcinkami w gazetach. Wybitni prozaicy okresu PRL z Jarosławem
Iwaszkiewiczem, Stanisławem Lemem i Tadeuszem Brezą, tworzyli bez takiej
presji. Oczywistości, iż okres PRL był – bez przesady, acz nie bez
ciemniejszych także fragmentów – okresem prawdziwie dla polskiej kultury złotym
nie zaprzeczą jakiekolwiek krytyczne oceny PRL w aspekcie politycznym.

Co więcej, takiego rozkwitu, nie doświadczyła ona nie tylko na całej
przestrzeni swoich dziejów do 1945 roku, ale też, tym bardziej, w okresie po
1989 roku.
Podstawowym instrumentem upowszechniania oświaty i kultury jest tania książka.

22 Lipca - od historii nie uciekniemy

PRL-Jeszcze raz dla przypomnienia. Rozkwit kultury
Okres 44 lat Polski Ludowej to bezprzykładny rozkwit kultury narodowej. Co
więcej, niezależnie od ocen politycznych, osiągnięcia w zakresie kultury
jawią
się jako niewątpliwie wybitne. Był to pierwszy i – jak dotąd – jedyny w
dziejach okres, gdy państwo z hojnością na tak wysokim poziomie i w wymiarze
instytucjonalnym, wspierało kulturę wyższą, a także postawiło na umasowienie
dostępu do niej.
Podczas gdy ogromna część twórczości dawnej, w tym wielka poezja romantyczna,
powstała wyłącznie z wewnętrznej inspiracji jej twórców, bez jakiegokolwiek
wsparcia z zewnątrz, a niejednokrotnie wbrew przeciwnościom, to twórczość
kulturalna w PRL była wspierana ze wspólnej kasy narodowej. „Lalka” Prusa
i „Trylogia” Sienkiewicza być może nigdy by nie powstały, gdyby nie były
drukowane odcinkami w gazetach. Wybitni prozaicy okresu PRL z Jarosławem
Iwaszkiewiczem, Stanisławem Lemem i Tadeuszem Brezą, tworzyli bez takiej
presji. Oczywistości, iż okres PRL był – bez przesady, acz nie bez
ciemniejszych także fragmentów – okresem prawdziwie dla polskiej kultury
złotym nie zaprzeczą jakiekolwiek krytyczne oceny PRL w aspekcie politycznym.

Co więcej, takiego rozkwitu, nie doświadczyła ona nie tylko na całej
przestrzeni swoich dziejów do 1945 roku, ale też, tym bardziej, w okresie po
1989 roku.

Polacy, dajcie sie poznac Holendrom!

widmowolnosci napisała:

> Sorry , ale nie znam jakichs znaczacych w swiecie polskich osiagniec
> w dziedzinie kultury i sztuki. (...)
> No tylko z tym Chopinem nam sie udalo a i to byl pochodzenia
> francuskiego , ale niewatpliwie polak.No moze polska szkola plakatu
> jest znana i doceniana w Holandii.Tak to niewatpliwie. Ale tylko w
> waskich kregach koneserow.
>
Może nie na miarę Chopina ...
Ale myślę, że coś tam o naszych twórcach wiedzą ... :)
Magdalena Abakanowicz bardzo dobrze i od dawna znana jest miłośnikom sztuki.
Jej tkaniny - abakany zdobią stadhuis w den Bosch i gemeentehuis w Deventer;
kilka jej rzeźb stoi w różnych miejscach w Holandii (i Belgii).
Znają też Franciszka Starowieyskiego;
Romana Polańskiego, Krzysztofa Kieślowskiego, Krzysztofa Zanussiego;
Konstantego Andrzeja Kulkę, Grażynę Bacewicz, Wandę Wiłkomirską, Krzysztofa
Pendereckiego ...
Stanisław Lem jest dobrze znany.
Gdy Miłosz dostał Nobla zainteresowali się jego twórczością, potem to samo z
Szymborską ...
Pewnie znalazłoby się jeszcze trochę nazwisk.

PRL = Czas rozkwitu polskiej kultury.

PRL = Czas rozkwitu polskiej kultury.
Okres 44 lat Polski Ludowej to bezprzykładny rozkwit kultury narodowej. Co
więcej, niezależnie od ocen politycznych, osiągnięcia w zakresie kultury
jawią
się jako niewątpliwie wybitne. Był to pierwszy i – jak dotąd – jedyny w
dziejach okres, gdy państwo z hojnością na tak wysokim poziomie i w wymiarze
instytucjonalnym, wspierało kulturę wyższą, a także postawiło na umasowienie
dostępu do niej.
Podczas gdy ogromna część twórczości dawnej, w tym wielka poezja romantyczna,
powstała wyłącznie z wewnętrznej inspiracji jej twórców, bez jakiegokolwiek
wsparcia z zewnątrz, a niejednokrotnie wbrew przeciwnościom, to twórczość
kulturalna w PRL była wspierana ze wspólnej kasy narodowej. „Lalka” Prusa
i „Trylogia” Sienkiewicza być może nigdy by nie powstały, gdyby nie były
drukowane odcinkami w gazetach. Wybitni prozaicy okresu PRL z Jarosławem
Iwaszkiewiczem, Stanisławem Lemem i Tadeuszem Brezą, tworzyli bez takiej
presji. Oczywistości, iż okres PRL był – bez przesady, acz nie bez
ciemniejszych także fragmentów – okresem prawdziwie dla polskiej kultury
złotym nie zaprzeczą jakiekolwiek krytyczne oceny PRL w aspekcie politycznym.

Co więcej, takiego rozkwitu, nie doświadczyła ona nie tylko na całej
przestrzeni swoich dziejów do 1945 roku, ale też, tym bardziej, w okresie po
1989 roku.

St.Lem -niektorzy ludzie zyli za dlugo

i-love-2-ski napisała:

> a jaki poprawny politycznie,oczywiscie wg. pana lema polacy to sami
antysemici.
> dlatego tak byl faworyzowany w kregach,ze nie wspomne o jego optymizmie na
tema
> t
> Polski zrzucajacej kajdany komunizmu za ktorym jak widac tesknil.

Dla mnie jak dla wielu moich rodakow Stanislaw Lem byl wybitna figura literatury
wspolczesnej tej miary co Van Vogt.Niestety nie czytalem zadnej jego ksiazki
po polsku.Wiec w wydaniach francuskich musiano zcenzurowac wszystkie aluzje
prokomunistyczne.Ja naprzyklad znalzlem w ksiazkach Lema surowa krytyke rezimu
rzadzacego przez filtrowanie informacji i aluzje do Anielicji ktorych cenzor
polski nie zrozumial.Ale i nie zrozumialy go tez pewne osoby piszace na tym
forum.
Jak mozna szanowac ludzi ktorzy z tworczosci Lema zapamietali jakies gazy
do kastrowania Arabow.No i ze Lem byl zydem o czym nie wiedzialem i co mnie
ani nie ziebi ani nie grzeje.Kochani jak Wy mozecie dyskutowac z takimi ludzmi
jak Krystian czy kocham-narty to poziom intelektualny rowny zeru.

PiS, W.Dąbrowski, skandal

No to mamy jubileusz. To jest sześćdziesiąty post. Składam w związku z tym
wszystkim forumowiczom i moderatorowi serdeczne życzenia.
Kochani, nie jestem kabotynem, lubię twórczość Stanisława Lema. Stąd czasem
taka, a nie inna forma moich postów. Piszę na tym forum, bo interesuje mnie
wasze zdanie. Niejaki Weterynarz Prawa naprawdę da się lubić. Może niektórym z
forum wyobraźnia się poprawi po tym. I nie mylcie mnie z innymi osobami, bo się
obrażę. Ja to Ja, a nie burmistrz.

Pozdrawiam

zmarł Stanisław Lem

"Przyzwoitość"
* JERZY JARZĘBSKI (ur. 1948) jest historykiem literatury i krytykiem,
profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zajmuje się m. in. twórczością
Gombrowicza, jest też najwybitniejszym dziś badaczem dzieła Stanisława Lema,
autorem książek o nim („Zufall und Ordnung”, „Wszechświat Lema”) oraz posłowi do
kolejnych tomów „Dzieł zebranych” autora „Solaris”:

"Wierzący katolik nie może poprzestać na przestrzeganiu dziesięciu przykazań:
musi je uwierzytelnić poprzez całą wizję Boga i wszechświata, jaka wynika z jego
religii. Niewierzący człowiek przyzwoity musi kosztem niewyobrażalnego wysiłku
zbudować gmach kosmosu i gmach sensu na własną rękę. Czy to przypadek, że
ostatnia, najbardziej fundamentalna powieść ateisty Gombrowicza nosiła tytuł:
„Kosmos”? Czy to przypadek, że i Lem przez całe życie budował w swej prozie
kosmiczne wizje? W nieobecności Boga człowiek przyzwoity musi wziąć na siebie
realizację całości projektu istnienia, jakkolwiek trudne byłoby to zadanie.

Troska o wszystko

Czytając książki Lema, mam wrażenie, że ich autor troszczył się wręcz o
wszystko. Prześledźmy główne tematy, w których ta troska się przejawia. Jest to
przede wszystkim troska o czas: czas historii ludzkiej i czas kosmiczny. "

Przeczytaj caly artykul:

wiadomosci.onet.pl/1325941,2677,kioskart.html?drukuj=1

Cudu 5 maja nie będzie?

Świat jest iluzją ,wydawało mi się ,że prof. Marek
Świat jest iluzją ,wydawało mi się ,że prof. Marek Belka jest ekonomistą spec.
się gł. w makroekonomii ,uczelnia to: Uniwerek Łódzki ,Instytut
Ekonomii ,reprezentant tzw. „łódzkiej szkoły ekonomistów” ale to był tylko
miraż: nie ekonomia lecz psychologia ,nie makroekonomia lecz zadufanie ,nie
Uniwersytet Łódzki lecz Szkoła Wirtualna i nie „łódzka szkoła ekonomistów” a
grupa terapeutyczna dla zbyt dowartościowanych ... hmm ,ciekawe czym tak
naprawdę np. RCSS czytając ich ostatnie produkty mam wrażenie ,że to kiepskie
podróbki twórczości niejakiego Stanisława Lema którego naprawdę cenie i lubię
lecz tylko w oryginale

['']['][']Stanisław Lem nie żyje [']['][']

"Niebo gwiaździste nade mną, ład moralny we mnie"
Co można napisać? Czuje się ostamotniony. Nigdy nie spotkałem Lema, ale sama
świadomość, że On żyje, była dla mnie jakimś poczuciem tego, że jest ktoś, kto
jest swego rodzaju autorytetem, kimś, kto rozumie i nadaje ton, daje poczucie
jakiejś wartości intelektualnej. Bez przesady można napisać, że większość
pisarzy s-f, czy twórców filmowych czerpali z Twórczości Stanisława Lema całymi
garściami. Wykorzystywali okruchy z Jego pełnego stołu. Trudno tu wymieniać Jego
zasługi, tych jest co niemiara. Jego książki czyta się doskonale, Lem zdumiewa
swoją pomysłowością, doskonałym warsztatem. Same banały. Została Jego twórczość.

Wczorajsze "Fakty" o Lemie - wstyd!

Wczorajsze "Fakty" o Lemie - wstyd!
Po obejrzeniu wczorajszych "Faktów" byłem zniesmaczony. Najwyraźniej
redaktorzy z TVN-u uznali, że śmierć Stanisława Lema nie jest specjalnie
ważną wiadomością, poinformowali o niej w środku programu - wcześniej przez
kilkanaście minut wałkowano temat Białorusi, polityczne chryje o wybory i
strajk ostrzegawczy lekarzy. Czy nie można było zacząć wydania od Lema, czy
to taki problem uczcić jednego z najważniejszych polskich pisarzy? Do tego
dochodzi kwestia samego materiału, na który składało się parę pourywanych i
chaotycznie zestawionych fragmentów wywiadu ze zmarłym. Nic o jego
twórczości, życiu. Nie po raz pierwszy "Fakty" się skompromitowały - kiedy
zmarł Miłosz, niechlujny materiał o jego śmierci nadano na sam koniec
programu. Wstyd!

Nostryfikacja w PL czyli driga przez meke...

i masz tu kotuś jeszcze jedną lekturą, gdzie możesz zobaczyć, jak się
nowocześnie pisze doktoraty o filozofii Lema...

www.kodeks.osdw.pl/ksiazka/Maciej-Plaza/O-poznaniu-w-tworczosci-Stanislawa-Lema,45098401473KS
choć powiem ci, że znam, obecnie powstającą, lepszą pracę...

Wasz czlowiek bedzie prezydentem?

Synowi dal na imie Jakub
Przypadek?

Jakub Berman jr

Życie prywatne
Jest żonaty, ma syna Jakuba. Interesuje się rozwiązywaniem łamigłówek
logicznych. Gra w kręgle (bowling) oraz w gry towarzyskie. Słucha zazwyczaj
muzyki poważnej oraz czyta twórczość Stanisława Lema

pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Borowski

Pogrzeb Stanisława Lema

Stanisławowi Lemowi
Proponuje aby jednak ufundiować Wielkiemu Krakowianinowi Pomnik.
Ulice, ulicami. Ale dla tego Krakowianina taki symbol powinni ufundować
czytelnicy jego twórczości. Natomiast napisy na pomniku powinny być w kilku
jezykach. A Miasto Kraków szczycić, że tu mieszkał i powstawało wiele jego
słynnych na cały swiat dzieł.
Proponuje miejsca pod pomnik: Mały Rynek, Campus UJ. A może nowe Rondo
autostradowe Kraków - Wieliczka - Tarnów nazwać jego imieniem i postawić tam
taki pomnik. To by była najlepsza wizytówka promocyjna Krakowa.

tropiciele żydowskich korzeni z SLD

tropiciele żydowskich korzeni z SLD
Jak to jest, że jeżeli powie się o żydowskich korzeniach Marka Borowskiego,
Jerzego Urbana, Adama Michnika, Aleksandra Kwaśniewskiego, Pawła Śpiewaka,
Marka Safjana, Bronisława Geremka, Daniela Passenta, Piotra Najsztuba, to
słowom oburzenia na "antysemityzm, ksenofobię, faszyzm" itd. nie ma granic.

Z drugiej strony, kiedy szef Biura Programowego Sojuszu Lewicy Demokratycznej
Tomasz Kalita twierdzi, że żydowskie pochodzenie mają: Jan Lechoń, Kazimierz
Wierzyński, Brunon Schulz, Witold Gombrowicz i Stanisław Lem, to reakcji
czujnych dziennikarzy Gazety Wyborczej nie ma!

Może dlatego, że SLD-owski aktywista przywoływał żydowskie pochodzenie owych
twórców, żeby zarzucić min. Giertychowi antysemityzm?

Tylko jak z tym w końcu jest? Czy wolno ujawniać fakt żydowskiego pochodzenia
osoby znanej, czy nie? A może artystów wolno, a polityków już nie? A może
wolno tylko w szczególnych okolicznościach - kiedy chce się komuś zarzucić
antysemityzm (np. jak wyżej, Giertychowi, albo krytykującym, jak to uczyniła
Kazimiera Szczuka, twierdząc, że ataki na nią za przedrzeźnianie modlącej się
chorej dziewczynki to przejaw antysemityzmu)?

tropiciele żydowskich korzeni z SLD

No wreszcie, po dygresjach kulinarnych <wampir35> odniosła się bardziej
merytorycznie do tematu.

1. Tu nie było żadnej, jak piszesz aluzji. SLD-owski aparatczyk sięgnął do
żydowskich korzeni wymienionych twórców, żeby dowieść tezy, iż powodem
usunięcia ich literatury z listy lektur szkolnych było ich żydowskie
pochodzenie.

2. Czy teza ta jest słuszna, niech odpowie sam Giertych, autor korekt na liście
lektur.

3. Gdybyś przeczytała uważnie mój post rozpoczynający wątek, zauważyłabyś, że
nie ma tam nic o "obcych mocach", a jedynie stwierdzenie faktu żydowskiego
pochodzenia kilku znanych polityków i dziennikarzy.

4. Zwracam uwagę na stosowanie podwójnej miary - dla dowodzenia czyjegoś
antysemityzmu można śmiało sięgać do korzeni żydowskich znanych ludzi,
natomiast kiedy ktoś wspomni o fakcie żydowskiego pochodzenia polityków,
jest "antysemicka" histeria.

5. A może kluczem jest, że można sięgać do korzeni nieżyjących, a do żyjących
już nie? Ciekawe, czy SLD-owski aktywista odważyłby się wymienić w tym gronie
Stanisława Lema jeszcze niedawno, kiedy ten żył?

6. Jestem niezmiernie ciekaw, co takiego łączy z tym krajem Geremka i
Borowskiego, a co jest jednocześnie poza zasięgiem mojej wyobraźni.

Maciek Paprocki

Maciek Paprocki
Tutaj poużywaj sobie tina205. Jako inspirację dla Twojej dziecinnej twórczości
zacytują znakomitego Stanisława Lema.

"Dzięki internetowi dowiedziałem się, jak wielu idiotów jest na świecie" ...

z wyrazami (nie)szacunku
Maciek Paprocki

Nie płakałem po Kazimierzu Górskim

Szczyt sukcesow Kazimierza Gorskiego przypadl nie na lata 60-te, a pierwsza
polowe lat 70-tych.

Ja nie jestem entuzjasta pilki noznej, mam stosunek do niej podobny, jak Ty.
Ale ja doskonale pamietam, co sie dzialo w Polsce w 1974 roku, gdy odbywal sie
Mundial w Niemczech. Trudno to opisac slowami. To, co polska druzyna pokazala,
to istotnie bylo dla ludzi jak "manna z nieba", jak to sie tutaj ktos wyrazil.

Mnie wcale nie dziwi, ze z pogrzebu zrobiono znacznie wieksze kino, niz w
przypadku Lema, czy ks. Twardowskiego. Ludzie, dla ktorych oni byli wazni i
ktorzy doceniali ich tworczosc, to jednak pewnego rodzaju elita. Czyli
zdecydowana mniejszosc. A szal radosci w 1974 roku udzielil sie WSZYSTKIM poza
nielicznymi wyjatkami.

Oczywiscie, przesadny cyrk budzi niesmak. We wszystkim trzeba zachowac umiar.
No i nieporzyjemnym zgrzytem jest to, ze Gorskiego nie uhonorowano za zycia,
choc dobre okazje ku temu byly. Niestety, to nie pierwszy przypadek, ze osoby
wielce zasluzone na starosc sie kompletnie u nas olewa i dopiero sie o nich
przypomina, jak umra lub prawie umra. Na przyklad, Stanislaw Skalski,
autentyczny bohater wojenny, pod koniec zycia znalazl sie w przytulku. W
przytulku w Niemczech zmarl przed kilku laty Alfred Schutz, kompozytor melodii
do znanej piesni "Czerwone Maki na Monte Cassino". Melodie te zna w Polsce
kazdy, ale o jej tworcy calkiem zapomniano...

Życie jako ciąg przyjemnych przypadków

Życie jako ciąg przyjemnych przypadków
Bardzo piekny artykul i piekne wspomnienie o tym wielkim pisarzu, poecie i
filozofie polskim. Od kilku dni czytam wypowiedzi czytelnikow i widze jak
pomalu zmienia sie swiadomosc piszacych. Z malych i zawistnych staja sie coraz
bardziej dojrzale i swiadome. Dostrzegaja wielkosc i znaczenie tworczosci oraz
postawy Stanislawa Lema. Mysle, ze wielu ludzi wezmie teraz jego ksiazki do
reki i nie beda dumni z rodaka tylko dlatego, ze New York Times zamiescil o
nim notatke. Beda dumni poniewaz zrozumieja o czym on pisal i ze go mieli
miedzy soba na codzien.

Szkoła bez Sienkiewicza!

Hmm, zasadniczo masz rację. Powinno się zrezygnować z niektórych nudnych, nie
mających przełożenia na obecne czasy dzieł Sienkiewicza na rzecz twórczości
Stanisława Lema(np. Solaris), Paula Coelho(np. Alchemik) czy Stephena Kinga(np.
Podpalaczka, Lśnienie). Znacznie by to uatrakcyjniło edukację z zakresu
literatury . Co do pisarzy wrocławskich to niestety nie jestem w stanie wymienić
jakiejś sensowej pozycji literackiej, może mógłbyś coś zaproponować?

Co wam się podoba w polskiej kulturze?

Tradycja racjonalizmu
Wymienię tylko sześć dziedzin działalności intelektualnej, chociaż przykładów
można by oczywiście znaleźć znacznie więcej:

1. Z czasów dawniejszych wspaniały rozwój polskiej astronomii widoczny
szczególnie w osiągnięciach Mikołaja Kopernika i Jana Heweliusza.

2. Filozoficzna szkoła lwowsko-warszawska, która swój szczyt osiągnęła w
logicznych dziełach Alfreda Tarskiego.

3. Matematyczna szkoła lwowska, której głównymi przedstawicielami byli Hugo
Steinhaus i Stefan Banach.

4. Polska szkoła organizacji i zarządzania, zapoczątkowana przez Karola
Adamieckiego. (Można z nią też powiązać prakseologię stworzoną przez Tadeusza
Kotarbińskiego).

5. Po II wojnie światowej wspaniały rozwój polskiej cybernetyki, której
szczytowym osiągnięciem są dzieła Mariana Mazura (przede wszystkim
wspaniała "Cybernetyka i charakter" - ścisła analiza funkcjonowania ludzkiej
psychiki).

6. Z powyższymi wiąże się dynamiczny rozwój polskiej literatury science-
fiction, widoczny przede wszystkim w twórczości Stanisława Lema.

STANISLAW LEM o niemieckiej TV....

Wybitny pisarz Stanisław Lem...
...powtarza od pewnego czasu poglądy Unii Wolności. Oczywiście jego prawo. Ale
inny wybitny pisarz Knut Hamsun, powtarzał niegdyś poglądy prohitlerowskie. A
inni niemniej wybitni pisarze (G. B. Shaw, Romain Rolland) bardzo pocchlebnie
wyrażali się o ZSRR i to w jego stalinowskiej wersji. Możzna łątwo znaleźć
innych wybitnych twórców którzy amerykańskiej polityce wobec Iraku są
przeciwni. I co z tego wynika ? Chyba tylko to, że opinia twórców jest
podzielona, co jest skądinąd naturalne.
Nienaturalne jest natomiast to, że podobnego zjawiska prawie nie ma w Polsce.
Prawie wszystkie wielkonakładowe pisma prezentują niemal wyłąćznie stanowisko
proamerykańskie. Wobec znanego faktu, że 78% Polaków ma poglądy wręcz
przeciwne, dowodzi to patologicznego zjawiska oderwanie się tzw elit od
społeczeństwa.

Stanisław Remuszko i jego zamilczana książka o GW?

do Bykka :) On tez jest miłosnikiem prozy Tolkiena
o Panu Remuszce

Pomyslodawca i zalozyciel kilku rejestrowanych stowarzyszen - miedzy innymi
Towarzystwa Poczty Podziemnej (zbieracze walorow filatelistycznych wydawanych
nielegalnie w stanie wojennym), Towarzystwa Hobbitycznego (milosnicy Tolkiena),
Towarzystwa Amatorow Niektorej Tworczosci Stanislawa L. (Lema). Inicjator wielu
obywatelskich przedsiewziec, autor szeregu listow otwartych i apeli w sprawach
publicznych. Zdecydowany zwolennik dekomunizacji i lustracji. Mowi o sobie:
ideowe serce mam po prawej stronie (choc nie az pod pacha). Polityczna poprawnosc
uwaza za zabobon (ulozyl glosna Karte Zasad Klubu Niepoprawnych).

tam od razu jakas gazeta! On tez jest Hobbitem!!

hobbit =

PS. Czy Mordorianie ze Wschodu musza te ksiazki czytac? Sauron magicznym
zakleciem uwalnia ich od własnego myslenia...

KONIEC ZABAWY KAGAN

KONIEC ZABAWY KAGAN
długo myślałem nad tym czy zrobić to co zrobię za chwilę, doszedłem do wniosku,
że anonimowe obrażanie uczuć innych ludzi jest złe... więc:

imię: Lech
nazwisko: Keller
ksywa: Kagan
e-mail: ljkel2@netscape.net
adres: nie podam

skończył dzisiejsze SGH, pisze doktorat (może już napisał, nie chce mi się
sprawdzać) na uniwersytecie w Monash (www.monash.edu.au/), na temat
tworczości Stanisława Lema. Jest współautorem magazynu "HORYZONT - magazyn
razjonalistów, sceptyków i ateistów" -
(www.pytodp.republika.pl/noframes/index.htm).
Na stronie: www.pytodp.republika.pl/noframes/horyzont.htm można znaleźć
jego artykuły.

Na koniec pytanie, jaki kierunek skończyłeś?

KONIEC ZABAWY KAGAN

Gość portalu: el napisał(a):

> długo myślałem nad tym czy zrobić to co zrobię za chwilę, doszedłem do wniosku,
>
> że anonimowe obrażanie uczuć innych ludzi jest złe... więc:
>
> imię: Lech
> nazwisko: Keller
> ksywa: Kagan
> e-mail: ljkel2@netscape.net
> adres: nie podam
>
> skończył dzisiejsze SGH, pisze doktorat (może już napisał, nie chce mi się
> sprawdzać) na uniwersytecie w Monash (<a href="http://www.monash.edu.au/),">www
> .monash.edu.au/),</a> na temat
> tworczości Stanisława Lema. Jest współautorem magazynu "HORYZONT - magazyn
> razjonalistów, sceptyków i ateistów" -
> (<a href="http://www.pytodp.republika.pl/noframes/index.htm).">www.pytodp.repub
> lika.pl/noframes/index.htm).</a>
> Na stronie: <a href="http://www.pytodp.republika.pl/noframes/horyzont.htm">www.
> pytodp.republika.pl/noframes/horyzont.htm</a> można znaleźć
> jego artykuły.
>
> Na koniec pytanie, jaki kierunek skończyłeś?
>
>
>

Podaj jeszcze swoje dane ,żeby to uwiarygodnić.
Jak kogos demaskujesz to nie kryj się.

A czy czytacie ksiazki o ksiazkach?

Bardzo lubię książki o książkach. Ponieważ gustuję w literaturze brytyjskiej i
irlandzkiej to np. moje kultowe w tym temacie są: Lista nieobecności. Szkice o
dwudziestowiecznej prozie brytyjskiej i irlandzkiej- Jerzego Jarniewicza i
Współczesna powieść brytyjska (autorki nie pamiętam). Za jedne z ważniejszych
elementów ksiązki uważam wstępy, wprowadzenia czy notki o autorach i opisy jak
powstawało dzieło. Lubię jeśli książka zawiera takie informacje. Poza tym
czytam ksiązki będące rozmową z pisarzem (np. Rozmowy na koniec wieku z
Stanisławem Lemem). Trochę takich opracowań o literaturze wydał Rebis (seria
Konstatacje), są tam też książki pisarzy o ich twórczości lub rozważania na
temat w ogóle pisarstwa. Polecam!

Czy Biblia mówi o teleportacji?

Teleportacja - definicja
Teleportacja oznacza proces przenoszenia obiektów z jednego miejsca w inne, bez
zachowania ciągłości istnienia obiektu w przestrzeni. Słowo teleportacja zostało
po raz pierwszy użyte prawdopodobnie przez Charlesa Forta.

Przy obecnym stanie nauki i techniki rzeczywista teleportacja dotyczy jedynie
cząstek elementarnych i oznacza dokładne skopiowanie stanu kwantowego cząstki w
inne miejsce. Proces wiąże się ze zniszczeniem stanu kwantowego, a więc de facto
cząstki, w poprzednim miejscu.

Teleportacja obiektów większych niż cząstki na przełomie XX w. i XXI wieku
należy do dziedziny SF, okultyzmu i filozofii.

Jedynym przypadkiem teleportacji, który jako realny opisywała prasa sensacyjna
lat 40. XX wieku w USA był przypadek eksperymentu filadelfijskiego, jaki miał
mieć miejsce 28 listopada 1943 r. Podczas eksperymentu fizycznego, dokonywanego
na jednorodnym polu magnetycznym statek, który zniknął z portu Filadelfia w
stanie Pensylwania (USA), miał się pojawić na kilka minut w porcie Norfolk w
stanie Wirginia. Świat nauki jednak nigdy nie potwierdził oficjalnie tego
zdarzenia i funkcjonuje ono jako mit paranaukowy.
[Edytuj]

Teleportacja w psychotronice i parapsychologii

Zjawisko telekinetyczne (telekineza) polegające na przenoszeni się rzeczy,
przedmiotów, obiektów pod wpływem oddziaływania parapsychicznego.
[Edytuj]

Teleportacja w fantastyce naukowej

Teleportacja jest bardzo popularnym motywem fantastyki naukowej, zwłaszcza tak
zwanej hard SF. Występowała między innymi w twórczości Stanisława Lema oraz w
popularnym serialu "Star Trek".

Jako fizyczne podstawy teleportacji dużych obiektów bywają wskazywane bardzo
różne zjawiska, takie jak fale radiowe, lokalne zakrzywienie czasoprzestrzeni
(wormhole), rzeczywista teleportacja na poziomie kwantowym itp.

Proces miałby polegać na zakodowaniu informacji o obiekcie, przesłaniu samej
informacji do miejsca odbioru i odtworzeniu obiektu z materii lub energii tam
dostępnej.

Z teleportacją związane są często podróże w czasie - inny popularny motyw SF.

żródło: pl.wikipedia.org/wiki/Teleportacja

Idąc tropem Twojego sposobu myślenia, to Jezus nie dokonał żadnego cudu w Kanie
Galilejskiej, tylko dokonał zamiany masy na energię i na odwrót. :)
Uzdrowienie ślepca polegało na zmianie struktury molekularnej nerwu wzrokowego,
a zesłanie Ducha Świętego na Miriam było "sztucznym zapłodnieniem". Przykładów
można by mnożyć bez liku.
Twoje komentarze i przemyslenia przypominają zachowanie kapłanów egipskich. Nie
uwirzyli w potegę Boga.

Matrix to piękna adaptacja Polskiej książki :-)

W takim razie obawiam się, że Stanisław Lem powinien wytoczyć co najmniej sto
procesów, zaczynając od Williama Gibsona, za Neuromancera. A stu innych
twórców, na czele z Mamoru Oshii powinno wytoczyć procesy braciom Wachowskim.
Paranoja, biedny jakiś człowiek...

Inteligentne Sciencefiction

> Na tym, o czym on pisze bez watpienia sie zna.
CZy aby napewno?
Czy krytyk piszacy nt. SF/Komedi/czy tworczosci Polanskiego nie majacy pojecia
o temacie aby napewno zna sie na tym? W tym momencie pisal o SF - nie majac
pojecia zielonego o tym.

> Natomiast nie każdy musi się znać na science-fiction,
Oczywiscie ze nie.
> a juz z pewnoscia nie kazdy musi science-fiction lubic. I trzeba
> to uszanowac. To takie trudne?
Oczywiscie ze nie musi lubic. I uszanowanie tego faktu nie jest trudne.
Ja nie znam sie i nie lubie baletu - ale nie pisze ze cos jest lepsze a cos
gorsze - BO NIE ZNAM. I nigdy do glowy by mi nie przyslo zeby napisac ze
najlepszym tancerzem w historii jest Jan Kowalski ze wsi Rupcza oraz udawac ze
nigdy nie slyszalem o np. Barysznikowie.... Proste prawda?
Nie nie trudno uszanowac ze ktos nie lubi SF - i dobrze jak by wszsycy lubili
to samo - swiat bylby nudny. Ale co innego "nie lubiec", nieznajac sie (jak ja
baletu) i nie wypowiadac sie niz nielubie, nieznac i udwac - krytyka
baletowego (jest cos takiego?)
Czy to takie trudne pomyslec troche? Zastanowic sie? Przypomniec sobie ze
Cholera ten slawny rezyser Kubrick - to tez SF, ze Ridley Scott tyż? Ze Taki
znany pisarz Stanislaw Lem - zajmuje sie SF??? Trudno?

> Zapominasz, ze nad gustami sie nie dyskutuje, a tutaj nie
> chodzi o nic innego. Autor recenzji najwyrazniej nie zna
> i nie lubi science-fiction.
I to fakt - nad gustami sie nie dyskutuje.
Tyle ze tu chodzi o cos innego. O elementarne wrecz podstawy pracy
ktytyka - jesli uwaza serial SG1 za wyjatkowo intelligentny (do spolki z
Gwiezdnymi Wojnami) to nazwisko np. Kubrica wydaje sie mu obce - Kubric to nie
tylko rezyser SF - czy taki kryrtyk jest fachowy? Czy taki krytyk wie co
pisze?
> a teraz kochane dzieci, pocałujcie misia w ....

"Motyw spotkań z obcymi...

"Motyw spotkań z obcymi...
...w twórczości wybranego autora s-f i wizjach filmowych" Jakie książki
mogłyby pasować do tego tematu? (oprócz książek Stanisława Lema) Jest to dla
mnie bardzo ważne. Z góry dziekuje.

Panie Marszałku Józefie Piłsudski.To już 84 lata

Dziekujemy Józiowi, bo co Józio pisze, to tylko...
...doskonale ilustruje fakt, że Józio jest posmiewiskiem Forum. Ktoś
niezorientowany mógłby pomyślec, ze przesadzam. Ale tak oto, proszę Józia
natychmiast ma potwierdzenie słuszności naszych diagnoz odnosnie Józia.

Józio jest takim pajacem, że wszystko mu się myli. Dr. Lemberger był znanym we
Lwowie laryngologiem i komus z mojej rodziny wycinał migdałki, ale na tym się
kończa wszelakie związki mojej rodziny z Lembergerami. Oo znaczy, może
niezupełnie, bo Lemberger to ponoć rodowe nazwisko Stanisława Lema. Józio pewno
o nim nie wie, ale to bardzo popularny polski pisarz w dziedzinie
science-fiction. Czyli związki z Lembergerem mam, jak milony wykształconych
Polaków, poprzez lekturę twórczosći Lema.

Józio nie jest w stanie mnie obrazic, podobnie jak obrazą dla mnie nie będa
obelgi wozaka, pomywaczki, czy innego członka plebsu.

Wierzę, że Józio, choć taki pajac, w swoim sercu jednak poczciwym człowiekiem
jest. Niech Józia Pan Bóg ma w swojej opiece,

Cees

Gość portalu: Józef Zawadzki napisał(a):

> wym, Lemerger jest od dawna. O koniecznosci pisania w imieniu FA może prawić ty
> lko taki zwchnięty funkcyjny tegoż forum , jak Ty Tomaszy Lemberger vel cs137,
> który sprowadziłeś swoim działaniem na to forum ogrom sromoty i hańby. Co i na
> kogo wypisujesz już Ci Lemberger powiedziałem. Powtórzę Ci jednak , skoro wyraź
> nie się tego domagasz. Jestś na tym forum kanalią równą Rafałowi Siwńskiemu i k
> analii nadającej spod neoplus.adsl.tpnt.pl - nie jest wykloczone , ze to Ty nad
> ajesz. Rozmowa Tobą , Lemberger, jest poniżej ludzkiej godności. Tak zeszmacon
> ego człowieka, jak Ty, nie widziałem. Tacy jak Ty o Marszałku mogą mówić jedyni
> e z pozycji "na czterech łapach", a najlepiej z pozycji "czołgaj". Przypomnij s
> obie kanalio co pisałeś o Marszałku rok temu. A zresztą, po co tracę czas na ro
> zmowę z Tobą niskoczółkowcu, dla którego poszywanie jest chlebem powszednim. Br
> zydzę się tobą człekopodobna istoto. Idź swoja drogą, skoro już jesteś.

początki :) ezotryka i parapsychologia

olek13 napisał:

> > Dość karkołomny pogląd i uproszczenie zupełnie nonsensowne,
biorąc
> > pod uwagę, że wiara opiera się na dogmatach.
>
> I co z tego?

No brawo! Odpowiedź na tym samym poziomie brzmi: I jajco!

>
> Grawitacja ma to szczęście, że jest obiektem zainteresowania mniej
> lub bardziej błyskotliwych twórców teorii naukowych, które to
teorie
> mają na celu stworzenie sensownego i spójnego, a także mocno
> zakorzenionego w rzeczywistości modelu jej samej.

I dokładnie tak samo jest ze świadomością. Bardzo wiele wybitnych
autorytetów naukowych pracuje nad tym zjawiskiem. Od neurobiologów,
po psychiatrów. Dziwne, że tego nie wiesz.

Zaś świadomość
> w kręgach ezoteryczno-parapsychologicznych jest przedmiotem
> żałosnej paplaniny oraz ewidentnych bredni, roszczących sobie prawo
> do bycia głębokimi konstatacjami.
>
I tak samo jest z grawitacją. Oprócz tzw. "naukowego mainstreamu"
teorie wyjaśniające istotę grawitacji tworzą także przedstawiciele
specjalności nieco bardziej "undergroundowych".

> > "Przyjmij je zatem i nie próbuj pojąć.
> > Więcej jest rzeczy w niebie i na ziemi,
> > Niż się wydaje naszym filozofom"

> > W. Shakespeare "Hamlet" (przekł. St. Barańczak)
>
> Czemu mam czegoś nie próbować pojąć? Tak mam, że właśnie wolę coś
> pojąć zamiast oddawać się wierze w gusła.

Nie chodzi tu o wiarę w gusła, tylko o przyjęcie faktu, że istnieją
zjawiska wymykające się narzędziom poznawczym wykorzystywanym
obecnie przez tzw. "naukę".
Wolisz mniej poetycko - bardzo proszę
Czymże jest zdrowy rozsądek? Jest tym, co ogarnia intelekt
stojący na zmysłach takich samych, jak zmysły małp. Ów intelekt chce
poznawać świat zgodnie z regułami ukształtowanymi przez jego ziemską
niszę życiową. Ale świat poza tą niszą, tą wylęgarnią inteligentnych
małpoludów, ma własności, których nie można wziąć do ręki, zobaczyć,
ugryźć, usłyszeć, opukać i w ten sposób zawłaszczyć.
(Stanisław
Lem, Fiasko)

Stanisław Lem nie żyje

Stanisław Lem nie żyje
dla mnie jeden z najlepszych twórców na świecie. Smutno.

Według Lema,Polska jest "cywilizacyjnym zadupiem"

mhm...Polska "cywilizacyjne zadupie"... "w Szwajcarii jest nudno, w Stanach
Zjednoczonych głupio"... i ogólnie "wszędzie jest nieprzyjemnie". Cała
wypowiedź, chociaż pozornie odwołuje się do rzeczywistości, to jedynie
manifestacja stanu ducha Stanisława Lema. Odwołuje się pozornie, bo opiera się
na kilku elementach dobranych tak aby poprzeć dość radykalne ale i stereotypowe
poglądy autora. Nie jest on jedynym polskim intelektualistą który zagubił się w
natłoku zmian, zwrotów i przeobrażeń w które obfitują ostatnie lata. Ludzie
których systemy wartości, światopoglądy i cała psychika wykształciły się w
czasach systemów totalitarnych, gdy otaczający świat był "czarno-biały", a
wybory proste i oczywiste gubią się teraz w pstrokaciźnie społeczno-kulturowej
typowej dla demokratycznej "globalnej wioski". Niezrozumienie skutkuje
odrzuceniem... cóż odruch całkiem naturalny tyle że oznacza zatrzymanie się w
rozwoju. Bardzo cenię Stanisława Lema za jego twórczość ale takie podejście do
rzeczywistości jakie zaprezentował w tym wywiadzie jest mi obce. Negatywne
aspekty dzisiejszych czasów wskazuje niby prawidłowo ale bardzo wybiórczo i
jednostronnie. Nie szuka rzeczywistych przyczyn ograniczając się do
emocjonalnych uwag i przytyków. A zupełnie pomija to co jest pozytwną stroną
rozwoju cywilizacji. Wyraźnie widać że nie rozumie jednej z podstawowych reguł
wszelkiego postępu. Tej która mówi że postęp likwiduje negatywne elementy
istniejącego stanu rzeczy ale tym samym tworzy nową rzeczywistość która
przynosi nowe zagrożenia. Taka jest natura rozwoju i nic na to nie poradzimy.
Życzę wszystkim Forumowiczom wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, optymizmu i
radości.

['']['][']Stanisław Lem nie żyje [']['][']

Stanisław Lem "pisarz sience fiction", taką etykietkę przyklejają mu ludzie,
którzy nie znają jego twórczości. Dla ludzi, którzy "wyrośli" na jego książkach
Lem to wizjoner - futurysta, flozof a przede wszystkim wielki humanista.

Cześc Jego Pamięci

Naczym polega wielkość Kaczyńskich?

Naczym polega wielkość Kaczyńskich?
Summa technologiae i jej potomstwo
posłowie Jerzego Jarzębskiego

Spośród książek dyskursywnych zadowolony jestem wyłącznie z Summy
technologiae. Nie znaczy to, że nie można jej zmienić, ale że jeśli się nie
musi, to nie należy tego czynić. Ona żyje i przetrwała. Filozofię przypadku
należałoby w dużym stopniu przepracować, gdyż zupełnie niewłaściwie zostały w
niej odważone punkty ciężkości. [...] Jeśli zaś chodzi o Fantastykę i
futurologię, jest to morze papieru poświęcone próbom uzdrawiania nieuleczalnie
chorego bądź - żeby użyć innego porównania - wyciąganie klinicznego imbecyla z
totalnego skretynienia - powiedział Lem w rozmowach ze Stanisławem Beresiem.

Spośród jego wielkich esejów Summa technologiae wysuwa się istotnie po
latach na czołowe miejsce, usuwając nieco w cień inne podobne książki. Nie
dlatego może, by tamte były mniej od niej ciekawe, ale dlatego, że Summa
najlepiej jako wywód jest "domknięta", dotyczy spraw, których upływ czasu nie
przedawnił, doczekała się też najbardziej ekscytujących spełnień w
rzeczywistości ludzkiej kultury i techniki. Nic dziwnego: Dialogi zanurzone są
po części w abstrakcji filozoficznego wywodu, po części w aktualnych w dobie
komunizmu kwestiach politycznych. Fantastyka i futurologia roztrząsa problemy
literatury science fiction i jej - nieprawych najczęściej - zwiążków z nauką.
Filozofia przypadku buduje "gmach światopoglądu", poszukując struktur wspólnych
ewolucji biologicznej, historii, kultury, twórczości artystycznej itd. Summa
technologiae nieco inaczej: jeżeli "sumą" jest, czyli także "gmachem", to na
podobieństwo projektów futurystycznych budowli, tzn. stawia śmiałe hipotezy,
wytycza drogi, którymi pójść ma, zdaniem autora, ludzka myśl techniczna i
wynalazczość, a w ślad za nimi - silnie od nich uzależniona - kultura. Przy tym
jednak - jak każdy gmach dobrze skonstruowany - ma Summa wyraźną oś
konstrukcyjną, wspiera się na zespole niezwykle oryginalnych idei i trafnych
prognoz, które zdążyły już sprawdzić się wielokrotnie w ciągu tych paru
dziesięcioleci, jakie upłynęły od czasu napisania książki (1963).
...

cat8 napisał:

> Prezydent udzielił wywiadu

Wegetarianizm w polskiej literaturze?

vegepoet napisał:

> Kto z polskich tworcow, oprocz Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej poruszal
> tematyke wegetarianska, prozwierzeca w swoich dzielach?

...............
rewelacyjny kawałek jest w Opowiadaniach Stanisława Lema

**** Gratulacje!!!! **** Tak trzymać!!! ****

**** Gratulacje!!!! **** Tak trzymać!!! ****
Małopolanie Roku 2005

Prof. Franciszek Ziejka i Adam Bujak - to Małopolanie Roku 2005. Tytuły
przyznało im Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Małopolski. Okolicznościowe
dyplomy zostaną wręczone laureatom 25 lutego podczas balu karnawałowego na
Wawelu.

Prof. Franciszek Ziejka otrzymał tytuł "w uznaniu zasług dla rozwoju i
rozsławiania polskiej nauki i kultury w Europie i na świecie". Za jego I
kadencji jako rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego Sejm przyjął ustawę Budowa
Kampusu 600-lecia Odnowy UJ, dzięki której w ciągu 10 lat na budowę obiektów
naukowych i dydaktycznych najstarszej uczelni w Polsce trafi 600 mln zł.

Adam Bujak otrzymał tytuł "w uznaniu dzieła dokumentacji życia Ojca Świętego
Jana Pawła II Wielkiego". W krakowskim wydawnictwie "Biały Kruk" fotograf
opublikował 60 albumów poświęconych papieżowi. Stałe wystawy twórczości Adama
Bujaka znajdują się w domu narodzin Karola Wojtyły w Wadowicach oraz w Muzeum
Archidiecezjalnym w Krakowie. "Jest artystą, który w sposób szczególny
zasłużył się dla kultury katolickiej, kultury polskiej i światowej" - głosi
uzasadnienie do wczorajszej uchwały stowarzyszenia w sprawie przyznania
tytułu Małopolanina Roku 2005.

Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Małopolski przyznaje tytuły Małopolanina Roku
od 1995 r. Wyróżnienia te otrzymali m.in.: prof. Andrzej Zoll, Wisława
Szymborska, generał Bohdan "Tytus" Zieliński, Zbigniew Brzeziński, kardynał
Franciszek Macharski, Stanisław Lem, prof. Antoni Dziatkowiak i Robert
Korzeniowski. Tytułem Małopolanina Wszechczasów uhonorowano tylko jedną
osobę: Jana Pawła II. (GEG)

Zmarł Stanisław Lem

Bardzo smutno mi się zrobiło, gdy usłyszałam, że zmarł Stanisław Lem. To dzięki
jego twórczości zainteresowałam sie literaturą fantastyczno naukową, którą
zaczytywałam sie przez jakiś czas. (

Australia kaja się za piekło sierocińców

W tej "strasznej Australii" pozwolono p. Kellerowi zrobic doktorat
z ... tworczosci Stanislawa Lema, nie watpie, ze na koszt
australijskiego podatnika )))

"Giertych usunął pisarzy pochodzenia żydowskiego"

"Giertych usunął pisarzy pochodzenia żydowskiego"

07-07-2007

Politycy SLD uważają, że z nowego kanonu lektur, który opracował wicepremier,
minister edukacji Roman Giertych (LPR), wypadło 6 polskich pisarzy i poetów,
ze względu na ich żydowskie pochodzenie lub dlatego, że byli zaangażowani w
pomoc Żydom. Wicepremier odrzuca te zarzuty, nazywając je absurdem.

Sekretarz generalny SLD Grzegorz Napieralski uważa, że jeśli przypuszczenia
Sojuszu potwierdzą się, sprawę lektur powinien zbadać Rzecznik Praw Obywatelskich.

Według szefa Biura Programowego Sojuszu Tomasza Kality, Giertych wykreślił ze
spisu lektur szkolnych poetów: Jana Lechonia i Kazimierza Wierzyńskiego oraz
pisarzy: Marię Konopnicką, Brunona Schulza, Witolda Gombrowicza i Stanisława
Lema.REKLAMA Czytaj dalej

- Wszyscy ci pisarze, oprócz Konopnickiej, mają żydowskie pochodzenie.
Konopnicka była natomiast bardzo zaangażowana w obronę Żydów - stwierdził Kalita.

Szef Biura Programowego Sojuszu powołuje się na opinie polonistów i byłych
ekspertów resortu oświaty, którzy - według niego - potwierdzają domysły
polityków SLD.

- Znając poglądy Romana Giertycha, jego ojca Macieja i ich zaplecza
politycznego, można bardzo łatwo te dwa fakty połączyć" - dodał Napieralski. -
Taki człowiek nie powinien być w rządzie - stwierdził.

Jego zdaniem, trudno zrozumieć przyczyny, dla których szef MEN usunął z kanonu
lektur właśnie tych twórców. - To jedyny rozsądny powód - dobór ze względu na
pochodzenie - uważa Kalita.

- Tego typu zarzuty to absurd - odpiera wicepremier Giertych. - Jeżeli SLD ma
taka wiedzę, to niech ją ma, ale ja nie mam takiej świadomości - dodał.

Nowy kanon lektur szkolnych budzi kontrowersje od kilku tygodni. Pod koniec
maja "Gazeta Wyborcza" napisała, że Giertych usunął z niego m.in. utwory
Gombrowicza, Witkacego, Franza Kafki i Johanna Wolfganga Goethego. Trzej
ostatni pisarze zostali ostatecznie wpisani na listę lektur.

Minister edukacji zdecydował ponadto, że uczniowie przeczytają obowiązkowo
m.in. cztery powieści Henryka Sienkiewicza, "Pamięć i tożsamość" Jana Pawła II
oraz biografię papieża "Wujek Karol. Kapłańskie lata Papieża" autorstwa Pawła
Zuchniewicza, a także jedną powieść Jana Dobraczyńskiego - "Listy Nikodema".

Zestaw lektur opracowany przez MEN skrytykował minister kultury i dziedzictwa
narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski.

(za Onetem)

Ruch w Galerii Wisła - czy jesteśmy prowincją?

Czy poza tym chwytliwym cytatem jakaś twórczość...
... Stanisława Lema jest Ci bliżej znana?

Mam wrażenie, ze nie bardzo, bo nawet tego zdania nie cytujesz poprawnie.

Kabaret Starszych Panów wizjonerem

Inne przyklady wizjonerstwa polskich tworcow, moze nie az do tego stopnia typu
"kawa na lawe", jak w tym fragmencie Starszych Panow - to, na przyklad:

Jacek Kaczmarski - "Mury", "Somosierra"

Stanislaw Lem - "Tragedia Pralnicza", gdzie wizjonersko opisana jest lustracja.

tropiciele żydowskich korzeni z SLD

elan13 napisał:

> Jak to jest, że jeżeli powie się o żydowskich korzeniach Marka Borowskiego,
> Jerzego Urbana, Adama Michnika, Aleksandra Kwaśniewskiego, Pawła Śpiewaka,
> Marka Safjana, Bronisława Geremka, Daniela Passenta, Piotra Najsztuba, to
> słowom oburzenia na "antysemityzm, ksenofobię, faszyzm" itd. nie ma granic.
>
> Z drugiej strony, kiedy szef Biura Programowego Sojuszu Lewicy Demokratycznej
> Tomasz Kalita twierdzi, że żydowskie pochodzenie mają: Jan Lechoń, Kazimierz
> Wierzyński, Brunon Schulz, Witold Gombrowicz i Stanisław Lem, to reakcji
> czujnych dziennikarzy Gazety Wyborczej nie ma!
>
> Może dlatego, że SLD-owski aktywista przywoływał żydowskie pochodzenie owych
> twórców, żeby zarzucić min. Giertychowi antysemityzm?
>
> Tylko jak z tym w końcu jest? Czy wolno ujawniać fakt żydowskiego pochodzenia
> osoby znanej, czy nie? A może artystów wolno, a polityków już nie? A może
> wolno tylko w szczególnych okolicznościach - kiedy chce się komuś zarzucić
> antysemityzm (np. jak wyżej, Giertychowi, albo krytykującym, jak to uczyniła
> Kazimiera Szczuka, twierdząc, że ataki na nią za przedrzeźnianie modlącej się
> chorej dziewczynki to przejaw antysemityzmu)?

A może brak reakcji czujnych dziennikarzy Gazety Wyborczej wynika z tego, że
przypisywanie żydowskiego pochodzenia znanym twórcom takim jak Lechoń,
Wierzyński i Gombrowicz jest dla narodu wybranego nobilitujące (mimo, że
nieprawdziwe).

Wbrew twardemu uporowi tropicieli żydowskiego pochodzenia z SLD (Kalita i
Napieralski), okazuje się, że Kazimierz Wierzyński to wnuk spolonizowanego
Austriaka, syn kolejarza z Drohobycza o nazwisku Wirlstein. Profesor Józef Adam
Kosiński, siostrzeniec Jana Lechonia (właść. Leszka Serafinowicza) w genealogii
rodzinnej dowodzi, że nie dokopał się korzeni żydowskich (tatarskich tak).
Podobnie Gombrowicz wywodzący się z ziemiaństwa, ze starozakonnymi nie miał nic
wspólnego.

Cos m.in. o W. Gombrowiczu

Cos m.in. o W. Gombrowiczu
"Giertych usunął pisarzy pochodzenia żydowskiego"

Politycy SLD uważają, że z nowego kanonu lektur, który opracował wicepremier,
minister edukacji Roman Giertych (LPR), wypadło 6 polskich pisarzy i poetów,
ze względu na ich żydowskie pochodzenie lub dlatego, że byli zaangażowani w
pomoc Żydom. Wicepremier odrzuca te zarzuty, nazywając je absurdem.
Sekretarz generalny SLD Grzegorz Napieralski uważa, że jeśli przypuszczenia
Sojuszu potwierdzą się, sprawę lektur powinien zbadać Rzecznik Praw
Obywatelskich.

Według szefa Biura Programowego Sojuszu Tomasza Kality, Giertych wykreślił ze
spisu lektur szkolnych poetów: Jana Lechonia i Kazimierza Wierzyńskiego oraz
pisarzy: Marię Konopnicką, Brunona Schulza, Witolda Gombrowicza i Stanisława
Lema.REKLAMA Czytaj dalej

- Wszyscy ci pisarze, oprócz Konopnickiej, mają żydowskie pochodzenie.
Konopnicka była natomiast bardzo zaangażowana w obronę Żydów - stwierdził
Kalita.

Szef Biura Programowego Sojuszu powołuje się na opinie polonistów i byłych
ekspertów resortu oświaty, którzy - według niego - potwierdzają domysły
polityków SLD.

- Znając poglądy Romana Giertycha, jego ojca Macieja i ich zaplecza
politycznego, można bardzo łatwo te dwa fakty połączyć" - dodał Napieralski. -
Taki człowiek nie powinien być w rządzie - stwierdził.

Jego zdaniem, trudno zrozumieć przyczyny, dla których szef MEN usunął z
kanonu lektur właśnie tych twórców. - To jedyny rozsądny powód - dobór ze
względu na pochodzenie - uważa Kalita.

- Tego typu zarzuty to absurd - odpiera wicepremier Giertych. - Jeżeli SLD ma
taka wiedzę, to niech ją ma, ale ja nie mam takiej świadomości - dodał.

Nowy kanon lektur szkolnych budzi kontrowersje od kilku tygodni. Pod koniec
maja "Gazeta Wyborcza" napisała, że Giertych usunął z niego m.in. utwory
Gombrowicza, Witkacego, Franza Kafki i Johanna Wolfganga Goethego. Trzej
ostatni pisarze zostali ostatecznie wpisani na listę lektur.

Minister edukacji zdecydował ponadto, że uczniowie przeczytają obowiązkowo
m.in. cztery powieści Henryka Sienkiewicza, "Pamięć i tożsamość" Jana Pawła
II oraz biografię papieża "Wujek Karol. Kapłańskie lata Papieża" autorstwa
Pawła Zuchniewicza, a także jedną powieść Jana Dobraczyńskiego - "Listy
Nikodema".

Zestaw lektur opracowany przez MEN skrytykował minister kultury i dziedzictwa
narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski".

Zrodlo: Onet

Za chwile sie okaze, ze wszyscy nie nalezacy do PiS byli, sa lub beda
Zydami...

Ryszard Kapuściński nie żyje [*]

Czesław Miłosz, Stanisław Lem, a teraz Ryszard Kapuściński... Wszyscy wielcy
twórcy polskiej literatury odchodzą... Czuje smutek, ale ciesze się że zdążyłem
go poznać dzięki jego twórczości. [*]

Cała prawda o systemie KAGAN

Gość portalu: samanta napisał(a):

> az tak czujesz sie bezsilny wobec Kagana ze znizyles sie do napisania paszkwil
> ka.Oj cienko z Toba
> chlopcze,cienko....:)

Tia...Trzeba obiektywnie stwierdzić, że na forum Kraj panuje chyba największe
zagęszczenie oszołomstwa - dlatego nieczęsto tu zaglądam, chyba że (przyznaję,
brzydka to emocja) chcę pośmiac się z głupoty ludzi (określenie mocno awansem,
ale niech będzie) takich jak Kagan i jego nieszczęsny fan - club. Przeczytaj
sobie choćby, biedna naiwniaczko, post na wątku "Tajemnica Stanisława Lema", w
kórym udowodniłem, że Twój idol, choć chwali się swoimi stronami o Lemie (sic!) w
istocie nie posiada nawet elementarnej wiedzy o jego twórczości, nie mówiąc już o
najzwyklejszej umiejętności wnikliwej lektury (zdaje się, że to temu osobnikowi
udowodniłem kiedyś to samo w przypadku Miłosza). Ale oczywiście, Kagan wygrał, bo
rzecz nie przyznał się ani słowem do błędu. Nb. czy w ogóle jest w stanie
dopuścić możliwość własnego błędu do swojej ciasnej, nieprzepuszczalnej
umysłowości (tzw. umysł doskonale zamknięty)? Przecież nie od dziś wiadomo, że
najbardziej przekonujące rezultaty w dyskusji uzyskuje się przez zachowanie a la
przedszkolak; ręce na uszy i głośno: "A właśnie że tak! A właśnie że tak!". I
dlatego właśnie Kagan jest niezwyciężony; akurat tak, jak przeciętny Forrest Gump
odmawiający przyjęcia do wiadomości zasad teorii względności i wygrywający przez
to w przedbiegach z każdym fizykiem. :-) Na koniec (dobrze jest zakończyć jakimś
optymistycznym akcentem) życzę mimo wszystko wydźwignięcia się ponad poziom
umysłowy swojego bohatera. To nie takie trudne, dziewczyno! ;-)

Cała prawda o systemie KAGAN

Gość portalu: Alcest napisał(a):

> Gość portalu: samanta napisał(a):
>
> > az tak czujesz sie bezsilny wobec Kagana ze znizyles sie do napisania
paszkwilka.Oj cienko z Toba chlopcze,cienko....:)
>
Tia...Trzeba obiektywnie stwierdzić, że na forum Kraj panuje chyba największe
zagęszczenie oszołomstwa - dlatego nieczęsto tu zaglądam, chyba że (przyznaję,
brzydka to emocja) chcę pośmiac się z głupoty ludzi (określenie mocno awansem,
ale niech będzie) takich jak Kagan i jego nieszczęsny fan - club. Przeczytaj
sobie choćby, biedna naiwniaczko, post na wątku "Tajemnica Stanisława Lema",
w kórym udowodniłem, że Twój idol, choć chwali się swoimi stronami o Lemie
sic!)w istocie nie posiada nawet elementarnej wiedzy o jego twórczości, nie
mówiąc już o najzwyklejszej umiejętności wnikliwej lektury (zdaje się, że to
temu osobnikowi udowodniłem kiedyś to samo w przypadku Miłosza).
K: To kto mi dal ten stopien PhD (cos ponad polski doktorat, odp. dr. hab.)
na Monash University za prace o Lemie? Recenzowali ja J. Jarzebski z UJ i
prof. Ikin z Univerity of Western Australia w Perth (specjalista od SF, prof.
literatury abgielskiej). Moge wyslac recenzje do przestudiowania!
Powiedz otwarcie, ze sie wyglupiles krytykujac moja prace bez jej
przeczytania!

Ale oczywiście, Kagan wygrał, bo rzecz nie przyznał się ani słowem do błędu.
K: jakiego bledu? Zostan najpierw profesorem literatury angielskiej na
renomowanym angielskojezycznym uniwerytecie, a uznam, ze masz prawo
krytykowac moja rozprawe o Lemie!

Nb. czy w ogóle jest w stanie dopuścić możliwość własnego błędu do swojej
ciasnej, nieprzepuszczalnej umysłowości (tzw. umysł doskonale zamknięty)?
Przecież nie od dziś wiadomo, że najbardziej przekonujące rezultaty w
dyskusji uzyskuje się przez zachowanie a la przedszkolak; ręce na uszy i
głośno: "A właśnie że tak! A właśnie że tak!". I dlatego właśnie Kagan jest
niezwyciężony; akurat tak, jak przeciętny Forrest Gump.
K; Koles: uzywasz znow argumentum ad personam, bo NIE masz zadnego
argumentum ad meritum! postudiuj erystyke, to pogadamy!

...odmawiający przyjęcia do wiadomości zasad teorii względności i wygrywający
przez to w przedbiegach z każdym fizykiem. :-)
K: teoria wzgledniosci ci sie pomylila z teoria mnogosci...

Na koniec (dobrze jest zakończyć jakimś optymistycznym akcentem) życzę mimo
wszystko wydźwignięcia się ponad poziom umysłowy swojego bohatera. To nie
takie trudne, dziewczyno! ;-)
K: A tobie zycze, abys wreszcie sie wzial za nauke, polaczku-katoliku!
Kagan

Czy Mass to kobieta, czy mężczyzna ?

Gość portalu: macias napisał(a):
> Gość portalu: Kagan napisał(a):
> > > Maas podala Twoje nazwisko do widomosci publicznej? Kagan...co cos Ty
> ...?
> >
> > To skad nagle zostalo to rozgloszone na Forum?
>
> Eeee?
> Moze dlatego, ze sam je podales?
K: A po co?

> Ze rozglosiles wszem i wobec adres swojej strony, na ktorej ono sie znajduje?
K: Zrobilem dopiero wtedy, jak zostalo napisane kim jestem:

www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=768577&aid=768577
KONIEC ZABAWY KAGAN
Autor: Gość portalu: el
Data: 31-12-2001 15:08 adres: *.polkos.com.pl
długo myślałem nad tym czy zrobić to co zrobię za chwilę, doszedłem do wniosku,
że anonimowe obrażanie uczuć innych ludzi jest złe... więc:
imię: Lech
nazwisko: Keller
ksywa: Kagan
e-mail: ljkel2@netscape.net
adres: nie podam
skończył dzisiejsze SGH, pisze doktorat (może już napisał, nie chce mi się
sprawdzać) na uniwersytecie w Monash (www.monash.edu.au/), na temat
tworczości Stanisława Lema. Jest współautorem magazynu "HORYZONT - magazyn
razjonalistów, sceptyków i ateistów" -
www.pytodp.republika.pl/noframes/index.htm).
Na stronie: www.pytodp.republika.pl/noframes/horyzont.htm można znaleźć
jego artykuły.

Na koniec pytanie, jaki kierunek skończyłeś?

> Nie, to by bylo za proste! To chyba jacys spiskowcy napadli Cie bezczelnie i
> wykradli dane osobowe! Caly swiat czyha na Ciebie - uwazaj!

K: No i co? Ja to sam rozglosilem?
Skad el z adresu *.polkos.com.pl
znal to juz 31-12-2001 o 15:08 ?
????

Czy Mass to kobieta, czy mężczyzna ?

Kim jest Kagan?
Gość portalu: macias napisał(a):
> Gość portalu: Kagan napisał(a):
> > > Maas podala Twoje nazwisko do widomosci publicznej? Kagan...co cos Ty
> ...?
> >
> > To skad nagle zostalo to rozgloszone na Forum?
>
> Eeee?
> Moze dlatego, ze sam je podales?
K: A po co?

> Ze rozglosiles wszem i wobec adres swojej strony, na ktorej ono sie znajduje?
K: Zrobilem dopiero wtedy, jak zostalo napisane kim jestem:

www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=KRAJ&wid=768577&aid=768577
KONIEC ZABAWY KAGAN
Autor: Gość portalu: el
Data: 31-12-2001 15:08 adres: *.polkos.com.pl
długo myślałem nad tym czy zrobić to co zrobię za chwilę, doszedłem do wniosku,
że anonimowe obrażanie uczuć innych ludzi jest złe... więc:
imię: Lech
nazwisko: Keller
ksywa: Kagan
e-mail: ljkel2@netscape.net
adres: nie podam
skończył dzisiejsze SGH, pisze doktorat (może już napisał, nie chce mi się
sprawdzać) na uniwersytecie w Monash (www.monash.edu.au/), na temat
tworczości Stanisława Lema. Jest współautorem magazynu "HORYZONT - magazyn
razjonalistów, sceptyków i ateistów" -
www.pytodp.republika.pl/noframes/index.htm).
Na stronie: www.pytodp.republika.pl/noframes/horyzont.htm można znaleźć
jego artykuły.

Na koniec pytanie, jaki kierunek skończyłeś?

> Nie, to by bylo za proste! To chyba jacys spiskowcy napadli Cie bezczelnie i
> wykradli dane osobowe! Caly swiat czyha na Ciebie - uwazaj!

K: No i co? Ja to sam rozglosilem?
Skad el z adresu *.polkos.com.pl
znal to juz 31-12-2001 o 15:08 ?
????

chybiona nagroda.....

chybiona nagroda.....
Kolejna antyamerykańska literacka Nagroda Nobla już nie tyle dziwi, co
irytuje. Zespół szwedzkich intelektualistów nie może wyleczyć się ze
swej "dziecięcej choroby lewicowości". Wyróżnił wawrzynem (i ponad milionem
dolarów) żarliwego obrońcę zbrodniarza wojennego Slobodana Miloszevicia oraz
tyrana i ludobójcę Saddama Husajna, ale za to wymownego krytyka prezydenta
Busha i Stanów Zjednoczonych w ogóle. To była i jest zawsze modna postawa
wśród nie tylko europejskich intelektualistów (antyamerykanizm Amerykanów
jest także w cenie).
Oportunizm ów jest o tyle przykry, że ci obrońcy praw człowieka nigdy nie
zaprotestowali przeciwko, na przykład, prześladowaniom ludzi w państwach
komunistycznych. To nie było dobrze widziane "na salonach", więc i oni
zręcznie milczeli na ten temat, kierując swój gniew w bezpieczną stronę,
czyli w USA. Ów selektywny sprzeciw eliminuje Harolda Pintera z grona
poważnych humanistów autentycznie zatroskanych losem ludzkim w dzisiejszym
świecie.
Lewicowość nie jest jedyną przepustką do chwały (i pieniędzy) na Zachodzie.
Wyróżniony kilka lat temu włoski komediopisarz Dario Fo także mocno
komunizuje, ale jest aktywny, tworzy oryginalne dzieła sceniczne, choć nie
wszystkim muszą się podobać. Natomiast działalność dramatopisarska Pintera
praktycznie skończyła się na początku lat sześćdziesiątych, kiedy jako jeden
z ówczesnych brytyjskich "gniewnych" jeszcze zwracał uwagę protestem
przeciwko zakłamaniu społeczeństwa mieszczańskiego; najlepszym filmowym
wyrazicielem tego pokolenia był amerykański aktor James Dean. Od ponad 40 lat
społeczeństwa zachodnie zdążyły się już parokrotnie zmienić, i to radykalnie,
po wielkich "rewolucjach" końca lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych,
wszyscy już zapomnieli, przeciwko czemu ów gniew był skierowany i o co
chodziło, kiedy dziś szwedzka akademia pragnie nadać ponadczasową rangę
dramaturgowi ściśle związanemu z pewnym ograniczonym czasem. Pintera się od
dziesiątków lat już nie wystawia, bo i formuła teatru, którą on między innymi
reprezentuje, jest dziś praktycznie martwa.
Natomiast od dziesięcioleci żywa i twórcza jest literatura faktu. Gatunek
pośredni między fikcją a reportażem, między esejem a relacją z
rzeczywistości. Szwedzka akademia jeszcze nie odnotowała istnienia takiej
literatury, która ma już świetną tradycję, a jednym z najwybitniejszych jej
przedstawicieli jest Ryszard Kapuściński. Gremium to mogło także zaryzykować
i wyróżnić to, co w literaturze zawsze jest ważne, mianowicie jej myślowy
wymiar, nieobecny w sztukach Pintera. Akurat polski wielki pisarz Stanisław
Lem jest intelektualnie jednym z najciekawszych twórców.
Niekoniecznie musiano wyróżniać Polaka, ale trzeba nagradzać dobrą, mądrą
literaturę, a tego nie zrobiono.

Quelle PDN-NY ,CK

Co wywolalo konflikt Jaworsky vs Keller?

A tu jak Wiarus-Jaworsky bronil Ozdowskiego...
... czyli psudopolaka, ktory jako "komisarz d/s ptraw czlowieka"
zajmuje sie przesladowaniem tych, co sie odwaza skierowac skarge na
lamamanie ich praw... :(

Szanowny panie doktorze Keller (Stary Wiarus (staryw@hotmail.com)) 26/8/2003
Szanowny panie doktorze Keller, nie wiem jak kto, ale ja wyemigrowałem do Australii między innymi po to, żeby być jak najdalej od często spotykanych w kraju, niezmiernie pewnych siebie rodaków, którzy wszystko wiedzą lepiej, a swój punkt widzenia bez przerwy próbują innym narzucać, bo inaczej dzień mają nieudany. Po przeczytaniu pańskich elaboratów dochodzę do wniosku, że 18 tysięcy kilometrów od Polski okazało się dystansem zbyt krótkim, by ten typ Polaka pozostawić daleko za horyzontem. Trochę tolerancji dla bliźnich, panie doktorze Keller; nikt nie ma obowiązku żyć tak, by Pan był z niego zadowolony. Bardzo mi przyjemnie, na gruncie uzasadnionej dumy narodowej z osiągnięć współrodaków, że jest pan wszechstronnie uzdolnionym uczonym, człowiekiem renesansu, z długą listą publikacji. Życzę panu własnej katedry na dowolnie przez pana wybranym uniwersytecie i tłumu własnych doktorantów. Już dziś pozwalam sobie poprosić Pana o zaproszenie mnie na przyszłą uroczystość wręczania Panu Nagrody Nobla, gdzie będę klaskał, aż mi spuchną ręce. Nie razi mnie nawet rozmiar pańskiego ego, ponieważ głęboka miłość własna jest cechą dosyć powszechną w kołach akademickich. Ale pańskie demonstracyjne obnoszenie się ze swoją miłością własną jest tyleż męczące w czytaniu, co i w wątpliwym guście. Serdecznie Panu dziękuję i staropolskie 'Bóg zapłać' za pańską cenną opinię, ale kwestie takie jak: za kogo mam się uważać, według jakich kryteriów, oraz w zgodzie z jakim wizerunkiem własnym mam w życiu postępować, będę rozstrzygać tak samo, jak do tej pory, czyli samodzielnie i według własnego uznania. Identycznie, czyli wedle własnego zdania, postąpię w sprawie osób czy organizacji, z którymi miałbym się zadawać, albo nie. Ani Pan, panie doktorze Keller, ani polscy urzędnicy nie będą za mnie decydować w tych sprawach, jak również zresztą w jakichkolwiek innych moich sprawach. Uprzejmie zawiadamiam Pana, że zamierzam, tak samo jak dotąd, podróżować tam, dokąd będę miał ochotę, na takim paszporcie, z jakim mnie, a nie Panu albo urzędnikom w Warszawie, będzie wygodnie; z takimi wizami, albo bez, o jakie mi się spodoba postarać albo nie; a Panu nic do tego. Pan zrobił doktorat oraz sporo publikował na temat twórczości Stanisława Lema, nieprawdaż? Podziw dla Lema to prawdopodobnie jedyny punkt zgodności naszych poglądów. Proszę sobie odświeżyć w pamięci wczesne podróże konstruktora Trurla i jego "maszynę na wielkie B" . Przypomina Pan sobie? -"Nie rozpatrzono z braku odp. załączników"; - "Tr. Am. Tad. Aram."; - "A tu próby przekupstwa i ruja z porubstwa i nakaz egzekucji ze środy na piątek i siedem pieczątek". Nie po raz pierwszy Lem okazał się prorokiem. Niechże Pan przynajmniej, jako miłośnik i znawca jego twórczości, nie staje bezsensownie w obronie równie absurdalnej machiny napędzanej z Warszawy. ALE, ALE, byłbym zapomniał: Proszę się nie kompromitować publicznie poprzez opowiadanie ewidentnych bzdur na temat, jak to dla zrobienia kariery w Australii rzekomo nieodzowne jest anglosaskie pochodzenie. Ambasador Andrew Golędzinowski, obecnie pracujący w Iraku, a poprzednio w Nowej Zelandii, Afryce Południowej i biurach ONZ w Genewie, jest jednym z najszybciej awansujących dyplomatów DFAT. W Genewie był dyrektorem gabinetu (Chief of Staff) Wysokiego Komisarza ONZ d/s Praw Człowieka. Dr Seweryn Ozdowski jest od grudnia 2000 r. australijskim federalnym komisarzem praw człowieka i federalnym komisarzem do spraw dyskryminacji inwalidów w Human Rights and Equal Opportunity Commission (HREOC). Dr Ozdowski jest pańskim rówieśnikiem (ur. 1949); studia, tak samo jak Pan, skończył w Polsce (prawo i socjologię na UAM w Poznaniu), wyemigrował do Australii w wieku 26 lat, doktorat z socjologii zrobił już w Australii, w 1995 został odznaczony Orderem Australii (OAM), a w 2000 polskim Orderem Zasługi. Jego szczegółowa biografia jest na stronach sieciowych HREOC. Nie słyszałem, by ambasador Golędzinowski lub dr Ozdowski narzekali na swoje nazwisko lub pochodzenie. Dr Ozdowski mówi po angielsku z polskim akcentem, który w niczym mu nie przeszkodził zawodowo. Natomiast czy Pan, szanowny doktorze Keller, mógłby przybliżyć nam, o co swego czasu podawał Pan DFAT do sądu, i jak się ta sprawa skończyła? Czy Pan zna sławną starożytną bajkę Ezopa o kwaśnych winogronach, czyli sour grapes?

Ważny list do Polonii...

Krapol nasrau na grobowiec jak umiau
nadau napisał:

> Ok Ok
> Bez urazy. Nic nie mam do jego twórczości.
> Chociaż mam inny gust.
> Kaczmarski miał dom i mieszkał w Australii.
> Ale żył z koncertów w Polsce.
> Również jak zachorował to wrócił do Polski.
> Czy to nie dziwne, że w Australii polonia go nie wspomogła?

Nie, kolego nasrau. Jedna z licznych roznic pomiedzy Zachodem i Polanezja jest
poszanowanie prywatnosci. Slowo "prywatność" jest w dialekcie polanezyjskim co
najmiej tak egzotyczne, jak slowo "palma" dla Eskimosow, jest malo uzywane, i
przez malo kogo z tubylcow rozumiane, ze skomplikowanych przyczyn
antropologiczno-psychiatrycznych.

W wielu miejscach globu, jak ktos nie pusci farby publicznie, ze mu cos dolega i
pomocy mu potrzeba, to nie ma takiego zwyczaju, aby alla polacca wchodzic mu
fortissimo na glowe i con fuoco natarczywie nagabywac, czy zdróweczko w
porzadku, czy aby na cos nie cierpi, czy ta chrypka to moze nowotwór,a nastepnie
pouczac, co on winien w tej sprawie uczynic.

Poszlaki wskazuja, ze swietej pamieci Kaczmarski swoja prywatnosc sobie wysoko
cenil, a wlazenia mu na glowe nie lubil. Koncertowal wprawdzie w Polsce (co
skadinad logiczne, bo ze slawy poety i balladzisty żył, a w Polsce mieszka
znakomita wiekszosc jego fanów), ale mieszkal w Australii Zachodniej, z wyrazna
intencja przebywania w maksymalnej mozliwej odleglosci od Macierzy i krapoli,
czyli krajowych Polaków.

Dlaczego tak postepowal, nie mam pojecia, ale jego sprawa i konia, a na pewno
ani moja, ani panska.

Czep sie pan, panie nasrau, na przyklad p. Stanislawa Lema, intelektualisty
daleko wyzszego lotu od swietej pamieci Kaczmarskiego; Lem tez publikowal od
zawsze w Polsce, ale przez wiele lat mieszkal w Wiedniu, zamiast w rodzinnym
Krakowie, bo tak mu sie podobalo, zapewne nie bez przyczyn zwiazanych z
Polanezja i krapolami. Ale tak samo, jak w wypadku swietej pamieci
Kaczmarskiego, nic z tego nie wynika, i tak samo to jest jego sprawa, a nie panska.

Kaczmarski cierpial byl na pozno zdiagnozowany nowotwór przelyku. Przezywalnosc
chorych na raka przelyku powyzej pieciu lat od chwili diagnozy, gdziekolwiek na
na swiecie, jest w granicach 15-20%. Jako posiadacz prawa stalego pobytu w
Australii Kaczmarski mial na miejscu dostep, w znacznej czesci za darmo, do
wszelkich zdobyczy nowoczesnej onkologii zachodniej, tutaj praktykowanej glownie
wedlug szkoly amerykanskiej. Dlaczego zamiast z tego skorzystac, oddal sie w
rece jakichs austriackich macherów praktykujacych terapie lagodnie okreslana
jako "kontrowersyjna" i posiadajacych spory cmentarz wlasnej produkcji, to dzis
juz tylko sam Kaczmarski i Pan Bóg wiedza.

Zwroc pan uwage, ze ci macherzy kazali sobie slono placic ***z góry***, a zatem
sami mieli raczej umiarkowana wiare w zbawienna moc oferowanych uslug
terapeutycznych.

Tak czy owak, ze statystyki wynika, ze 80-85% pacjentow z tym rodzajem raka
umiera przed uplywem pieciu lat, wiec wynik koncowy bylby pewnie taki sam.Ale
jakby na to nie patrzec, panie nasrau, decyzja tonacego na temat, czy sie
brzytwy chwytac, czy i kogo na pomoc wolac, czy po cichu pojsc na dno, wylacznie
do samego tonacego nalezy, a nie do plażowiczów z Polanezji. Panskie
demonstracyjne darcie szat pt. "Dlaczego Polonia nie pomogla Kaczmarskiemu", nic
zatem nie ma wspolnegop z Kaczmarskim, a wszystko z panska antypolonijna
specjalnoscia.

Panu, panie nasrau, zasadniczo ch.. do tego jak swietej pamieci Kaczmarski
chcial sie leczyc, kto mial za to placic i gdzie Kaczmarski chcial umrzec. To
jest wlasnie to sławne polanezyjskie pakowanie sie kazdemu na glowe, ktorego,
jak widac, zaden wybitny Polanezyjczyk nie jest w stanie nawet po smierci uniknac.

Serdecznie panu zycze, panie nasrau, by na lozu smierci otaczal pana tlum
rodakow, z ktorych kazdybedzie wiedzial lepiej, co powinien byl pan zrobic szesc
miesiecy wczesniej, a wszyscy beda mieli do pana glosne pretensje, ze postapil
pan inaczej.

O czym (nie) można dyskutować na uniwersytecie?

O czym (nie) można dyskutować na uniwersytecie
Jak na razie, to tylko ja sie nie wstydze zamiescic moje CV na tym
forum. Z wiadomych przyczyn nie podam najbardziej aktualnych
danych,
ale:

1. Doktorat 1996-2002
Stopień doktora filozofii (PhD) w specjalności Nauki Polityczne
nadany w roku 2002 przez Monash University w Melbourne, Australia
(3ci w Australii oraz 33ci na świecie według
rankingu The Times Higher Education Supplement z roku 2004)
Temat pracy doktorskiej: analiza twórczości Stanisława Lema jako
filozofa nauki, futurologa i pisarza politycznego na tle najnowszych
dziejów Polski Tytuł rozprawy doktorskiej „Visions of the Future
in the Writings of Stanisław Lem” („Wizje przyszłości w twórczości
Stanisława Lema”)


2. Studia na stopień Master of Arts (w dziedzinie geografii
ekonomicznej) 1993-1996
Stopień Master of Arts (by research) nadany w roku 1996 przez The
University of Melbourne (2gi w Australii oraz 22gi na świecie według
rankingu The Times Higher Education Supplement z roku 2004)
Temat rozprawy na stopień Masters: społeczne i ekonomiczne skutki
tzw. Planu Balcerowicza (transformacji socjoekonomicznej dokonanej w
Polsce na początku lat 1990tych)
Tytuł rozprawy „Decline of Manufacturing Industry in Poland 1990-
1996” („Upadek przemysłu przetwórczego w Polsce 1990-1996”)


3. Studia magisterskie: 1968-1972
Wydziały Ekonomiczno-Społeczny i Ekonomiki Produkcji Szkoły Głównej
Planowania i Statystyki w Warszawie (obecna Szkoła Główna Handlowa –
jednogłośnie uważana za najlepszą wyższą uczelnię ekonomiczną w
Polsce)
Stopień magistra ekonomii uzyskany w roku 1973
Temat pracy magisterskiej: „Ocena efektywności ekonomicznej
substytucji materiałów w przemyśle samochodowym”


4. Zatrudnienie (do roku 2007)
2005-2007 Profesor nadzwyczajny (Associate Professor) na Wydziale
Zarządzania Americanos College w Nikozji (Cypr)
2004-2005 Profesor wizytujący na Akademii Ekonomicznej w Krakowie,
Biuro Programów Międzynarodowych
2003-2004 Adiunkt Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w
Lublinie (Wydział Politologii, Zakład Stosunków Międzynarodowych)
oraz Wykładowca Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
(WSIiZ)
2000-2003 Wykładowca (Lecturer) i badacz (Researcher) na The
University of Newcastle, Australia
Wykładowca (Lecturer) i badacz (Researcher) na University of Western
Sydney, Australia
Wykładowca (Lecturer) i badacz (Research Associate) na Monash
University w Melbourne, Australia
1996-1999 Doktorant (stypendysta naukowy - Australian Postgraduate
Scholarship), Monash University w Melbourne, Australia
1993-1996 Stypendysta naukowy (Melbourne University Postgraduate
Scholarship) Uniwersytetu Stanowego w Melbourne, Australia (The
University of Melbourne)
1984-1993 Analityk i konsultant w takich ponadnarodowych
korporacjach jak Compaq,Target, Tandem i Telstra (Telecom
Australia), a także w banku ANZ i takich firmach jak CashCard, Eagle
Insurance i Target (Australia, Wielka Brytania i USA)
1982-1984 Analityk w Datapoint Corporation i Anglo-American
Corporation w Johannesburgu, Republika Południowej Afryki
1981-1982 Analityk w Fletcher Challenge oraz Dairy Board (Auckland i
Wellington, Nowa Zelandia)
1980-1981 Kierownik Działu w Centrali Handlu Zagranicznego
Impexmetal w Warszawie
1978-1980 Ekonomista (projektant) w Instytucie Organizacji
Zarządzania i Doskonalenia Kadr w Warszawie (Zakład Informatyki)
1976-1977 Asystent w Instytucie Badań Systemowych PAN
1975-1976 Projektant w Przemysłowym Instytucie Elektroniki w
Warszawie (Zakład Informatyki)
1973-1975 Asystent i programista w Katedrze Organizacji
Przetwarzania Danych Szkoły Głównej Handlowej (Szkoły Głównej
Planowania i Statystyki) w Warszawie
1972-1973 Praktykant (programista) w kombinacie Polam w Warszawie
(obecnie Philips)

Tusk: Nie możemy dryfować

Na razie to ja wyjezdzam z Polski!
W Polsce nie chca nostryfikowac mi doktoratu, wiec jade tam, gdzie
go uznaja bez zbednych formalnosci...
Posiadam doktorat (PhD) z nauk politycznych (politologii) - stopień
doktora filozofii (PhD) w specjalności Nauki Polityczne uzyskany w
roku 2002 na Monash University w Melbourne, Australia (3ci w
Australii oraz 33ci na świecie według rankingu The Times Higher
Education Supplement z roku 2004); temat pracy doktorskiej: analiza
twórczości Stanisława Lema jako filozofa nauki, futurologa i pisarza
politycznego na tle najnowszych dziejów Polski; tytuł rozprawy
doktorskiej „Visions of the Future in the Writings of Stanisław Lem
(„Wizje przyszłości w twórczości Stanisława Lema”)
Posiadam takze dyplom magisterski (Studia na stopień Master of Arts
w dziedzinie geografii ekonomicznej) - stopień Master of Arts (by
research) uzyskany w roku 1996 na The University of Melbourne (2gi w
Australii oraz 22gi na świecie według rankingu The Times Higher
Education Supplement z roku 2004); temat rozprawy na stopień
Masters: społeczne i ekonomiczne skutki tzw. Planu Balcerowicza
(transformacji socjoekonomicznej dokonanej w Polsce na początku lat
1990tych); tytuł rozprawy „Decline of Manufacturing Industry in
Poland 1990-1996” („Upadek przemysłu przetwórczego w Polsce 1990-
1996”).
Zaznaczam iż posiadam także stopien magistra ekonomii uzyskany w
roku 1973 po studiach na Wydziale Ekonomiczno-Społecznym i Wydziale
Ekonomiki Produkcji Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w
Warszawie (obecna Szkoła Główna Handlowa – jednogłośnie uważana za
najlepszą wyższą uczelnię ekonomiczną w Polsce) - temat pracy
magisterskiej: „Ocena efektywności ekonomicznej substytucji
materiałów w przemyśle samochodowym”.
Podanie o nostryfikację mego dyplomu doktorskiego wysłałem do prof.
dr hab. Tadeusza Mołdawy, Dziekana Wydziału Dziennikarstwa i Nauk
Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, ul. Krakowskie Przedmieście
3, pokój nr 20, tel./fax (0-22) 55 20 218 tel./fax (0-22) 826 57 91
email: wdinp@uw.edu.pl dnia 22 sierpnia 2007, i do dziś nie
otrzymałem na nie odpowiedzi (podanie to, jak też pozostała moja
korespondencja z UW w tej sprawie w załącznikach). Dziekan nie chce
się ze mną spotkać, a jego sekretarka jest wobec mnie wręcz
agresywna i insynuuje mi, że mój dyplom jest wręcz fałszywy albo
otrzymany na podrzędnym uniwersytecie, a więc nie powinienem jej
zawracać głowy oraz iż najprawdopodobniej nie mam nawet matury. Na
dodatek na UW zaginęły dokumenty, które wysłałem tamże w listach
poleconych.
Zaznaczam też, iż Monash University w Melbourne, Australia, jest
trzeci w Australii oraz trzydziesty trzeci na świecie według
rankingu The Times Higher Education Supplement z roku 2004, na
którym to rankingu nie ma żadnej polskiej wyższej uczelni, a z
dawnego Bloku Sowieckiego jest uwzględniony tylko moskiewski
uniwerytet im. Łomonosowa. Moim zdaniem ta de facto odmowa
nostryfikacja na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych
Uniwersytetu Warszawskiego jest spowodowana głównie wręcz mafijnymi
układami w polskiej nauce i obawą tzw. belwederskiej profesury,
która dzięki przestarzałemu ustawodawstwu rodem z XIX stulecia,
zmonopolizowała w Polsce wyższe uczelnie, które mogą nostryfikowac
zagraniczne doktoraty i nie dopuszcza na polskie wyższe uczelnie
osób lepiej od nich wykształconych, w tym z zagranicznymi,
zachodnimi doktoratami (PhD), które są, jak w moim przypadku, na
ogół na poziomie o wiele wyższym niż olbrzymia większośc polskich
habilitacji.
Zaznaczam też, iż po uzyskaniu doktoratu opublikowalem szereg
naukowych rozpraw w formie artykułów naukowych czasopismach i
rozdziałów w książkach (gó...e po angielsku i poza granicami Polski).
Z powodu braku nostryfikacji, jestem uznawany na polskich wyższych
uczelniach tylko jako magister, i tracę na tym zarówno prestiżowo
jak też naukowo oraz finansowo.
Uważam, iż w interesie RP jest spowodowanie nie tylko, aby mój
australijski doktorat został szybko I bez zbędnych biurokratycznych
przeszkód uznany w Polsce, ale też wnioskuję, aby przesunąć
procedurę nostryfikacyjną z wyższych uczelni, które zwalczają
wszelakimi, w tym nieuczciwymi i nielegalnymi sposobami, konkurencje
ze strony osób wykształconych za granicą, do niezależnego od
profesury belwederskiej urzędu państwowego, tak jak to jest np. w
Australii czy w USA, gdzie mój polski dyplom magisterski uznano w
parę tygodni - bez zbędnych formalności, tylko po potwierdzeniu jego
autentyczności.
lech.keller@gmail.com

Miliony dla naukowców

W Polsce nie chca nostryfikowac mi doktoratu, wiec jade tam, gdzie
go uznaja bez zbednych formalnosci...
Posiadam doktorat (PhD) z nauk politycznych (politologii) - stopień
doktora filozofii (PhD) w specjalności Nauki Polityczne uzyskany w
roku 2002 na Monash University w Melbourne, Australia (3ci w
Australii oraz 33ci na świecie według rankingu The Times Higher
Education Supplement z roku 2004); temat pracy doktorskiej: analiza
twórczości Stanisława Lema jako filozofa nauki, futurologa i pisarza
politycznego na tle najnowszych dziejów Polski; tytuł rozprawy
doktorskiej „Visions of the Future in the Writings of Stanisław Lem
(„Wizje przyszłości w twórczości Stanisława Lema”)
Posiadam takze dyplom magisterski (Studia na stopień Master of Arts
w dziedzinie geografii ekonomicznej) - stopień Master of Arts (by
research) uzyskany w roku 1996 na The University of Melbourne (2gi w
Australii oraz 22gi na świecie według rankingu The Times Higher
Education Supplement z roku 2004); temat rozprawy na stopień
Masters: społeczne i ekonomiczne skutki tzw. Planu Balcerowicza
(transformacji socjoekonomicznej dokonanej w Polsce na początku lat
1990tych); tytuł rozprawy „Decline of Manufacturing Industry in
Poland 1990-1996” („Upadek przemysłu przetwórczego w Polsce 1990-
1996”).
Zaznaczam iż posiadam także stopien magistra ekonomii uzyskany w
roku 1973 po studiach na Wydziale Ekonomiczno-Społecznym i Wydziale
Ekonomiki Produkcji Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w
Warszawie (obecna Szkoła Główna Handlowa – jednogłośnie uważana za
najlepszą wyższą uczelnię ekonomiczną w Polsce) - temat pracy
magisterskiej: „Ocena efektywności ekonomicznej substytucji
materiałów w przemyśle samochodowym”.
Podanie o nostryfikację mego dyplomu doktorskiego wysłałem do prof.
dr hab. Tadeusza Mołdawy, Dziekana Wydziału Dziennikarstwa i Nauk
Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, ul. Krakowskie Przedmieście
3, pokój nr 20, tel./fax (0-22) 55 20 218 tel./fax (0-22) 826 57 91
email: wdinp@uw.edu.pl dnia 22 sierpnia 2007, i do dziś nie
otrzymałem na nie odpowiedzi (podanie to, jak też pozostała moja
korespondencja z UW w tej sprawie w załącznikach). Dziekan nie chce
się ze mną spotkać, a jego sekretarka jest wobec mnie wręcz
agresywna i insynuuje mi, że mój dyplom jest wręcz fałszywy albo
otrzymany na podrzędnym uniwersytecie, a więc nie powinienem jej
zawracać głowy oraz iż najprawdopodobniej nie mam nawet matury. Na
dodatek na UW zaginęły dokumenty, które wysłałem tamże w listach
poleconych.
Zaznaczam też, iż Monash University w Melbourne, Australia, jest
trzeci w Australii oraz trzydziesty trzeci na świecie według
rankingu The Times Higher Education Supplement z roku 2004, na
którym to rankingu nie ma żadnej polskiej wyższej uczelni, a z
dawnego Bloku Sowieckiego jest uwzględniony tylko moskiewski
uniwerytet im. Łomonosowa. Moim zdaniem ta de facto odmowa
nostryfikacja na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych
Uniwersytetu Warszawskiego jest spowodowana głównie wręcz mafijnymi
układami w polskiej nauce i obawą tzw. belwederskiej profesury,
która dzięki przestarzałemu ustawodawstwu rodem z XIX stulecia,
zmonopolizowała w Polsce wyższe uczelnie, które mogą nostryfikowac
zagraniczne doktoraty i nie dopuszcza na polskie wyższe uczelnie
osób lepiej od nich wykształconych, w tym z zagranicznymi,
zachodnimi doktoratami (PhD), które są, jak w moim przypadku, na
ogół na poziomie o wiele wyższym niż olbrzymia większośc polskich
habilitacji.
Zaznaczam też, iż po uzyskaniu doktoratu opublikowalem szereg
naukowych rozpraw w formie artykułów naukowych czasopismach i
rozdziałów w książkach (gó...e po angielsku i poza granicami
Polski).
Z powodu braku nostryfikacji, jestem uznawany na polskich wyższych
uczelniach tylko jako magister, i tracę na tym zarówno prestiżowo
jak też naukowo oraz finansowo.
Uważam, iż w interesie RP jest spowodowanie nie tylko, aby mój
australijski doktorat został szybko I bez zbędnych biurokratycznych
przeszkód uznany w Polsce, ale też wnioskuję, aby przesunąć
procedurę nostryfikacyjną z wyższych uczelni, które zwalczają
wszelakimi, w tym nieuczciwymi i nielegalnymi sposobami, konkurencje
ze strony osób wykształconych za granicą, do niezależnego od
profesury belwederskiej urzędu państwowego, tak jak to jest np. w
Australii czy w USA, gdzie mój polski dyplom magisterski uznano w
parę tygodni - bez zbędnych formalności, tylko po potwierdzeniu jego
autentyczności.
lech.keller@gmail.com

KONIEC ZABAWY KAGAN

KONIEC ZABAWY BOZKU!
Gość portalu: el (po zydowsku "bozek") napisał:
Długo myślałem nad tym czy zrobić to co zrobię za chwilę,
doszedłem do wniosku, że anonimowe obrażanie uczuć innych ludzi jest złe
Kagan: Jakie anonimowe? "Ksywki" uzywam dla oszczednosci miejsca i czasu.
Juz kilka razy podawalem swoje dane na tym forum, takie jak np. adres
emailowy, imie, a nawet nazwisko! Czy NIE zauwazyles bozku zydowski, ze
czesto sie do mnie zwracaja na tym forum po imieniu (Leszek)?

... więc:
imię: Lech (zgadza sie)
nazwisko: Keller (j.w.)
ksywa: Kagan (ale odkrycie zrobiles!)
e-mail: ljkel2@netscape.net i jeszcze ljkel2@poczta.gazeta.pl
adres: nie podam (czyzbys NIE znal? Marny bozek z ciebie!)

Skończył dzisiejsze SGH, pisze doktorat (może już napisał, nie chce mi się
sprawdzać) na uniwersytecie w Monash (<a href="www.monash.edu.au/),
">www.monash.edu.au/),</a> na temat tworczości Stanisława Lema.
Zgadza sie! Moge wyslac (na zyczenie) kopie recenzji tejze pracy.

Ale ponadto skonczylem The University of Melbourne, MA 1996,
praca na temat "Decline of Manufacturing in Poland 1989-1994" (dostepna w
bbibliotece Melbourne University). Za te prace zostalem umieszczony na tzw.
czarnej liscie roznych liberalow i globalistow, bo opisalem dokladnie
przyczyny i skutki upadku polskiej gospodarki za rzadzow solidaruchow, a
takze przewidzialem dzisiejsze jej trudnosci (eksplozja bezrobocia, olbrzymi
deficyt budzetu panstwa i tzw. salda rachunkow biezacych), oraz skutki
socjalne tejze nieudanej reformy (np. olbrzymi wzrost przestepczosci,
narkomanii itp.), przy ciagle stosunkowo wysokiej inflacji (a przeciez
glownym celem tzw. Planu Balcerowicza bylo ograniczenie inflacji, czyli
wlasciwie NIC sie NIE udalo solidaruchom i postkomunistycznym liberalom typu
Balcerowicza, Kolodki czy Belki).

Jest współautorem magazynu "HORYZONT - magazyn razjonalistów, sceptyków i
ateistów" - (<a
="http://www.pytodp.republika.pl/noframes/index.htm).">www.pytodp.repubika.
pl/noframes/index.htm).</a>
Na stronie: <a href="http://www.pytodp.republika.pl/noframes/horyzont.htm">www.
pytodp.republika.pl/noframes/horyzont.htm</a> można znaleźć jego artykuły.
K: Oczywiscie, ze tak. czy sie kiedys z tym krylem?

Na koniec pytanie, jaki kierunek skończyłeś?
K: Jak jestes taki madry, i zorientowany, to czemu nie wiesz?
I czy to istotne? Wazne, ze skonczylem SGPiS. Od czasow mich studiow prawie
wszystko sie zmienilo, poza metoda naukowa, ktorej sie tam nauczylem...
HAPPY NEW YEAR!
Kagan, czyli wiadomo kto!
P.S. A kto stoi za "el'em"? Czemu sie boisz podania swych danych?
Czyzbys sie wstydzil swych pogladow albo przeszlosci?
Kagan

KONIEC ZABAWY KAGAN

W odpowiedzi MAAS...
...ktora mi zarzucila brak kultury (FORUM O FORUM), gdyz podalem jej
personalia, aby kazdy forumowicz wiedzial, kto go (ja) cenzoruje i ew. banuje!

> Gość portalu: el (po zydowsku "bozek") napisał:
> Długo myślałem nad tym czy zrobić to co zrobię za chwilę,
> doszedłem do wniosku, że anonimowe obrażanie uczuć innych ludzi jest złe
> Kagan: Jakie anonimowe? "Ksywki" uzywam dla oszczednosci miejsca i czasu.
> Juz kilka razy podawalem swoje dane na tym forum, takie jak np. adres
> emailowy, imie, a nawet nazwisko! Czy NIE zauwazyles bozku zydowski, ze
> czesto sie do mnie zwracaja na tym forum po imieniu (Leszek)?
>
> ... więc:
> imię: Lech (zgadza sie)
> nazwisko: Keller (j.w.)
> ksywa: Kagan (ale odkrycie zrobiles!)
> e-mail: ljkel2@netscape.net i jeszcze ljkel2@poczta.gazeta.pl
> adres: nie podam (czyzbys NIE znal? Marny bozek z ciebie!)
>
> Skończył dzisiejsze SGH, pisze doktorat (może już napisał, nie chce mi się
> sprawdzać) na uniwersytecie w Monash (<a href="<a href="www.monash.ed
> u.au/),">www.monash.edu.au/),</a>
> ">www.monash.edu.au/),</a> na temat tworczości Stanisława Lema.
> Zgadza sie! Moge wyslac (na zyczenie) kopie recenzji tejze pracy.
>
> Ale ponadto skonczylem The University of Melbourne, MA 1996,
> praca na temat "Decline of Manufacturing in Poland 1989-1994" (dostepna w
> bbibliotece Melbourne University). Za te prace zostalem umieszczony na tzw.
> czarnej liscie roznych liberalow i globalistow, bo opisalem dokladnie
> przyczyny i skutki upadku polskiej gospodarki za rzadzow solidaruchow, a
> takze przewidzialem dzisiejsze jej trudnosci (eksplozja bezrobocia, olbrzymi
> deficyt budzetu panstwa i tzw. salda rachunkow biezacych), oraz skutki
> socjalne tejze nieudanej reformy (np. olbrzymi wzrost przestepczosci,
> narkomanii itp.), przy ciagle stosunkowo wysokiej inflacji (a przeciez
> glownym celem tzw. Planu Balcerowicza bylo ograniczenie inflacji, czyli
> wlasciwie NIC sie NIE udalo solidaruchom i postkomunistycznym liberalom typu
> Balcerowicza, Kolodki czy Belki).
>
> Jest współautorem magazynu "HORYZONT - magazyn razjonalistów, sceptyków i
> ateistów" - (<a
> ="http://www.pytodp.republika.pl/noframes/index.htm).">www.pytodp.repubika.
> pl/noframes/index.htm).</a>
> Na stronie: <a href="www.pytodp.republika.pl/noframes/horyzont.htm"&#
> 62www.
> pytodp.republika.pl/noframes/horyzont.htm</a> można znaleźć jego artykuły
> .
> K: Oczywiscie, ze tak. czy sie kiedys z tym krylem?
>
> Na koniec pytanie, jaki kierunek skończyłeś?
> K: Jak jestes taki madry, i zorientowany, to czemu nie wiesz?
> I czy to istotne? Wazne, ze skonczylem SGPiS. Od czasow mich studiow prawie
> wszystko sie zmienilo, poza metoda naukowa, ktorej sie tam nauczylem...
> HAPPY NEW YEAR!
> Kagan, czyli wiadomo kto!
> P.S. A kto stoi za "el'em"? Czemu sie boisz podania swych danych?
> Czyzbys sie wstydzil swych pogladow albo przeszlosci?
> Kagan

POLONIA Z NOWEJ ZELANDII

Apokalipsa doktora Kellera
Biorąc pod uwagę, że p. Lech Keller (CGN, Kagan, Sydnejczyk i diabli wiedzą ile
jeszcze innych ksyw) stosunkowo niedawno powoływał się publicznie na swoje
inwalidztwo psychiatryczne (zaskarżył - bezskutecznie - australijskie
ministerstwo spraw zagranicznych do sądu o dyskryminowanie go na tle kraju
urodzenia i choroby psychicznej, ponieważ nie dostał się do pracy w
dyplomacji), to odkładajcie poprawkę na to, że rozmawiacie z człowiekiem
chorym.

Keller to informatyk, ktory na emigracji w RPA i Australii nie znalazł roboty
na miarę swoich ambicji, więc się w Australii przekwalifikował na humanistę-
literaturoznawcę i też nie znalazł roboty na miarę swoich ambicji. Nie jest to
moze zanadto zdumiewajace, ponieważ Keller doktoryzował się w Australii z Lema,
a liczba wysoko płatnych posad dla specjalistów od twórczości Stanislawa Lema
wynosi na australijskim rynku pracy w okrągłych liczbach równo zero.
Zwłaszcza zaś dopiekło mu, że nie dostał się do australijskiej dyplomacji, w
konkursie otwartym, w którym o 25 posad ubiegało się ponad 2000 osób. Jest od
tego czasu całkowicie przekonany, że został straszliwie skrzywdzony z powodu
swojego akcentu i pochodzenia, i nic co moglibyście powiedzieć w dyskusji z
nim, nie jest w stanie zmienić tej opinii.

Na tle doznanych na emigracji niepowodzeń osobistych, facet znalazl sobie teraz
mesjanistyczne posłannictwo: zniechęcić do emigracji jak największą liczbę
osób. Im więcej sie z nim dyskutuje, tym więcej go to nakręca. Trudno
powiedzieć, jak poważne te Kellerowe niepowodzenia były; nie wiadomo na ile
winne były rzexczywiste defekty Australii i NZ, a na ile nadmiernie wygórowane
ambicje Kellera, ale on to opisuje to w tonie sprawozdania z przegranej bitwy.
Wolno mu naturalnie, ale czytajcie to raczej jako literaturę niż dokument...

Redliński również na tle niepowodzeń osobistych w USA napisał szyderczy
pastisz "Szczuropolacy", który niektórzy w Polsce gotowi są traktować jak
niepodważalne objawienie, bo zaraz im się robi lepiej jak przeczytają, że komu
innemu jest gorzej.

Otoż, ani moje własne doświadczenia w Australii, ani doświadczenia
jakichkolwiek osób, jakie znam osobiście w Australii, w żadnym stopniu nie
potwierdzają mrocznego obrazu, jaki na metry produkuje Keller. Nie potwierdza
też tego obrazu fakt, że Australia nie ma żadnych kłopotów ze znalezieniem 120
000 chętnych rocznie gotowych spełnić jej dosyć wygórowane kryteria
imigracyjne.

Możliwe, że gdzieś na marginesie społeczeństwa istnieją tu jakieś zagrzybione
slumsy i ziemianki zamieszkałe przez wygłodzonych podludzi, ale ja ani takich
nie widziałem w ciagu dobrze ponad 20 lat tu spędzonych, ani sam nie mieszkałem
w niczym podobnym, nawet wiele lat temu, jako bardzo początkujacy emigrant -
sam jak palec i bez grosza, chociaż z przyzwoitym angielskim i wolą przeżycia.

Keller tak się zraził do Zachodu w ogóle, a do Australii w szczególności, że
wyjechał z powrotem do Polski, i Bóg z nim. Nie on pierwszy i zapewne nie on
ostatni. Życzę mu jak najlepiej. Ale na emigracji każdy jest kowalem wlasnego
losu. Użeranie się z defetystami to najgorsze z możliwych przygotowanie do
emigracyjnych decyzji.

Poza tym - co właściwie ryzykujecie? Dziś już można, w najgorszym wypadku,
wrócić bez kłopotu do Polski, bogatszym o język i doświadczenie, tak jak to
miedzy innymi sam Keller uczynił. Australii co prawda nienawidzi, ale całkiem
mu to nie przeszkadza powoływać się w Polsce na australijskie doświadczenie w
swoim CV...

=========

Keller v Commonwealth Department of Foreign Affairs Trade [2001] FMCA 96
www.fms.gov.au/judge/html/keller2001.html
(...) He alleges he was unsuccessful because of his ethnicity, that is that
he was born in Poland , and because he suffers from a disability, that is a
psychiatric disability.(...)