Oglądasz posty wyszukane dla frazy: środek trwały używany

Wątek Neosurrealistyczny

Z cyklu: Przerwa na reklamę: HERCULES PIOROT
QUI HERCULES CONTRA IGNAVES?
Opis
Ma doskonałe właściwości piorące i jest przyjazny dla środowiska literatów.
Proszek Herkules Piorot został ulepszony przez naszych naukowców tak, aby mógł
sprostać potrzebom klientów, którzy poszukują skutecznych preparatów usuwających
zabrudzenia i plamy w wykształceniu. Nowy proszek jeszcze efektywniej usuwa
zabrudzenia pochodzenia białkowego, takie jak: plamy z jajek, krwi, trawy,
wazeliny, atramentu i wiele innych. Doskonale rozpuszcza się w ignorancji,
dzięki czemu jest bardziej skuteczny. Idealnie wypłukuje się z pranych mózgów.
Przebadany dermatologicznie i alergologicznie. Zawiera wąsiki - składnik
opatentowany. Posiada delikatne składniki zapachowe. Proszek ma formę
erudycyjnego koncentratu.

Zastosowanie
Proszek Herkules Piorot przeznaczony jest do prania kart białych, żółtodziobów i
kompletnie zielonych we wszystkich zakresach temperatur (30^(o)C – 90^(o)C).
Skutecznie usuwa tłuste dowcipy. Najlepsze rezultaty uzyskujemy wsypując go do
miarki i wkładając ją bezpośrednio do rozpuszczonego bębna, który wagaruje i
nie przyswaja ortografii.

GRATIS DODAJĘ MIARKĘ !!!

Opis
Miarka - umieszczamy ją pośród przygotowanej do prania młodzieży i w ten sposób
zapewniamy bezpośredni dostęp środków edukujących.
Rezultat - podniesienie efektywności prania mózgu, oszczędność środków
socjotechnicznych i oczywiście pieniędzy.- Wykonana z trwałych nanosond
zapobiega zbryleniu się proszku. Można jej używać zarówno do proszków jak i do
płynów ustrojowych.

 » 

W Niemczech trwa debata o prawie policji do gro...

W Niemczech trwa debata o prawie policji do gro...
jasne, że decyzja była właściwa! jeśli godność ponad wszystko to
zakżmy policji używać środków przymusu bezpośredniego /kajdanki,
środki chemiczne, chwyty obezwładniające, siła fizyczna, pałki
służbowe, psy służbowe/ - przecież to też "godzi w godność
człowieka"... tylko co za "człowiek" porywa dziecko dla okupu i
powoduje jego śmierć?

POWSTANIE BAGDADZKIE SIE ROZPOCZELO !!!

POWSTANIE BAGDADZKIE SIE ROZPOCZELO !!!
Reuters pisze,ze okupant uzywa helikopterow i lekkiej artyleri do ostrzalu
pozycji partyzantow.Agencja rowniez donosi o kilku palacych sie pojazdach
armi amerykanskiej.W Falluja sytuacja podobna - miast zostalo okrazone -
trwaja ciezkie walki w srodku miasta.

USA: Kampania prezydencka wokół Wietnamu

Pewnie byli tacy Wietnamczycy, ktorzy jak piszesz przezyli wojne bez drasniecia.
Nie wiem - nie bylem. Czytalem jedynie reportaze o ilosci kalek w Wietnamie
(szczegolnie wsrod mezczyz w wieku Busha i Kerrego). Ci bez uszkodzen to raczej
wyjatki wsrod tej grupy ludnosci.

Zanieczyszcze srodowiska pochodzi glownie od nieslawnego Agent Orange. Byl
wyjatkowo skuteczny i byl uzywany do niszczenia dzungli tak by oddzialy
kumunistyczne nie mogly sie kryc. Zawiera srodki o nazwie dioksyny, ktore
powoduja uszkodzenia plodow, zaburzenia rozwoju intelektualnego dzieci (niskie
IQ) i sa tez bardzo silnym srodkiem cancerogennym (wywoluja powstawanie
nowotworow). Dioksyny sa wyjatkowo trwalymi srodkami chemicznymi i powoduja
trwale zanieczyszczenie srodowiska. Przechodza do pokarmu i w ten sposob ogol
populacji jest na nie narazony.

Tak wiec fakt, ze teren jest zalesiony (a nawet uprawiany) nie znaczy, ze jest
bezpieczny. Np. lasy rosna na Slasku, ale nie nie polecam tam uprawy zboza i
owocow.

 » 

Aborcja bez powiklan psychicznych i fizycznych.

Hmmm...Przede wszystkim nie mowimy tu o dziecku,lecz o czyms co moglo sie stac
dzieckiem za jakis czas(nie usunelam przeciez szescio- czy
dziewieciomiesiecznej ciazy).Ciaze usunelam w okolo 11 tygodniu(gdybym
wczesniej miala pieniadze staloby to sie juz 7 tygodniu,ale nie wszyscy maja
na tyle dobra sytuacje materialna).Antykoncepcje stosowalalismy oboje
(prezerwatywa i dodatkowo do prezerwatywy w dni prawdopodobnie plodne srodek
plemnikobojczy).Jak latwo sie domyslisz srodki te zawiodly Teraz stosuje
tabletki,ktore wbrew moim wczesniejszym obawom moj organizm znosi doskonale a
sa duze lepszym zabezpieczeniem niz prezerwatywy Rodziny nie mam,gdyz sama
wywodze sie z bardzo patologicznej i obawiam sie,ze nie potrafilabym stworzyc
normalnego domu(w koncu sama takiego nie mialam)a nie mam zamiaru
unieszczesliwiac innych,a zwlaszcza niczemu niewinne dzieci.A odnosnie zabiegu
oczyszczenia macicy(wczesniej uzywalam dopochwowo tabletki,ktore mialy wywolac
poronienie)-to trwal on niecale pol godz,dostalam znieczulajacy zastrzyk i
obudzilam sie juz"po".Mialam sredniej wielkosci krwawienie ktore ustalo po
okolo 1,5 tyg-do 2 tyg.Moj obecny partner mial takie samo zdanie co na ten
temat co ja.Nam obojgu w mniej wiecej rownej mierze bylo to nie na"reke".W
koncu jak ktos sie zabezpiecza to nie po to zeby miec dzieci.Pozdrawiam

W jaki dokładnie sposób spirala zapobiega ciąży??

działanie wczesnoporonne? Nie bardzo.
Uściślijmy. Poronieniem zwie się wydalenie ZAGNIEŻDŻONEJ komórki z macicy.
To definicja medyczna.
Regulowana także prawnie!
Gdyby spirala miała działanie stricte wczesnoporonne, nie zostałaby dopuszczona
do obrotu. Tak samo postinor. Oczywiście to nie jest główny argument - ale
głównym argumentem jest fakt, że ideologia w tym wypadku nie ma kompletnie NIC
wspólnego z faktami medycznymi i prawnymi. A to już coś.

Moja ideologia każe mi wierzyć, że człowiek jest nikim i mogę go sprzątnąć
pomimo, że wg prawa wolność jednostki kończy się tam, gdzie koliduje z wolnością
drugiego człowieka. Zatem, czy mogę?
Moja wiara każe mi napiętnować niepełnosprawnych mimo, że jest to karalne. Mogę?

Wg prawa zakazem objęta jest aborcja (poza kilkoma przypadkami szczególnymi).
Ciąża z punktu widzenia medycyny rozpoczyna się nie od chwili poczęcia ale
właśnie od momentu zagnieżdżenia. Mnie osobiście nie interesuje co na to pani
Krysia. Tak samo, jak nie interesuje mnie co na temat murzynów myśli mój łysy,
chamski sąsiad z wytatuowaną na ramieniu swastyką.

Dlatego NIE MOŻNA używać sformułowania "wczesnoporonne" przy spirali, czy
postinorze nie zaznaczając przy tym, że tak mówi Twoja wiata. Środki faktycznie
wczenoporonne (w tym RU, pozwalająca na usunięcie ciąży do 9 tygodnia jej
trwania) są prawnie zakazane w PL.

Stanislaw Krajski wzywa do walki

Stanislaw Krajski wzywa do walki
,,rządzący tym państwem (polskim)utracili swój mandat tak w oczach Boga jak
i w perspektywie narodowej i powinniśmy ten fakt brać wciąż pod uwagę w
swoim myśleniu, decyzjach i działaniach.

Naszym obowiązkiem jako Polaków jest bronić Ojczyzny i państwa polskiego,
także przed tymi, którzy je formalnie reprezentują oraz używać w trakcie tej
obrony wszelkich środków jakie dopuszcza katolicka moralność podczas trwania
wojny obronnej.

W pierwszym rzędzie powinniśmy, co jest oczywiste, wykorzystać wszelkie
środki sensu stricto pokojowe, wszelkie to znaczy nie tylko te, które
dopuszcza litera obowiązującego obecnie na terenie Polski prawa.,,

Stanisław Krajski
,,Internetowa Strona Katolików"

Stanislaw Krajski wzywa do walki

dyszel2 napisał:

> ,,rządzący tym państwem (polskim)utracili swój mandat
tak w oczach Boga jak
> i w perspektywie narodowej i powinniśmy ten fakt brać
wciąż pod uwagę w
> swoim myśleniu, decyzjach i działaniach.
>
> Naszym obowiązkiem jako Polaków jest bronić Ojczyzny i
państwa polskiego,
> także przed tymi, którzy je formalnie reprezentują oraz
używać w trakcie tej
> obrony wszelkich środków jakie dopuszcza katolicka
moralność podczas trwania
> wojny obronnej.
>
> W pierwszym rzędzie powinniśmy, co jest oczywiste,
wykorzystać wszelkie
> środki sensu stricto pokojowe, wszelkie to znaczy nie
tylko te, które
> dopuszcza litera obowiązującego obecnie na terenie
Polski prawa.,,
>
>
> Stanisław Krajski
> ,,Internetowa Strona Katolików"

Dobre. Dawno się tak nie uśmiałem.
Czy ten facet jest pacjentem szpitala w Tworkach ?
Jeśli nie to jak najszybciej powinien zostać !

Kłamcy! Prezerwatywa nie chroni

gandalph napisał:

> Nie zabezpiecza a ogranicza? Dobre sobie! A kto mówi, że prezerwatywa daje
100%
>
> pewności? Jaki środek przeciw czemukolwiek daje 100% pewności? A więc co,
nie
> stosować ich? Zawsze jest jakies prawdopodobieństwo pęknięcia, czy
uszkodzenia
> przy zakładaniu lub orzpakowywaniu. Ale jest chyba róznica między 0% i 95%
> pewności? A czy całkowita, absolutna abstynencja daje 100% gwarancji, że
się
> nie złapie AIDS? Też nie! (chociażby przy zabiegu chirurgicznym). A więc o
czym
>
> mowa?

Poniżej fragment publikacji z ONETu przytoczonej w tym wątku.

W czasie trwających od roku do 21 miesięcy badań z udziałem 123 par
heteroseksualnych, w których jeden z partnerów był nosicielem HIV i które
regularnie stosowały prezerwatywy, ani razu nie doszło do zarażenia drugiego
partnera. Spośród 122 par, które nie używały systematycznie prezerwatywy,
doszło do 12 zarażeń.

Szmajdziński: jeśli Amerykanie uderzą, to bez "...

re:
> USA ma potezna piesc a ja mocno wierze ze probuje uzywac jej w celach
> dobroczynnych.

- Jakie konkretnie sa te "dobroczynne cele" w ktorych the US uzywa piesci w
Iraku?

re:
> Powiedzenie: "Cel uswieca Srodki" bedzie jeszcze dluuugo aktualne.

- Jaki cel mialaby brutalnosc amerykanska "uswiecac" w Iraku?

re:
> Cena pozytywnych osiagniec jest zawsze bardzo wysoka.

- Co Taktoja ma tutaj konkretnie na mysli w odniesieniu do Iraku?

... Czy Taktoja zgodzi sie ze terror,brutalnosc, i wladza ciezkiej reki
powoduja reakcje w postaci terroru, brutalnosci, i wladzy ciezkiej reki; ze
rodza one nienawisc, ktora moze trwac wieki?

Czy cierpliwe negocjacje z ograniczeniem uzycia sily do minimum nie bylyby
skuteczniejsze w osiagnieciu pokoju w Iraku (bo przeciez o to chyba powinno
chodzic Amerykanom w Iraku?)niz wladza ciezkiej reki i mordowanie oponentow?

Frajerzy z kartami kredytowymi

Uzywam kart kredytowych od poczatku lat 90 ubieglego wieku.Pierwsza byla VISA
Domestic w dawnym PBG s.a.Pozniej gdy juz uzyskalem upragniona "normalna" VISE
umozliwajaca transakcje poza granicami /zabezpieczenie transakcji 500
dol.USA/korzystalem z nich rowniez poza granicami.POczatkowo troche za granica
trzeba bylo czekac na potwierdzenie transakcji.Obecnie trwa to doslownie kilka
sekund.Moim podstawowym srodkiem platniczym jest karta,uzywanie pieniedzy jest
niehigieczne...mozna nabawic sie wielu groznych chorob:-)))).
Twierdzenie o frajerach z kartami przypomina mi stwierdzenia ze ziemia jest
plaska i podtrzymuja ja slonie,a z czasow blizszych ,ze jest to swiatowy spisek
zydowsko-masonski majacy na celu odebranie nam POLSKICH piniedzy.Pozdrawiam

Używany z kratą

Używany z kratą
Z racji wykonywanej pracy potrzebuję wózka, do przewozu niedużych paczek. Nie
stać mnie na osobową nówkę, a zarazem nie chcę żadnych żuków, lublinów i
innych transitów. Myślę o jakimś używanym kombi. W związku z tym mam do Was
pytanie: czy mogę coś "odliczyć" z tego zakupu?
Np. jeśli auto kosztuje około 18000 brutto, to mogę dać w koszty 15000 (niech
będzie środkiem trwałym i będę odpisywał co miesiąc około 420 zł,- ) i
odpisać jednorazowo VAT - 3000 zł,-?

Dobrze wam tak oszusci!

Gość portalu: ja napisał(a):

> nie wiem kogo masz na mysli mowiac "oszusci" - przeciez jezeli uwazasz ze to
> taki kokosowy interes - zwrot vatu - mozesz sam skozystac - to nie jest
> niezgodne z prawem. Prosta sprawa zakladasz dzialalnosc, kupujesz fure i masz
> te 15 tys w kieszeni - brzmi jak sen. Ale tak naprawde wcale nie jest to
takie
> kolorowe - jakbys popatrzyl na to z punktu widzenia prowadzacego firme i
> ksiegowego to by sie okazalo ze po prostu warto w to wejsc ale nie jest to
tamo
>
> co znizka dla kombatantow. A co - myslisz ze jak np. mam mala firme
> informatyczna to powinienem jezdzic Starem i wozic jeden komputer na pace?
> pozdrawiam

Sam zamierzam w najblizszym czasie wziac w leasing uzywane auto
typu "ciezarowka". Po prostu mamy takie chore przepisy, ze jak czlowiek
potrzebuje auta do firmy, to musi kupic ciezarowke, chocby wozil ze soba tylko
neseser lub laptopa.
Tak zreszta do konca nie jest tak, ze placisz 22% mniej - jak sprzedajesz auto,
lub wypisujesz je z firmy (jesli masz je w srodkach trwalych) na siebie to
odprowadzasz VAT od ceny za ktora sprzedales + podatek dochodowy jesli
sprzedales za cene wyzsza niz ksiegowa wartosc auta (to jest dla US Twoj
dochod). Tu po prostu rzadza inne zasady i tyle. Nie widze tu nigdzie oszustwa.

Dobrze wam tak oszusci!

Gość portalu: Pitz napisał(a):
> Sam zamierzam w najblizszym czasie wziac w leasing uzywane auto
> typu "ciezarowka". Po prostu mamy takie chore przepisy, ze jak czlowiek
> potrzebuje auta do firmy, to musi kupic ciezarowke, chocby wozil ze soba
> tylko neseser lub laptopa.
> Tak zreszta do konca nie jest tak, ze placisz 22% mniej - jak sprzedajesz
> auto,lub wypisujesz je z firmy (jesli masz je w srodkach trwalych) na siebie
> to odprowadzasz VAT od ceny za ktora sprzedales + podatek dochodowy jesli
> sprzedales za cene wyzsza niz ksiegowa wartosc auta (to jest dla US Twoj
> dochod). Tu po prostu rzadza inne zasady i tyle. Nie widze tu nigdzie
> oszustwa.
Oszustwem mozna jednak nazwac kupowanie samochodu na firme tylko na papierze,
podczas gdy uzywany w calosci lub prawie w calosci do celow prywatnych. Z moich
obserwacji jest to spora czesc samochodow osobowych "z krata". W ten sposob
kupuje sie w Polsce nawet samochod dla zony czy podrastajacego dziecka.
Oczywiscie jest to trudne do udowodnienia ale nie zmienia faktu, ze moim
zdaniem jest to nie fair. I prosze o niepodonoszenie argumentow ktore
sprowadzaja sie do refleksji "mnie okradaja to i ja cos ukradne".

Jakie sa kary za jazde bez kratki?

to nie jest zadna luka!
Gość portalu Wojnar napisał:
> Kuzwa Panowie - od jakiegos czasu obserwuje wasze stanowisko co do osob
> poruszajacych sie samochodami z kratka - wasze wyzwiska o oszustach i
> zlodziejach sa nie na miejscu - jestem pewnien ze sami teraz glowkujecie
> jak i co sobie odliczyc od podatku ( zblizajacego sie zreszta) - wiec tak
> samo jestescie "przestepcami"
Pewnie sie zdziwisz - ja po prostu zaplace pelny podatek i juz. Za swoja prace
otrzymuje przyzwoite wynagrodzenie (dodam, ze nie mam nic wspolnego z sektorem
publicznym) i normalnie z tego place wszystkie nalezne podatki.

> - dlatego zapytuje sie - o co wam chodzi - to
> ze jest luka w prawie i to nie od dzis to nie wina ludzi tylko rzadu i prawa
> wczesniej ustanowionego - dlaczego ludzie maja placic za cos co za co w
> swietla prawa
> placic nie musza??!! -
> To chyba proste, ze ludzie wola mniej placic panstwu jezeli tylko owe na to
> pozwala !!
Jeszcze raz powtarzam - to nie jest zadna luka w prawie - wykazywanie rzeczy
wykorzystywanych w 100% do celow przywatnych (samochodow, komputerow itp.) jako
srodkow trwalych firmy i odliczanie od tego VAT-u itp. jest oszustwem
podatkowym w KAZDYM cywilizowanym systemie prawnym takze w PL. Z luka nie ma to
NIC wspolnego. Oczywiscie jest to bardzo trudno udowodnic, ze na komputerze
trzymasz tylko Dooma a tatus, ktory ma firme nigdy tego samochodu nie uzywal.
Tak jak trudno jest zlapac wielu innych oszustow. Ale z faktu, ze oszusta
trudno zlapac wcale nie wynika, ze nie jest on oszustem. Taka logika jest nieco
pokretna.

Berlingo Kangoo czy co innego?

Ja rozumiem że jest mowa o aucie używanym a nie o aucie nowym.Mam obserwacje co
do berlingo.Jeden z największych rozstawów osi w klasie, bardzo duży bagażnik w
wersji multispace, dużo miejsca w środku, wykończenie takie sobie jeżeli chodzi
o materiały i jakośc montażu.Silniki 1.9 d jeden z najlepszych diesli starej
generacji ale muł i w tej budzie pali więcej niż w osobówkach, bardzo trwały,
hdi pierwsze egzemplarze nie trzymały mocy deklarowanej w katalogach po za tym
ok. z tym że znowu spalanie wieksze niż w osobówkach, duża elastyczność dzięki
momentowi w granicach 200 nm.Co do benzyniaków to standard żadna rewelacja.Aha
wg mnie rewelacja w wyciszeniu silników.Ci którzy gadają że berlingo to czy
tamto tak naprawdę niewiele mieli z nim wspólnego.Zawieszenie żadna rewelacja
jest miękkie ale zapewnia komfort.Sypią się tak co 40 kkm łączniki
stabilizatorów.Amorki przód wytrzymały 140 kkm tył 180 kkm.Uwaga na paski w 1.9
d co 70-75 kkm.Trzeba też sprawdzać przy większym przebiegu ułożyskowanie
tylnej belki jest wrażliwe na obciążenia.Zaniedbanie może dobrowadzić do
kosztownych napraw.Skrzynia żadna rewelacja potrafi haczyć przy szybkiej
zmianie.Sprzęgło wytrzymało 180 kkm.Jak będzie więcej pytań - pytaj.

Pozdrawiam

Brak OC i AC - czy są konsekwencje?

witam,

oczywiście tygrys ma jedynie częściowo rację napiętnując mnie za moje obawy.
Nie wyraziłam się dość precyzyjnie, stąd może taka reakcja.
Chodziło mi również o odpowiedzialność za czyjeś np. kalectwo, spowodowane z
mojej winy.
Ale i tu przecież główną rolę odgrywają sprawy materialne, np.
zadośćuczynienie, płacenie renty komuś za trwały uszczerbek na zdrowiu itp.

Takie mam obawy. To są przecież gigantyczne koszty. Od odpowiedzialności nie
uchylam się nigdy, jednak nie chciałabym, aby brak OC zrujnował mi życie...

I doprawdy tygrysie, jeżdżę ponad 10 lat samochodem, codziennie, głównie w
Warszawie i nigdy nie miałam żadnej stłuczki. I miał rację przedmówca, ryzyko
nie zależy od ilości i jakości polis. Ale od rozwagi na drodze i
odpowiedzialności uczestników ruchu.

I może pocieszę, jestem w tej niewielkiej grupie kierowców, którzy w mieście
nie jeżdżą szybciej niż 50, a na ulicach osiedlowych na drugim biegu max 20.
Nie piję alkoholu, nie używam żadnych środków odurzających, nie palę
papierochów w aucie (i poza też), nie rozmawiam przez komórę i nawet nie
słucham muzyki bo mnie może pozbawić koncentracji. Wożę dziecko zawsze w
foteliku. itp itd a nauczyły mnie tego niemieckie programy o bezpieczeństwie na
drodze. Ideał jestem? Powiedzcie, że tak! ;) no, poza tym OC, bo AC pal
licho... nie mój samochód, bo mój miałby zapewne OiAC!
Pozdrówka
Beata

Telefon stacjonarny

Telefon stacjonarny
Mam krótkie pytanie. Czy mogę zakupić stacjonarny aparat telefoniczny na
firmę? I jeśli tak to w jaki sposób mam go wprowadzić do ewidencji?
Prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą jako osoba fizyczna (firma
projektowa), rozliczam się przy pomocy księgi przychodów i rozchodów, jestem
także vatowcem.
Do działalności wykorzystuję mieszkanie domowe i również domową linię
telefoniczną (nie mam oddzielnego numeru na firmę, a jedynie na podstawie
bilingu odliczam koszty telefonicznych rozmów firmowych). Jednak chciałam
wymienić dotychczas używany aparat telefoniczny na nowy, ale nie mogę znaleźć
przepisów, które mówiłby o tym, czy mogę wliczyć w koszty firmy zakupu
aparatu lub tez wprowadzić go do środków trwałych.
Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź.

Co z telefonem?

Co z telefonem?
Mam krótkie pytanie. Czy mogę zakupić stacjonarny aparat telefoniczny na
firmę? I jeśli tak to w jaki sposób mam go wprowadzić do ewidencji? Prowadzę
jednoosobową działalność gospodarczą jako osoba fizyczna (firma projektowa),
rozliczam się przy pomocy księgi przychodów i rozchodów, jestem także
vatowcem. Do działalności wykorzystuję mieszkanie domowe i również domową
linię telefoniczną (nie mam oddzielnego numeru na firmę, a jedynie na
podstawie bilingu odliczam koszty telefonicznych rozmów firmowych). Jednak
chciałam wymienić dotychczas używany aparat telefoniczny na nowy, ale nie
mogę znaleźć przepisów, które mówiłby o tym, czy mogę wliczyć w koszty firmy
zakupu aparatu lub tez wprowadzić go do środków trwałych. Z góry serdecznie
dziękuję za odpowiedź. ;

Ubezpieczenie samochodu osobowego a działalność g.

Ubezpieczenie samochodu osobowego a działalność g.
Czy ktoś może mi powiedzieć, czy można wliczyć w koszty działalności ratę
ubezpieczenia samochodu osobowego, który jest ujety w ewidencji środków
trwałych. Roczna umowa z ubezpieczycielem została zawarta przed zgłoszeniem
działalności gospodarczej.
Samochód nie jest ciężarowy.
Będę wdzięczny za radę - czy można II-gą ratę wliczyć w koszty? Wiem, że nie
można odliczać VAT-u z paliwa, bo auto nie jest ciężarowe. Czy z tego powodu
nie można odliczyć również ubezpieczenia?
Czy w związku z powyższym lepiej sprzedać auto i kupić ciężarowe? Co wtedy
dzieje się z pozostałym okresem amortyzacji (auto używane ma całkowity czas
amortyzacji 30 miesięcy - 40% wartości).
Będę wdzięczny za pomoc.

odliczenia we wlasnej dzialalnosci w mieszkaniu

odliczenia we wlasnej dzialalnosci w mieszkaniu
Mam pytania.
1.Rozpoczalem dzialalnosc gospodarcza, jednoosobowo, zasady ogolne.Miejscem
prowadzenia dzialanosci jest moje mieszkanie. Co moge odliczac? czy zakup
mebli (biurowych) typu regał, biurko,fotel ? Jestem VATowcem, a wiec VAT tez ?
2. uzywam prywatnego auta na potrzeby dzialanosci (ewidencja przebiegu).
Niejest wprowadzone do srodkow trwalych. Czy musi byc ono wykorzystwywane
tylko do prowadzenia dzialanosci czy tez moge jezdzic nim prywatnie (pytanie
zwiazane z jednoczesna ulga dla osob z IIgr inwalidzka na wykorzystawnie
samochodu na przejazdy na zabiegi lecznicze).
pozdrawiam

odliczenia we wlasnej dzialalnosci w mieszkaniu

Mam parę odpowiedzi:

> 1.Rozpoczalem dzialalnosc gospodarcza, jednoosobowo, zasady ogolne.Miejscem
> prowadzenia dzialanosci jest moje mieszkanie. Co moge odliczac? czy zakup
> mebli (biurowych) typu regał, biurko,fotel ? Jestem VATowcem, a wiec VAT tez ?
Tak, zobacz tylko w ustawie o podatku dochodowym co NIE JEST kosztem uzyskania
przychodu (załączniki do ustawy). Reszta wg Twojej decyzji, zalecany rozsądek
(szczególnie wobec późniejszych kontaktów z urzędem skarbowym).
Wydatki na wyposażenie biura - jak najbardziej. Biurko, stolik pod komputer,
fotel do biurka, regał? to wszystko jest w każdym biurze.
VAT wykazujesz w ewidencji zakupów VAT i deklaracjach VAT-7, pomniejsza Ci VAT
wynikający ze sprzedaży opodatkowanej.

> 2. uzywam prywatnego auta na potrzeby dzialanosci (ewidencja przebiegu).
> Niejest wprowadzone do srodkow trwalych. Czy musi byc ono wykorzystwywane
> tylko do prowadzenia dzialanosci czy tez moge jezdzic nim prywatnie (pytanie
> zwiazane z jednoczesna ulga dla osob z IIgr inwalidzka na wykorzystawnie
> samochodu na przejazdy na zabiegi lecznicze).
Przepisy mówią o możliwości zaliczenia w koszty uzyskania przychodu kwoty
wynikającej z przemnożenia stawki miesiecznej x liczba rzeczywistych
kilometrów. Jeśli mieścisz się w kwocie limitu miesięcznego, to OK. W ewidencji
wpisujesz cel wyjazdu, liczbę kilometrów.
Osobiście nie sądzę, aby ulga dla inwalidy wyłączała prawo do "kilometrówki"
ewidencji przebiegu...

A tak prywatnie, to czym się zajmujesz? i w jakiej miejscowości? może jakaś
współpraca by się udała?

Pozdrowienia!

zamykanie DG

zamykanie DG
Zamykam jednoosobową DG - poza drobnym sprzętem biurowym/wyposażenie/, w
środkach trwałych amortyzowałam przez rok własne auto osobowe, wprow. jako
używane. Jakie koszty mnie czekają? Vat od remanentu? czy wartość odliczonej
amortyzacji ok. 3000zł muszę dopisać do PIT, czy dopiero po ewentualnej
sprzedaży auta kiedyś?
Czy urząd gminy zawiadamia o tym fakcie US, Urząd Statystyczny /regon /etc.
czy muszę to zrobić osobiście?

Od którego miesiąca odzwyczaić maluchy od smoczków

według mnie smoczek jest przyzwyczajeniem, a z przyzwyczajeniami jest tak, że im
dłużej trwają tym trudniej się od nich odzwyczaić (masło maślane mi wyszło)
ja najpierw przyzwyczaiłam a od 2 miesięcy ograniczam używanie smoczków do
minimum (raz na jakiś czas któryś z chłopców ma zryw około 2-3 w nocy a ja nie
jestem wtedy na tyle przytomna by szukać innego środka na uspokojenie)
ale dziecię każde inne A smoczek często jest lekiem na wszelkie nieszczęścia,
więc nie ma co się przejmować zaleceniami typu "od 6/9 miesiąca koniec ze
smoczkiem"

Szok, szok!!!!

Szok, szok!!!!
Przeczytane w Gazecie Powiatowej:

" W 2002 roku instytucja pozarządowa Ogólnopolskie Towarzystwo
Zagospodarowania Odpadów "3R" przeprowadziło pierwsze w naszym kraju badania
mleka matek karmiących pod względem obecności związków, zaliczanych do
trwałych zanieczyszczeń organicznych; między innymi chloropochodnych. Jedną z
trzech wybranych w Polsce miejscowości był Brzeg Dolny z powodu działających
tu Zakładów Chemicznych Rokita (obok Polic i Tarnobrzegu).
Szokujące wyniki
Wybrano 11 matek, w wieku około 29 lat, które w czasie ciąży odżywiały się
prawidłowo i były zdrowymi kobietami. Okazało się, że poziom dioksyn, jednego
z najbardziej szkodliwych związków pochodnych chloru przekracza ponad 90 razy
dopuszczalne normy światowe. Wielokrotnie zostały przekroczone również
dopuszczalne dawki DDT, który używany był jako środek owadobójczy.

Trucizna w ziemi

Wszystkie przebadane przez OTZO trwałe zanieczyszczenia organiczne
wielokrotnie przekraczają światowe i krajowe standardy bezpieczeństwa. Rokita
jest źródłem tych zanieczyszczeń od dziesięcioleci. W tej chwili ilość
szkodliwych substancji, które "produkuje" zakład znacznie się zmniejszyła, bo
większa jest świadomość ekologiczna ludzi i lepsze zabezpieczenia techniczne.
Jednak to, co kiedyś dostało się już do ziemi, będzie truło jeszcze przez
setki lat, bo tyle trwa utylizacja takich odpadów. Hanna Kmiecik "

Używałyście lub używacie Epi-No? Opinie, efekty???

Ku mojemu przerażeniu - nie jestem posiadaczką epi no!!! Sama bym się tego nie
spodziewała, bo twardo zamierzałam je kupić, ale....
- najpierw było za wcześnie, a moja ciąża problematyczna, więc jakiekolwiek
wcześniejsze użycie WYKLUCZONE żeby nie wywołac skurczy
- potem się okazało, że jest jakaś bakteria (brałam antybiotyk) a pozytywny
wymaz jest przeciwwskazaniem do używania balonika BEZWZGLĘDNIE zeby nie
zakazić, albo nie przełużać istniejącej infekcji - to mnie jeszcze jakiś czas
powstrzymało przed zamówieniem, bo nie wiedziałam jak będzie, a ryzykowac
zakażenia dziecka nie śmiałam. Poza tym moja sytuacja skurczowa cały czas była
nieustabilizowana, bałam się przedwczesnego porodu
- teraz nie wiem (dzisiaj zaczynam 38 tydz.) czy nie jest za późno na
zamówienie, czy w ogóle zdążę tego użyć, bo dziewczynki (a taka siedzi u mnie w
środku) lubią się urodzić wcześniej.....
Ale tak całkiem nie jestem nieprzygotowana, bo stosuję masaże z użyciem
specjalnej oliwki do masażu krocza (którą przyjaciółka przywiozła mi z
Niemiec), może to coś da.
Ile trwa realizacja zamówienia epi-no?
(tak mi głupio, że mówię wam!)

Do redakcji Wyborczej- pilnie

www.4media.pl/slownik.html
Brandowanie
Potoczne, często używane przez pracowników marketingu, określenie procesu
znakowania środków trwałych firmy (np. wyklejanie logo produktu na samochodach
dostawczych) czy POS (np. rozmieszczanie poszczególnych elementów wyposażenia:
lodówek, gadgetów itp.)

A w ogóle najlepszym przyjacielem internauty jest www.google.pl

pozdrawiam

Dieta Cambridge

Wypróbowałam chyba wszystkie diety świata /opr. diety Kwaśniewskiego/.
Ostatnie 3 miesiące siedzę na Cambridge ale robie różne eksperymenty, a
mianowicie - pierwsze 3 tygodnie ,jak kazali , siedziałam na tak zwanej
"ścisłej" diecie , ale do każdego posiłku /zupka, zupka , napój kakaowy /
dosypywałam 6 pełnych łyżeczek od herbaty otrębów owsianych . Owsianych,
ponieważ tylko one są dozwolone- ponoć wchłaniają tłuszcz. Schudłam 9 kg.
Potem przeszłam na dietę "mieszaną"- czyli 1 posiłek w srodku dnia
względnie "normalny".Zaczęłam tyć,przestraszyłam się. Ale okazało się że tycie
było tylko chwilowe - trwało kilka dni, a potem zaczęło spadać. Nie byłam zbyt
rygorystyczna w trzymaniu diety przez 2 tygodnie "używałam sobie". Utyłam 2 kg.
Teraz wróciłam do "mieszanej" spokojnie chudnę i wiem że tak długo można
wytrzymać.Nadal dosypuję otręby owsiane, czasem piję "Figurę 1". Jem owocę.
Chudnę około 1 kg tygodniowo. Jestem do tyłu 16 kg. Czuję się świetnie.
Przedemną jeszcze daleka droga. Pozdrawiam wszystkich , życzę powodzenia.

Kto rządzi w Episkopacie

Bracia Polacy!
Jak my potrafimy wszystko rozdrobnić, zamotać, wprowadzić
do obiegu miliardy informacji, b. często ze sobą sprzecznych.
A moim skromnym zdaniem, sytuacja naszego Kościoła jest bardziej
prosta niż nam się wydaje. Błąd chyba tkwi już w samym rozumieniu
nomenklaturowym instytucji > sensu stricto < Kościoła.
Rozumiem to tak. Widocznym objawem religii są:
1. Bóg
2. wiara
3. wierni > wyznawcy wiary <
4. nauczyciele wiary > księża <
5. środki trwałe > doczesne <
Od jakiegoś czasu > ? < obserwuje się, przemieszczenie
nacisku ideologicznego z pierwszych czterech członów,
na człon piąty. A co to oznacza dla samej religii i dla
wiernych, można nie komentować, widać gołym okiem.
Ponadto zbyt często szermuje się określeniem > Kościół <,
które jako takie jest określeniem jałowym, tak jak kiedyś
używano określenia > Partia < i wiadomo co z tego wyszło.
Z Bogiem - bo nic innego nam nie pozostało!

Wycieraczki

Szczerze polecam Boscha Twin, uzywam ich od czasu jak "skończyły" się fabryczne
Valeo ( Renault Laguna 2.0 RXE ). Mają nie tylko dobra gumę ale i specjalnie
spreparowane krawędzie co daje znakomite efekty (w połączeniu z dobrym płynem
zgarniają do czysta) i są dość trwałe, mnie wystarczają na jakies 6-8
miesięcy. Kosztują do Laguny jakies 120-125 zł, zależy gdzie kupować. Ważne
przy wycieraczkach aby nie uzywać ich na sucho, nie dopuszczać do
przymarznięcia a jak przymarzna to delikatnie oderwać by nie naruszyć krawędzi,
często myć szybę silnym środkiem, (najlepszy płyn w zimie i dobre zgarnniaczki
ma Aral i Statoil). Koniecznie uzywać dobrego płynu do spryskiwacza,(sam uzywam
Shela,koncentrat 4 litry, warto)w proporcji co najmniej na minus 20 stopni.
no i rzecz często przegapiana a ważna, co jakiś czas myć szybę przednią od
wewnatrz auta !!, szczerze się można zdziwić efektem szczególnie w nocy i w
zimie.
Co do wycieraczek w plynie , nie uzywam ale jest to rozwiazanie awaryjne jak
proteza i nie umywa się do zestawu : dobre gumy, dobry płyn, częste mycie szyby
z zewnatrz i wewnatrz.

Pozdrawiam , szerokiej drogi i znakomitej widoczności zyczę,

els

Plamy na szybie utrudniające widoczność

Nie wiem czego Pan używał do wyczyszczenia trwałych plam czy przebarwień,
niemniej w grę wchodzi właściwie tylko metoda chemiczna. Pański pech polega na
tym, że nie wiadomo dokładnie czym naprawdę szyba została wysmarowana.
Niektóre plamy daje się usunąć tylko ściśle określonymi środkami. Na niektóre
problemy pomaga czasami aceton, denaturat, ocet (jeśli próbować to najpierw na
małym skrawku). Są również w sprzedaży (ale to Pan zapewne wie) preparaty do
renowacji szyb, usuwające nawet drobne zarysowania lub usuwające uporczywe
smugi czy zabrudzenia, zatłuszczenia. Czasami pomaga gorąca woda ze środkiem
odtłuszczającym. Najpewniej będzie skonsultować sprawę z zakładem zajmującym
się kompleksowym czyszczeniem nadwozia.

astra=zjadacz oleju

Witam,
niestety nie mam doświadczenia.
Sądzę jednak, że skoro objawy zużycia powstają wskutek ubytku materiałów takich
jak żeliwo, stal, chrom, stopy aluminium i wysokogatunkowe tworzywa, to trudno
będzie jednocześnie dokonać trwałej kompensacji tego zjawiska przy użyciu
jednego, tzw. złotego środka.
Jednym z powodów, dla których bałem się zawsze kupować używany sprzęt, to obawa
przed trafieniem na silnik zaprawiony takim szmelcem... .

Pozdrawiam

Tak się zastanawiam...

wiktoria21 napisała:

> mike_mike napisał:
>
> > Jak wiadomo z prasy, nasz prospołeczny rząd zamierza wprowadzić odpłatność
> za
> > pobyt w szpitalach... Zastanawiam się, czy w swojej prorodzinnej polityce
> > zamierza też kasować za pobyt na porodówkach...
>
> Pewnie tak,a potem będą się dziwili dlaczego tak mały jest przyrost naturalny
w
>
> Polsce...

Nie jestem kobietą i nie wiem ile taki pobyt w szpitalu trwa, ale licząc
przeciętnie 4 dni - poród będzie kosztował (liczać według stawek prognozowanych
przez prasę)od 600 do 1.200 zł.
Czyli jeśli zakazać używania środków antykoncepcyjnych można by w ten sposób
uzdrowić sytuację polskich szpitali (ile mamy rocznie porodów?)!

Tak się zastanawiam...

mike_mike napisał:

> Nie jestem kobietą i nie wiem ile taki pobyt w szpitalu trwa, ale licząc
> przeciętnie 4 dni - poród będzie kosztował (liczać według stawek
prognozowanych przez prasę)od 600 do 1.200 zł.Czyli jeśli zakazać używania
środków antykoncepcyjnych można by w ten sposób uzdrowić sytuację polskich
szpitali (ile mamy rocznie porodów?)!

Nie sądzę,że wtedy będzie uzdrowiona sytuacja polskich szpitali,natomiast może
być wtedy więcej pozostawianych dzieci na śmietniku...

Jestem debilem giełdowym ,porady bystrzków szukam

Z g.... bata nie ukręcisz.
Kiedyś (w latach 90-tych) mój ojciec dał kasę w zarządzanie kolesiom z DM Pekao
SA (portfel akcyjny czy agresywny, jak zwał tak zwał ale wiadomo, że zdecydowana
większość poszła w akcje).

Kasę wpakował po dobrym roku, kiedy to zarządzający przyciągali osiągniętym
(historycznym) wynikiem +70%. Potem przeżył ciężkie chwile, kiedy podczas tzw.
kryzysu rosyjskiego jego krwawica topniała w oczach. Wytrzymał, ale w chwili,
gdy kolesie wyszli z powrotem na zero (a trwało to lata), natychmiast kasę
zabrał i teraz kisi w obligacjach i co najwyżej w funduszach stabilnego wzrostu.

Podsumowując: zdecydowana większość ofert zarządzania to znane wszędzie miksy
akcje/obligacje, które na dobrą sprawę nie wiem czym tak bardzo się różnią od
"normalnych" funduszy. Jedzie w górę = kolesie zyskują. Spada = nie ma zmiłuj
się, w biurze nie siedzi Duch Święty tylko człowieczek, który podczas bessy
traci tak jak większość na rynku.

Tak naprawdę do tej pory spotkałem się z niewieloma ofertami zarządzania
środkami, które wychodziłyby poza akcje/obligacje. Ktoś na tym forum wspominał o
usłudze Beskidzkiego DM, który ofertuje portfel walutowy (oparty o forex). Jest
też portfel SYSTEM DM Penetrator, który niby pozwala na osiągnięcie zysku także
przy spadającym rynku (używaja instrumentów pochodnych i piszą o idei "podążania
za trendem"), ale ja dziękuję za taki system, skoro w roku 2005 portfel ten
zanotował stratę ponad 19%.

MF: wzrost PKB w II kwartale wyniósł 1 proc.

Gość portalu: ANALITYK napisał(a):
wszystko poza poatkiem importowym, bo w końcu wysokie waluty
wystarczająco zahamuja import (również żywności).
Ja jeszcze na wzór francji wprowadził bym 'taxe professionelle'
(trudno to przetłumaczyć) czyli od wartości używanych środków
trwałych przedsiębiorstw, tak żeby troche skubnąć wielkie sieci
marketów czy dużych producentów, nawet kosztem pomniejszenia
stawki citu - dlaczego ? bo wszelkie city i vaty latwo obejść a
to francuskie cudo bardzo, bardzo trudno (płaci sie to również
od wyleasingowanyego majątku). Jedynym problemem pozostaje
spłata długu zagranicznego, który byłby odpwoeidnio droższy dla
polskiego rządu, poza tym bałbym się o stopy procentowe przy
tak wysokiej inflacji, ale to już kwestia dobrej woli banków i
polityków..... to co zakładamy partię i obejmujemy władzę ?

otwarty naczyniak

lekarka kazała smarować na przemian: dermovate, elocom,flexiderm, a w razie
gdyby skóra wokół naczyniaczka się zaczerwieniła-użyc detreomycyny. no i
smaruję juz prawie trzy tygodnie, z tym,ze elocomu prawie nie używałam a
detreomycynę zużyłam całą bo co chwilę robiło się czerwone wokół.co do poprawy -
to nie bardzo, na początku nawet się ta ranka powiększała(bo to jest
taki "rowek" przez środek naczyniaka)i pogłębiała, potem stanęło to wszystko w
miejscu i tak stoi. jedyna poprawa to to ze od dwóch dni nie smaruję
detreomycyną i nic się nie zaczerwienia.dobre chociaż to,ze nie jest gorzej. No
ale im dłużej się zastanawiam tym mam większe wątpliwości-bo tych maści
przeciez nie mozna chyba dłużej stosować, i czy włąściwie mozna tak łączyc
maści ze sterydami-2 na raz?
zdecydowałąm się już wybrać do jakiegoś innego lekarza, chyba dermatologa,
zwłaszcza ze z moją pediatra nie mogę się od kilku dni skontaktować. z naszego
naczyniaczka wprawdzie nic się nie wylewa ale jest trochę takiej lekko żółtawej
wydzieliny, nie krwawi.Wcześniej też powstałą na nim ranka ale znacznie
mniejsza (milimetrowa) i szybciutko sama się zagoiła a w jej miejscu jest juz
normalna skóra-dlatego tą na początku zbytnio się nie przejmowałam ale to już
za długo trwa. ta ranka która nas teraz "dręczy" ma ok 1,5cm długości i
powstała z połączenia dwóch takich włąśnie malutkich ranek. Inna sprawa,że
dopiero na tym forum dowiedziałam się że naczyniaka nalezy natłuszczać-nikt mi
tego wcześniej nie powiedział a położna wręcz kazała mi sypać go pudrem zamiast
maściami, którymi smaruję resztę pupy!pudrem wprawdzie nie sypałam ale wskutek
tych jej zaleceń-sumiennie omijałam naczyniaka z maściami. pewnie gdybym go
natłuszczała to by się ta ranka nie zrobiła.Najgorsze w naszej służbie zdrowia
jest chyba to,ze nikt z nich nie potrafi się przyznać,że się na czymś nie zna-
tylko sprawiają wrażenie,ze są specjalistami od danego nam przypadku- no i
myslimy,ze skoro nam taki specjalista coś zalecił to wie co robi-a niestety
nie zawsze tak jest. no a problem naczyniaków jest chyba często
bagatelizowany.szczerze mówiąc przy rutynowej kontroli przy szczepieniu to
lekarze w ogóle tak jakby tych naczyniaczków nie widzieli.gdybym sama nie
poszłą z dzieckiem do pediatry to nawet nie umiałabym włąściwie tych
naczyniaków nazwać i raczej domyślałabym się co to jest na podstawie zdjęć z
internetu.
dzięki za odzew. tez mam nadzieję ze koniec końców się paskudztwa wchłoną i
generalnie jestem dobrej myśli-ale chwilami dopada mnie paniczny lęk.
jeśli masz jakieś zdanie na temat zapisanych nam maści to prosze o Twoją
opinie.pozdrawiam

PROGRAM TV

teraz, tvp2 Egipt cz. 3/6 - Faraon i siłacz
Egipt cz. 3/6 - Faraon i siłacz

07.10.2006 (Sobota), godzina: 15:05
2005, Wielka Brytania,Francja
czas trwania: 50 minut
/dozwolone od lat 12/ /stereo/

producent: BBC WORLDWIDE LIMITED

Ciekawie i żywo opowiedziana historia trzech największych dokonań
archeologicznych w Egipcie: odkrycia grobowca faraona Tutanchamona i świątyni w
Abu Simbel oraz odczytania hieroglifów. Twórcy serialu ukazują postaci trzech
wielkich odkrywców, którym zawdzięczamy dokonanie tych niezwykłych znalezisk,
ich zmagania z poznawaniem tajemnic, mitów i prawd starożytnego świata.
Giovanni Belzoni zdobył sobie sławę jako pierwszy wielki odkrywca w dziejach
archeologii Egiptu. Ten Włoch z pochodzenia początkowo próbuje zarobić na
życie, występując w Londynie jako siłacz, ale nie wiedzie mu się najlepiej.
Jego awanturniczy charakter i smykałka wynalazcy - mechanika pchają go do
Egiptu, gdzie Belzoni ma nadzieję zarobić na swoich wynalazkach. Szczęście
uśmiecha się do niego. W Egipcie spotyka szwajcarskiego badacza i podróżnika
Burcharda, który poleca go konsulowi brytyjskiemu jako inżyniera zdolnego
zorganizować transport z Luksoru do Aleksandrii słynnej rzeźby, tak zwanego
kolosa Memnona. Używając wszystkich możliwych środków, nie cofając się nawet
przed śmiertelnymi zagrożeniami, Belzoni pokonuje wszystkie trudności i
wywiązuje się z zadania. Przy tej okazji połyka bakcyla zbieractwa zabytków
starożytności i udaje się daleko na południe, do Nubii, w poszukiwaniu miejsc,
do których nie dotarli jeszcze w tamtej epoce europejscy łowcy skarbów.

za: tvp.pl

przestępcza działalnośc Izraela

przyjaciele Saddama 2
www.stosunki.pl/news/2003/marzec/004_zasponsorowac_sobie_wroga.html
/.../Według raportu komisji senackiej z 1994 roku, prywatni dostawcy ze Stanów
Zjednoczonych, posiadający licencję amerykańskiego Departamentu Handlu (US
Department of Commerce), wyeksportowali między 1985 a 1989 całą gamę zabójczych
biochemicznych środków bojowych zapewniających w przypadku bezpośredniego
kontaktu długa i pełną cierpienia śmierć. Były to między innymi:
- Bacillus Antracis (bakterie wąglika)
- Clostridium Botulinum (do produkcji toksyn botulinowych)
- Histoplasma Capsulatam (do produkcji wirusa niszczącego płuca, mózg, rdzeń
kręgowy i serce)
- Brucella Melitensis (doprowadza do gnicia większości organów wewnętrznych)
- Clostridum Perfringens (silnie toksyczna bakteria wywołująca przeciągłe stany
zapalne organizmu)
- Clostridium Tetani (wysoce toksyczna substancja)

Oprócz tego na liście eksportowej znalazły się jeszcze: Escherichia coli (E.
Coli), materiał genetyczny - DNA człowieka i różnych bakterii, oraz
kilkadziesiąt innych patogenów. "Ten materiał biologiczny był najwyższej
jakości i w pełni gotowy do dalszej reprodukcji", stwierdzał raport komisji
senackiej. "Dopiero po jakimś czasie ustalono że materiały znalezione i
wywiezione z Iraku przez oenzetowskich inspektorów były w istocie tymi samymi
materiałami które to do Iraku wyeksportowały Stany Zjednoczone".

Dalej, raport stwierdzał, że eksport z USA do Iraku zawierał w sobie materiały
służące do rozpoczęcia prac nad bronią chemiczną, plany instalacji i urządzeń
technicznych czy sprzęt do napełniania głoEksport trwał nieprzerwanie aż do 28
listopada 1989 roku, i to pomimo pełnej świadomości faktu, że wojska irackie
używają do walki z Irańczykami i Kurdami broni chemicznej już od 1984 roku.

Fajnie jest uzbrajać kraj zamieszany w krwawa wojnę, ale nie ma to jak samemu
ubrudzić sobie ręce. /.../

Mleko uczula a twarożek nie - jak to jest????

Napiszę odpowiedź na kilka postów.

Najpierw o różnicy między jogurtami a serami.
W produkcji jogurtów mleko poddane jest procesowi fermentacji przy użyciu
bakterii kwasu mlekowego. W trakcie tego procesu dochodzi do fermentacji
laktozy - ulega rozkładowi na prostsze cukry np. glukozę, które nie powoduja
objawów nietolerancji. W trakcie tego procesu powstaje również kwas mlekowy,
powodujący zakwaszenie środowiska co (plus inne procesy związane z bakteriami
kwasu mlekowego) prowadzi do ścinania się białek i ich rozkładu.
Proces produkcji jogurtu na tym się kończy (nie wazne już jak to jest robione),
generalnie trwa krótko.

Przy produkcji sera wykorzystuje sie dwa procesy - taki sam jak powyższy przy
produkcji twarogów i sera białego (tzw. sery zakwasowe). Z tym, ze trwa dłużej,
a potem cała masa ulega odciśnięciu z serwatki. Białka mleka są bardziej
rozłożone przez to,że proces trwa dłużej (i przez to produkty są "kwaśniejsze").

Drugi proces serowarski - produkcja serów podpuszczkowych, czyli wszystkich
żółtych i topionych. Używa się do tego podpuszczki (składa się z enzymów
rozkładających białko). Białko (jak również w konsekwencji - Laktoza) w wyniku
tego procesu ulega rozłożeniu. Trwa to dłużej, też się odciska serwatkę, etc.

Co do podawania nabiału - wskazana kolejność to biały ser (ewentualnie jogurt),
jogurt, masło, żółty ser, mleko. Ale nie należy tego traktować jako absolutnie
obowiązujące. Ważne tylko jest by zacząć od mlecznych produktów zakwaszonych a
skończyć na mleku.

Ważne bardzo jest czytanie etykiet przy doborze jogurtu, ponieważ olbrzymia
większość jogurtów w swym składzie ma MLEKO W PROSZKU. W związku z czym po
takim jogurcie reakcja bedzie taka sama, jak po podaniu czystego mleka.
Osobiście jestem zwolenniczką podawania jogurtu naturalnego, a jeśli dziecko
nie chce jeść - można dodać owoc (albo świeży albo ze słoiczka). Nie
weryfikowałam wszystkich dostępnych na rynku jogurtów - na pewno jest kilka nie
zawierajacych mleka w proszku - ja swojemu synkowi dawałam Bakoma Premium.
Po za tym, jogurty zawierają zagęszczacze czy środki żelujące - to też trzeba
sprawdzic na etykiecie (np. mój synek jest uczulony na guar ale na pektynę nie).

No i na końcu - z serem żółtym osobiście (ja sama) bym się wstrzymała ze
względu na antybiotyki używane w ich produkcji. Nie twierdzę, że każdy zółty
czy topiony ser je zawiera, ale wiele. I nawet nie chodzi mi o sam
fakt "faszerowania" dziecka antybiotykami, tylko o to, że mogą uczulać i wtedy
za chiny nie połapię się w tym co uczula, a co nie. Wszystko sprowadza się do
czytania etykiet.

Pozdrawiam,
Chalsia

jaka szczoteczka

A ja doszłam do wniosku, że ktoś kto projektuje te ortodontyczne akcesoria chyba
nigdy nie nosił sam aparatu i mentalnie nie może tej bariery wyobraźni pokonać...

Szczoteczki "ortodontyczne" z rowkiem w środku - rzekomo na zamki - w
przedszkolu uczą dzieci, żeby nie szczotkować równolegle tylko "kółeczkiem". Jak
masz taki rowek - na zamki! - to jak próbujesz robić owo "kółeczko" to czujesz
się bardzo mało komfortowo 9jakby zamki miały za chwilę się poprzesuwać) a efekt
szczotkowania - żaden.

Wyciorki - wyginają się najpóźniej po drugim użyciu. można kupić wymienne
(prokudent) ale te to nawet nie są jednorazówkami... wyginają się już na
pierwszym łuku, jak czyszczę drugi to już się toto kiwa... ech pomysł moze i
dobry ale jakość do... d.

Szczoteczki jednopęczkowe - ani to szczoteczka ani wyciorek, właściwie nie
znajduje żadnego zastosowania dla tego wynalazku... Gdyby zwykłe szczoteczki
były tak fajnie wyprofilowane a wyciorki tak trwałe jak jednopęczkowa to może
byłby jakiś pożytek z tego czegoś co może być co najwyżej "prototypem".

Elektryczne - niektórym odsłaniają się dziąsła, ortodonta z sąsiedniego forum
(ortodoncja) też ich nie zaleca.

Nitki - z nitkami problem polega na tym, że trzeba więcej czasu "trafiać" w
odpowiednie miejsce, musisz ominąć drut albo i jeszcze bardziej przylegający
łańcuszek czy lejsbek - za ten czas końcówka nitki pod wpływem śliny zmienia się
w "miotełkę".

Zanim wydasz pieniędze na te wszystkie cuda i wianki - najpierw załóż aparat,
potem zobacz co naprawdę potrzebujesz.

Ja używam takich które mają wydłużone włosie na końcu (na przykład Jordana). I
soft, bo średnie są dla mnie za twarde.

KREDYT SPOŁECZNY

co to jest kapitalizm? ( sprecyzuj cel ataku :)
istnieją dwa rodzaje przepływu dóbr w społeczeństwie: z użyciem przemocy, czyli
poprzez sposób polityczny oraz poprzez wymianę i prezenty czyli działanie
ekonomicznie. (12) Kapitalizm oznacza używanie handlu i darowizn, a nie
polityki by umożliwić dystrybucję dóbr w społeczeństwie. Wszystkie inne sposoby
sprowadzają się do użycia przemocy. Marks i Engels sami to podkreślają.
Podstawą feudalizmu i niewolnictwa jest przymusowa władza państwowa. Owoce
pracy są po prostu konfiskowane robotnikom, a w przypadku ich niezadowolenia i
prób ucieczki policja z żołdakami sprowadzą ich tam gdzie jest ich miejsce i
gdzie będzie można dalej ich wyzyskiwać. Wobec tego, czyż nie ma dzisiaj klasy
która używa władzy policyjnej i wojskowej do konfiskowania produktów naszej
pracy? Czyż nie ma dzisiaj klasy która ucieka się do politycznych ograniczeń,
by zdobyć środki do życia? Ci którzy dziś używają przemocy, by zdobywać swoje
dochody, tak jak setki lat temu panowie feudalni, to, oczywiście, wszyscy
pracownicy państwowi. To oni nie zarabiają pieniędzy na wyświadczaniu usług
które ludziom wydają się użyteczne na tyle, by za nie płacić. Pracownicy
państwowi zbierają potrzebne im środki używając przemocy, przymusu, reketu,
podatków (wszystkie te słowa są tu synonimami). To oni są nową klasą rządzącą.
To my jesteśmy prześladowanymi. Zatem staje się oczywiste, moi przyjaciele, że
walka klas nie jest skończona. Ciągle stoimy twarzą w twarz z naszymi
wyzyskiwaczami, klasa przeciwko klasie.

Jest zagadkowe dlaczego wyzysk przez klasę panującą państwowych urzędników i
ich lokai nie jest oczywistym dla każdego. Dlaczego trwa, dlaczego znakomita
większość populacji nie jest świadoma przesladowań których doświadcza? To
prawda że większość ludzi w Europie nie postrzega podatków jako rabunku a
narzuconych rządowych przepisów i regulacji jako przymusu. Możecie dziś spotkać
ludzi którzy wyjeliby swoją broń by zastrzelić nastolatka kradnącego radio z
ich samochodu. Ci sami ludzie zezwalają fiskusowi na odbiór 50% ich zarobków,
każdego miesiąca, rok w rok, przez całe życie. Co więcej, by zdać sobie sprawę
z tego ile fiskus rabuje należy wziąć pod uwagę połączoną wartość VAT-u
płaconego od pierwszego w życiu zakupu, podatku dochodowego naliczonego od
pierwszej pensji, oraz koszty niewykorzystanych z powodu braku zabranych
pieniedzy, możliwości. Spróbujcie wyliczyć sobie do jakiego wyniku te liczby
się dodają a oniemiejecie.

Christian Michel

PS. kapitalizm to dobrowolna wymiana - panstwo to kradzież - im więcej kradnie
tym gorzej - jasne? i tu Ci Papież nie pomoże... ( może coś z astronomii?)

hordy urzędników na horyzoncie...

hordy urzędników na horyzoncie...
Ci którzy dziś używają przemocy, by zdobywać swoje dochody, tak jak setki lat
temu panowie feudalni, to, oczywiście, wszyscy pracownicy państwowi. To oni
nie zarabiają pieniędzy na wyświadczaniu usług które ludziom wydają się
użyteczne na tyle, by za nie płacić. Pracownicy państwowi zbierają potrzebne
im środki używając przemocy, przymusu, reketu, podatków (wszystkie te słowa
są tu synonimami).

Jest zagadkowe dlaczego wyzysk przez klasę panującą państwowych urzędników i
ich lokai nie jest oczywistym dla każdego. Dlaczego trwa, dlaczego znakomita
większość populacji nie jest świadoma przesladowań których doświadcza? To
prawda że większość ludzi w Europie nie postrzega podatków jako rabunku a
narzuconych rządowych przepisów i regulacji jako przymusu. Możecie dziś
spotkać ludzi którzy wyjeliby swoją broń by zastrzelić nastolatka kradnącego
radio z ich samochodu. Ci sami ludzie zezwalają fiskusowi na odbiór 50% ich
zarobków, każdego miesiąca, rok w rok, przez całe życie. Co więcej, by zdać
sobie sprawę z tego ile fiskus rabuje należy wziąć pod uwagę połączoną
wartość VAT-u płaconego od pierwszego w życiu zakupu, podatku dochodowego
naliczonego od pierwszej pensji, oraz koszty niewykorzystanych z powodu braku
zabranych pieniedzy, możliwości. Spróbujcie wyliczyć sobie do jakiego wyniku
te liczby się dodają a oniemiejecie.

Wraz z przekształcaniemi w społeczeństwie i okolicznościami zmienia się
rodzaj ucisku. Dlatego nie rozpoznajemy wyzysku takim jakim jest on w
rzeczywistości. Na przykład, w większości krajów europejskich rządowi
biurokraci są zatrudniani dożywotnio. Jest to zasadą m.in. we Francji. Gdy
młody utalentowany Francuz jest zatrudniany przez agendę rządową całe
społeczeństwo francuskie jest obciążone legalnymi zobowiązaniami wartymi od 7
do 10 milionów dolarów w stosunku do tego pracownika. Taką sumą będzie dla
społeczeństwa średni koszt fundowania bezproduktywności tej osoby, od
pierwszej wypłaty, poprzez emeryturą, aż do śmierci. Te 7 - 10 milionów jest
kapitałem który wyzyskiwana klasa musi prawnie zagwarantować każdemu
członkowi klasy wyzyskiwaczy. We Francji jest ich ponad 5 milionów, około 20%
populacji w wieku produkcyjnym.

Christian Michel

www.liberalia.com/

Dlaczego libertarianie powinni czytać Marksa?

no marsisci czas poznać sedno nacjonalizacji dóbr.
Ta kwestia stanie się jasna jeżeli zrozumiemy, że istnieją dwa rodzaje
przepływu dóbr w społeczeństwie: z użyciem przemocy, czyli poprzez sposób
polityczny oraz poprzez wymianę i prezenty czyli działanie ekonomicznie. (12)
Kapitalizm oznacza używanie handlu i darowizn, a nie polityki by umożliwić
dystrybucję dóbr w społeczeństwie. Wszystkie inne sposoby sprowadzają się do
użycia przemocy. Marks i Engels sami to podkreślają. Podstawą feudalizmu i
niewolnictwa jest przymusowa władza państwowa. Owoce pracy są po prostu
konfiskowane robotnikom, a w przypadku ich niezadowolenia i prób ucieczki
policja z żołdakami sprowadzą ich tam gdzie jest ich miejsce i gdzie będzie
można dalej ich wyzyskiwać. Wobec tego, czyż nie ma dzisiaj klasy która używa
władzy policyjnej i wojskowej do konfiskowania produktów naszej pracy? Czyż nie
ma dzisiaj klasy która ucieka się do politycznych ograniczeń, by zdobyć środki
do życia? Ci którzy dziś używają przemocy, by zdobywać swoje dochody, tak jak
setki lat temu panowie feudalni, to, oczywiście, wszyscy pracownicy państwowi.
To oni nie zarabiają pieniędzy na wyświadczaniu usług które ludziom wydają się
użyteczne na tyle, by za nie płacić. Pracownicy państwowi zbierają potrzebne im
środki używając przemocy, przymusu, reketu, podatków (wszystkie te słowa są tu
synonimami). To oni są nową klasą rządzącą. To my jesteśmy prześladowanymi.
Zatem staje się oczywiste, moi przyjaciele, że walka klas nie jest skończona.
Ciągle stoimy twarzą w twarz z naszymi wyzyskiwaczami, klasa przeciwko klasie.

Jest zagadkowe dlaczego wyzysk przez klasę panującą państwowych urzędników i
ich lokai nie jest oczywistym dla każdego. Dlaczego trwa, dlaczego znakomita
większość populacji nie jest świadoma przesladowań których doświadcza? To
prawda że większość ludzi w Europie nie postrzega podatków jako rabunku a
narzuconych rządowych przepisów i regulacji jako przymusu. Możecie dziś spotkać
ludzi którzy wyjeliby swoją broń by zastrzelić nastolatka kradnącego radio z
ich samochodu. Ci sami ludzie zezwalają fiskusowi na odbiór 50% ich zarobków,
każdego miesiąca, rok w rok, przez całe życie. Co więcej, by zdać sobie sprawę
z tego ile fiskus rabuje należy wziąć pod uwagę połączoną wartość VAT-u
płaconego od pierwszego w życiu zakupu, podatku dochodowego naliczonego od
pierwszej pensji, oraz koszty niewykorzystanych z powodu braku zabranych
pieniedzy, możliwości. Spróbujcie wyliczyć sobie do jakiego wyniku te liczby
się dodają a oniemiejecie.

Christian Michel

Nowa Honda Accord i Mazda 6 sa piekne!!!

> Nie takie kiepskie. Myślę że 2.3 z manualem to kozak. Zgadzam się poza tym w
> 150 %. Mazda 6 i nowy Accord to auta które ostatnio zrobiły na mmnie
> niesamowite wrażenie (+ jeszcze parę nowych amerykańskich wózków Nissana i
> Infiniti). Dobrze też że to prawdziwe japończyki made in Japan. Napewno będą
> jeszcze bardziej trwałe i lepiej wykonane. Jakbym dzisiaj kupował nowe aUTO
to
> tylko nad tymi dwoma bym się zastanawiał... I wybrałbym chyba Mazdę, tylko
ten
> serwis...
> A Xeda 6 też super, zwłaszcza wygląd. Ale wdłg mnie jedyna słuszna wersja to
> 2.0 V6 z manualem. Taką masz ?
>
> Pzdr

czesc,

Tak mam oczywiscie 2.0 V6 z manualem (1.6 to pomylka), a piszac o silnikach
nowej mazdy chodzilo mi nie tylko o moc. Pewnie masz racje i 2.3 (chyba okolo
160 KM) man w Mazdzie6 chodzi lepiej niz moj v6 (145 KM) ale na pewno nie ma
tej kultury pracy (no i tego dzwieku). A co do Japonczykow Made in Japan to
musze powiedziec ze masz racje i sa o wiele lepsze niz te montowane w europie.
Mialem poprzednio Carine E i jednak Xedos jest o wiele lepiej wykonany i
praktycznie nic sie w nim nie robi (amortyzatory sie wymienia pierwszy raz
srednio przy 200 000 km nawet na naszych drogach). Ja jak teraz bede zmienial
samochod to bede mial duuuuzy problem. W gre wchodza tylko japonczyki i tylko
te z japoni. Mazda6 i nowy Accord beda jescze za drogie ale ja bym sie sklanial
w strone uzywanego Lexusa is200 (silnik szesciocylindrowy rzedowy - podobno
jeszcze wyzsza kultura pracy niz widlasty, no i to jednak Lexus). Lexus tez
zreszta (w Polsce) schodzi na psy, kiedys do Is200 dawali standardowo skórę i
17 calowe koła + chromowane listwy w oknach + w pełni polakierowane nadwozie
łącznie z uchwytami lusterek, teraz już tego nie ma są koła 16 calowe, ahh te
wersje Eastern Europe:))) (pewnie w srodku tez cos wyjeli:)

Pozdrawiam,

zapas w sprayu,który najlepszy?

zapas w sprayu,który najlepszy?
podobno jest taki spray który na trwałe uszczelnia opone i nie ogranicza
prędkości którą można jechać po "naprawie",JAK SIE NAZYWA??JAKIE SĄ WASZE
DOŚWIADCZENIA,Z UŻYWANIEM TEGO TYPU ŚRODKÓW

Zakładanie społki z o.o.

Mozesz wniesc maszyny i urzadzenia, czyli srodki trwale do społki w formie tzw.
aportu, przy czym wazne jest, aby wartosc tych srodkow trwalych, wynosila co
najmniej minimalna wartosc kapitalu zakladowego spolki z o.o., chyba, ze
brakujaca czesc wartosci uzupelnisz wkladami w formie pienieznej. Wartosc
aportu wspolnicy oceniaja wedlug wlasnego uznania - w ich wartosci rynkowej, z
tym ze wartosc ta podlega kontroli Sądu w ppstepowaniu rejestracyjnym społki w
Krajowym Rejstrze Sadowym Rejestrze przedsiebiorcow. Ponadto, nawet gdy sad nie
zakwestionuje ewentualnie zawyzonej wartosci aportu, jego zawyzenie powoduje
powstanie zobowiazania (inaczej mowiac - dlugu) wspolników wobec spolki, nie
wspominajac juz nawet o roznego rodzaju komplikacjach ksiegowych i podatkowych.

Aport (czyli maszyny w tym wypadku) z chwila wniesienia go do społki staje sie
wlasnoscia spolki jako osoby prawnej i nie moze byc oddany osobie trzeciej (w
ramach zwrotu pozyczonych wczesniej maszyn), bez formalnego obnizenia kapitalu
zakladowego społki w sposob przewidziany Kodeksem Spólek Handlowych, przy czym
istotne jest to, ze caly czas obowiazuje minimalna wysokosc kapitalu
zakladowego, czyli owe 50 tys. zl. Nie mozna obnizyc kapitalu ponizej tej
wartosci. W przypadku "pozyczenia" maszyn - jak piszesz - aportem nie sa
własciwie maszyny lecz prawo ich uzywania powstale na skutek zawartej umowy
najmu, dzierżawy, czy uzyczenia. Krótko mówiac, przedmiotem aportu jest prawo
majatkowe w tym przypadku, a nie rzecz.

Koszty zalozenia organizacji społki moga byc rozne - w pierwszym rzedzie koszty
taxy notarialnej, koszty postepowania rejestrowego w KRS, ewentualnego
pełnomocnika, itd. Przy minimalnym kapitale zakladowym i zalozeniu braku
komplikacji w postepowaniu rejestrowym, nalezy sie liczyc z kosztami rzedu co
najmniej 5 tysiecy zlotych, a w gre wchodzi jeszcze specyfika regionalna
zwiazana z rynkiem usług prawniczych, przy czym istotny jest fakt, ze koszty
organizacji spółki w tym zakresie, nie moga byc pokrywane z jej kapitału
zakładowego.
Przemysl wszystko i powodzenia, ale najlepiej poczytaj Kodeks Spółek
Handlowych - to jest biblia, od ktorej powinienes zacząc.

ewidencja środków trwałych

.."Należy zacząć od prawidłowego ustalenia wartości początkowej samochodu. W
przypadku nabycia w drodze kupna za wartość początkową uważa się cenę nabycia,
powiększoną o koszty związane z zakupem, naliczone do dnia przekazania samochodu
do używania, w szczególności o koszty transportu, załadunku i wyładunku,
ubezpieczenia w drodze, opłat notarialnych, skarbowych i innych, odsetek i prowizji.

Podstawowa stawka amortyzacji dla samochodów osobowych wynosi 20% - oznacza to,
że samochód najczęściej będzie amortyzowany przez pięć lat. Ustawa o pdof
przewiduje dla środków transportu używanych bardziej intensywnie w stosunku do
warunków przeciętnych albo wymagających szczególnej sprawności technicznej
możliwość zastosowania współczynnika zwiększającego nie wyższego niż 1,4 - w
przypadku zastosowania tego współczynnika stawka roczna amortyzacji wyniosłaby
28%. Zanim zastosuje się współczynnik zwiększający należy pamiętać o zapoznaniu
się z objaśnieniami do wykazu stawek amortyzacyjnych, w których znajdują się
szczegółowe wyjaśnienia warunków stosowania współczynnika zwiększającego.

Najszybciej jednak amortyzacja samochodu używanego przebiegnie w przypadku
samodzielnego ustalenia stawki amortyzacji.

Podatnicy mogą bowiem indywidualnie ustalić stawki amortyzacyjne dla używanych
lub ulepszonych środków trwałych, po raz pierwszy wprowadzonych do ewidencji
danego podatnika. Dla samochodu osobowego okres amortyzacji nie może być krótszy
niż 30 miesięcy (2,5 roku), co odpowiada stawce amortyzacji w wysokości 40% rocznie.

Samochód będzie uznany za używany, jeżeli podatnik udowodni, że przed jego
nabyciem był wykorzystywany co najmniej przez okres 6 miesięcy.

Uwaga: należy pamiętać o ograniczeniach dotyczących limitu wysokości odpisów
amortyzacyjnych zaliczanych do kosztów uzyskania przychodów przy amortyzowaniu
samochodów osobowych. Nie uważa się bowiem za koszt uzyskania przychodów odpisów
z tytułu zużycia samochodu osobowego, dokonywanych według zasad określonych w
art. 22a-22o ustawy o pdof, w części ustalonej od wartości samochodu
przewyższającej równowartość 20.000 EURO przeliczonej na złote według kursu
średniego EURO ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia przekazania
samochodu do używania."

Czym jest ego?

Kochani... A może zk3a wcale nie kwapi się do wyciągania strzały, może nawet
wcale nie jest buddystą? I pyta po prostu z chęci zaspokojenia zwykłej ludzkiej
ciekawości, a nie z powodu jakiejś głęboko zakorzenionej potrzeby
urzeczywistnienia oświecenia?

Myślę, że można tu przytoczyć parę słów Andrzeja Piotrowskiego z przedmowy
do "Sutry Wimalakirtiego":

"Właśnie przed niebezpieczeństwem przywiązania i popadnięcia w skostniały
dogmatyzm, przypisujący tymczasowym środkom nauczania wartość absolutną
przestrzegają słowa: otwierasz usta-pojawia się błąd.
Pomimo tego błąd otwierania ust jest konieczny, ponieważ Dharma jest jednością
mądrości i współczucia. Mądrość wskazuje na nie dającą się wypowiedzieć prawdę
i każe nam powracać do ciszy i milczenia. Współczucie natomiast, będąc
niestrudzonym działaniem dla dobra wszystkich istot, nakazuje otwieranie ust,
używanie właściwej mowy i działania, aby na wszelkie możliwe sposoby pomagać
innym przebudzić się do własnej natury buddy."

Do zk3a: jeżeli wskazany wcześniej fragment pt "Style samouwięzienia" nie wydał
się Tobie satysfakcjonujący, zajrzyj do książki "Nieskończoność w jednej
dłoni". Znajdziesz w niej odpowiedzi na to i wiele innych pytań, chociaż nie ma
żadnej gwarancji, że na wszystkie ;-)

Tutaj info o tej książce:
www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=3

W bardzo dużym skrócie można powiedzieć, że niewiedza nie ma początku, ponieważ
wg buddyzmu nigdy żadnego pierwotnego początku nie było. Zjawiskowy świat
manifestuje się na różne sposoby w nieskończonym cyklu, który trwa od zawsze.
Natomiast ego jest tylko pewnym mentalnym poczuciem, niczym trwałym i
niezmiennym. Przeżywając świat zjawisk z poziomu ego wikłasz się w cierpienie.
Przeżywając świat zjawisk z poziomu oświecenia, ego jest tylko jedną z
iluzorycznych manifestacji, grą otwartości i przytomności, o czym wspomniał
wcześniej Adi. Wracając jeszcze do tego, co napisał Andrzej Piotrowski:

"Lektura książki kucharskiej nie napełni żołądka głodnego człowieka, a
studiowanie mapy nie przeniesie podróżnika w cudowny sposób do poszukiwanej
krainy. Jednak instrukcje zawarte w tych podręcznikach mogą stanowić dla
praktykującego nieocenioną wartość o ile nie przywiąże się do nich, lecz
zrozumie ich intencję i funkcję."

Pozdrawiam :-)

jw

=================================
CyberSangha - buddyzm w Polsce
www.buddyzm.edu.pl

Jak bezczelnie kłamie Albrecht

Szkoda Slezan, Tomek obnażył moją kłamliwą naturę. Ech, co za porażka. Nawet
forumowym reprintem mnie dobił.
Tomku, Twa konsekwencja w trwaniu wyborach i apelach (vide nie gadać z RAŚ)
jest dla mnie godną podziwu.
Co do ustawy, zgaduję że mowa o ustawie z 21 grudnia 1867 r. Mowa w niej
m.in."W krajach zamieszkałych przez kilka szczepów ludowych, mają być publiczne
zakłady naukowe urządzone w ten sposób, aby każdy z tych szczepów otrzymał
potrzebne środki do wykształcenia się za pomocą swego własnego języka, bez
wywierania przymusu nauczania się drugiego języka krajowego."
Mimo tego w pierwsza polska szkoła powstała w Bielsku na początku lat 20 XX w.
Ponadto ze jeszcze w latach 20-tych XX wieku w bielskim magistracie załatwiano
sprawy w języku niemieckim. Toczyła sie wówczas rozprawa sądowa o to jakiego
języka urzedowego używać w Bielsku. W tym czasie również burmistrz Bielska
pisał pisma do wojewody ślaskiego, że nie może on przyjmować pism po polsku, bo
jego urzednicy nie znaja tego języka. Możesz to sobie sprawdzić w bielskim
Muzeum Okregowym, jak też w opracowaniach dr Jerzego Polaka. W Muzeum
znajdziesz również swiadectwo szkolne z bielskiej przemysłówki z 1925
r.wystawione w języku niemieckim (sic!).
Reasumując. Wydanie aktu prawnego to jedno. Stosowanie drugie. Skoro wówczas w
Bielsku przeważała ludnośc niemiecka, to zgłaszanie propozycji polskiego
szkolnictwa wywoływało takie samo zdziwienie, gdyby dziś żądać od samorządów
cieszyńskiego czy bielskiego załatwiania spraw równiez po niemiecku, choć
konstytucja gwarantuje prawa do języka mniejszości narodowym i etnicznym.
Pozostałe twierdzenia podtrzymuję. Nazwy ulic do roku 1929 były pisane po
niemiecku. Wsie wokół w większości były również niemieckie.
Pozostaję w głebokim szacunku. Oczekuję emocjonującej wymiany zdań, co z
korzyścią służyć bedzie licznikowi tego forum.
Do napisania.

Herbalife

Herbalife...
Nowy przemysl leczniczy suplementow na swiecie...
Firmy farmakoligiczne by zbankrutowaly...
Apteki by nie rosly jak grzyby po desczu...
Bo w Chinach to wiedza jak leczyc od tysiecy lat...Guzik wiedza. Proponuje
przejsc sie od tylu restauracji chinskiej i gwarantuje, ze wiecej nie wejdzie
sie do srodka.

Kochani zafascynowani Herbalife, a slyszeliscie o Mason Shoes, Amway, Avon, i
dziesiatki/setki/tysiace firm bazujace wlasnie na 'multilevel marketing'?

Wedlug mojej wylacznej opinii, a ten temat leczenia alternatywnego, znam bardzo
dobrze, moge wam powiedziec, ze Herbalife nie jest jedyna firma, ze ciezko na
tym zrobic pieniadze sprzedajac (nie zebym probowal), skutek watpliwy, a
przybranie wagi jest murowane bo nie zmienia zasad zywienia, jakiekolwiek by
one nie byly. Poza tym radze pamietac, ze gdyby chodzilo o chinske ziolka to
moga zawierac np. pestycydy jak to ostatnio stwierdzono. Np. zenszenia z Chin
ostatnio nie mozna dostac, a dystrybutor robil glupia mine jak zapytalem czemu
sloik pusty? (nie zebym to swinstwo kupowal; kupowalem tymianek, z zalecenia
eksperta)

To ze ziola maja wartosci lecznicze, to nie podlega watpliwosci: normosan,
nervosan, kozlek lekarski, conwalaria majalis, aloe ferox itp. Dawniej Herbapol
byl bardzo potezna firma - nie wiem jak jest teraz. Mieli tez ziolka
na "schudniecie". Ale zeby 'spalaly tluszcz' do tego skutecznie i trwale, nie
przerywajac snu? lepiej to miedzy bajki wlozyc. A jak juz ktos wyciaga jaks
strone pelna przedrukow internetowych to zaczyna to byc bardzo interesujaca
dyskusja.

Czy jest ktos inny kto to uzywal i mu pomoglo? Ilu takich jest? Czy mozna
sprawdzic skargi na nich?

Na zachodzie Herbalife ma dosyc podejrzana pozycje, tak miedzy Swiadkami Jehowy
i Mormonami.

Fuga3: Dziekuje ci za powiew zdrowego rozsadku bo myslalem, ze jest duzo
gorzej...

usługi gastronomiczne

Szanowny Panie Mariuszu
jeżeli używa Pan sforumułowania specjalisty wypadałoby więc dokładnych
informacji udzielać na tak poważne pytanie, ponieważ źle to świadczy i o Panu i
o banku, który Pan reprezentuje. Dostał Pan bardzo knkretne pytanie dotyczące
inwestycji polegającej na wyposażeniu restauracji w Warszawie. Niestety Pan
odpowiedź może zmylić Pana rozmówcę.
1. Termin 30 sierpnia obowiązuje dla Funduszy Dotacji Inwestycyjnych w ramach
Regionalnego Programu Wsparcia MSP, który nie obejmuje województwa
Mazowieckiego, a jedynie: Dolnośląskie, Kujawsko-Pomorskie, Lubelskie,
Lubuskie, Łódzkie, Małopolskie, Opolskie, Podkarpackie, Podlaskie, Pomorskie,
Świętokrzyskie, Warmińsko-Mazurskie, Zachodniopomorskie.
2. Pana rozmówcę intereusje wyposażenie restauracji, a takowe jest
sklasyfikowane w pozycji 805 Katalogu Środków Trwałych, które nie są kosztami
kwalifikowanymi (nie można dostać dotacji) w ramach PHARE 2002. Oczywiście
wchodzi w rachubę przejżenie całego KŚT i sprawdzenie, czy urządzenie, które
Pana rozmówca planuje kupić nie są sklasyfikowane w innych pozycjach KŚT, które
można uzanać za koszty kwalifikowane, choć prawdę mówiąc wątpię.
3. Ponieważ Pana rozmówcę interesuje inwestycja w Warszawie dolatego polecam
zainteresować się Krajowym Funduszem Inwestycyjnym w ramach Sktorowego Programu
Rozwoju MŚP i innowcji Phare 2002, który obejmóje całą Polskę. Niestety obawiam
sie, że wyposażenie restauracji nie bedzie mogło liczyć na wsparcie tymi
dotacjami.

mariusz-nowak napisał:

> Na dzień dzisiejszy mógłby Pan uzyskać dofinansowanie związane z wyposażeniem
> lokalu - restauracji w ramach Phare 2002 Fundusz Dotacji Inwestycyjnych.
> Natomiast dla firm które chcą rozpocząć działaność jest przewidziany program
> Mikroprzedsiębiorstwa w ramach funduszy strukturalnych - ZPORR, gdzie takie
> podmioty moga liczyć na wsparcie.
> Wnioski o dotacje w programie Phare 2002 można składać na 30 sierpnia
> br.natomiast terminy składania wniosków dla ZPORR nie są określone. Odnośnie
> informacji na terenie Warszawy to na ten temat mozna porozmawiać w jednym z
> oddziałów Fortis banku lub zwrócic sie do Regionalnej Instytucji Finansującej.

Czy każdy może być dziennikarzem?

lia napisała:

> Oj, litości!
> Człowieku, zastanów się! Co jest filarem tego zawodu?? Wolność słowa. To, że
> każdy może powiedzieć na łamach prasy wszystko, co ta prasa zechce wydrukować
> (a jeśli jedna gazeta nie zechce, może iść do innej).

Dziękuję za tę, nieco emocjonalną, uwagę.
Zastanawiam się od 15 lat i pozwolisz, że jednak pozostanę przy swoim. Hasło
pt."Wolność słowa" zbyt często jest wytrychem, nadużywanym przeważnie przez
egzaltowane panienki albo cynicznych panów, którzy na tzw. wolnosci słowa robią
biznes, zakładając rozmaite centra monitoringu, fundacje obrony praw itd. Oni
są bardzo zainteresowani tym, aby tzw. środowisko dziennikarskie trwało w
postaci bezkształtnej masy, poddawane dużej rotacji, kierujące się bliżej
nieokreślonymi "prawami rynku". W rzeczywistości za ową "niewidzialną rękę
rynku medialnego" robią wydawcy - a więc własciciele środków produkcji oraz ich
dyspozycyjni redaktorzy naczelni. Dlatego w Polsce dominuje
model "dziennikarstwa etatowego". Moim zdaniem , jest to zaprzeczenie wolnego
dostępu do informacji i jej reglamentacja, opakowana w dodatku perfidnie w
pazłotko "demokracji i swobód obywatelskich". Kiedyś, w stanie wojennym ,
operowały "komisje weryfikacyjne". Owszem, miały wredną twarz. Dziś są bez
twarzy, a mimo to wciąż mamy ręczne sterowanie "wolnością słowa".
Brak autentycznej reprezentacji dziennikarskiej sprawia, że właśnie politycy i
biurokraci ( w tym także biurokraci ze służb specjalnych) najczęściej używają
media instrumentalnie. (Nic tak przecież ne cieszy dziennikarza "sledczego",
jak poufny kawałek dokumentu, dany mu NA WYŁĄCZNOŚŻĆ przez dobrze poinformowane
źródło).
Nie chcę przedłużać, więc dodam tylko, tytułem uściślenia swojej poprzedniej
myśli: Izba Prasowa niekoniecznie musiałaby się składać z sędziwych starców,
pamiętajacych czasy Radia Erewań. Są w Polsce dziennikarze: młodzi i starsi,
którzy zasługują na szacunek i nie są jeszcze skorumpowani.
A przynależność do Izby nie byłaby obowiązkowa: należeliby tylko ci, którzy
chcą traktować dziennikarstwo jako swoją profesję i źródło utzrymania, a nie
tylko przygodę.
Ps. A tak na marginesie Twojej "definicji wolności prasy": w PRL, kiedy
obowiązywała cenzura też "każdy mógł powiedzieć na łamach prasy wszystko, co ta
prasa zechciała wydrukować".

zakup samochodu osobowego - czy to koszt?

Najkorzystniej dokonać inwestycji w samochód "ciężarowy", od którego zgodnie z
przepiasmi ustawy VAT można dokonać pełnego odliczenia podatku VAT, jak również
można odliczyć podatek VAT od paliwa do samochodu.
W przypadku samochodu osobowego istnieją następujące ograniczenia:
1) w zakresie podatku dochodowego kosztów uzyskania przychodu nie stanowią:
- składki na ubezpieczenie samochodu osobowego w wysokości przekraczającej ich
część ustaloną w takiej proporcji, w jakiej pozostaje równowartość 20.000 EURO,
przeliczona na złote według kursu sprzedaży walut obcych ogłaszanego przez
Narodowy Bank Polski z dnia zawarcia umowy ubezpieczenia w wartości samochodu
przyjętej dla celów ubezpieczenia;
- odpisy amortyzacyjne w części ustalonej od wartości samochodu przewyższającej
równowartość 20.000 EURO przeliczonej na złote według kursu średniego EURO
ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia przekazania samochodu do
używania;
- poniesione wydatki zaliczone do kosztów uzyskania przychodów, z tytułu
używania nie wprowadzonego do ewidencji środków trwałych samochodu osobowego, w
tym także stanowiącego własność osoby prowadzącej działalność gospodarczą, dla
potrzeb działalności gospodarczej podatnika - wydatki w części przekraczającej
kwotę wynikającą z pomnożenia liczby kilometrów faktycznego przebiegu pojazdu
oraz stawki za 1 km przebiegu, określonej w odrębnych przepisach wydanych przez
właściwego ministra; w celu ustalenia faktycznego przebiegu samochodu podatnik
jest obowiązany do prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu.
Ponadto występuje brak możliwości dokonywania amortyzacji metodą degresywną.
2) W zakesie odliczania podatku VAT:
- ograniczenie kwoty odliczanego podatku VAT przy nabyciu pojazdu
- ograniczenie kwoty podatku vat odliczanego przy leasingu pojazdu,
- brak prawa do odliczenia podatku przy nabyciu paliw silnikowych, oleju
napędowego oraz gazu, wykorzystywanych do napędu pojazdu

Fobia, nerwica wegetatywna czy choroba?

Fobia, nerwica wegetatywna czy choroba?
Pewnie nie będę pierwszym, który zapyta, ale ... dopadło mnie w okolicy
2000r. i trwa do dzisiaj (czyżby mój mózg miał problem Y2K?) - mnogość
objawów zapędziła mnie do kilku szpitali i tak zaawansowanych badań, że
większość lekarzy z II stopniem specjalizacji ma o nich przeciętne pojęcie.
Wynik oczywisty, wszystko w porządku, poza jednym - tarczyca lekko w kierunku
nadczynności (ale jeszcze nie nadczynność) + epizody z pasożytami przewodu
pokarmowego, sporadycznie hipoglikemia (ostatnio, ale to raczej skutek
nerwów, a nie przyczyna).

Objawy:
- agorafobia (w stopniu do opanowania, choć jak cokolwiek w sytuacji będzie
nie tak, to ... lepiej nie mówić),
- pocę się koszmarnie,
- lekkie stany podgorączkowe, nie do wytłumaczenia somatycznie,
- sensacje jelitowe (te trwają stale),
- wrażenie, że np. wyjazd na wakacje jest nie do zrealizowania,
- brain fog - czasem mi się wydaje, że mnie nie ma - taki stan nietrzeźwości,
ale na jawie,
- uczucie jakby ciągłego przeziębienia oraz kaca,
- znacznie obniżony próg odporności na alkohol (inna sprawa, że używam
rzadko, więc może to brak treningu ;-) ).

Jedno mnie w tym wszystkim zastanawia - mnogość objawów wskazywałaby na
jakieś poważne choróbsko (a tego nie potwierdzają badania, których wykonałem
już tysiące) z drugiej strony objawy są koszmarnie realistyczne. Kolejna
sprawa, to dynamicznie pojawiające się i znikające objawy - dzisiaj jest
dobrze, jutro koszmarnie, pojutrze człowiekowi wydaje się, że jest zupełnie
zdrów, i tak w kółko, objawy coraz to inne (i myśli o chorobach też coraz to
inne, jedno co występuje stale to kłopoty jelitowe i stany podgorączkowe).

I teraz pytanie - jak toto sklasyfikować i jak sobie pomóc? Środki
farmakologiczne odpadają, chcę się dożywotnio pozbyć przyczyny a nie
zamaskować problem. Czy ktoś z Was boryka się z takimi problemami?

Pozdrawiam,

P.

Ernest w Pradze

Moja wizyta w Pradze, uzywajac slownictwa politykow, miala charakter scisle
roboczy :) A wszystko za sprawa odbywajacego sie co 2 lata Miedzynarodowego
Kongresu Inzynierii Chemicznej www.chisa.cz w ktorym mialem wziasc
czynny udzial. Wg opowiesci starszych osob, te Kongresy w latach komunizmu byly
oknem na swiat gdzie mozna bylo porozmawiac z ludzmi z Zachodu; dzis swiat jest
na tyle otwarty ze jesli ma sie tylko kesz mozna smigac na takie konferencje do
Asutralii/Kanady czy inszych panstw...
W zasadzie to nie o CHISE chodzilo, bo ja z chemia za duzo wspolnego nie mam,
ale o konferencje PRES -"Process Integration, Modelling and Optimisation for
Energy Saving and Pollution Reduction", odbywajaca sie w ramach Kongresu. W
skrocie PRES to konferencja zwiazana z Uniwersytetem w Manchesterze i ludzmi
ktorzy z owym Uniwersytetem kooperuja i ktorych laczy wspolne haslo: integracja
procesow w przemysle. Glownie chodzi tu o sieci wymiennikow ciepla.
O wyjezdzie dowiedzialem sie stosunkowo pozno, gdy termin zgloszen juz minal,
ale w ostatniej chwili jeszcze sie zalapalem zglaszajac sie do sesji
posterowej. Dla niewtajemniczonych objasnie ze na takiej konferencji mozna
zaprezentowac referat (majac do dyspozycji 20 minut i wyrzezbiona w power
poincie prezentacje) lub poster (sesja plakatowa trwa caly dzien i trzeba w
dwoch przedzialach czasowych krecic sie przy swoim stanowisku, coby ewentualnie
dyskutowac z zainteresowanymi). Oprocz mnie z Zakladu pojechalo tez dwoch
Kolegow, ktorzy mieli do zaprezentowania po referacie. Jako ciekawostke podam,
ze moj wyjazd byl w calosci sfinansowany ze srodkow unijnych (w przeciwnym
razie moglbym sobie jechac co najwyzej na konferencje do Pragi, ale tej
polozonej o 100 km od Plocka) ;-) I
Jedyna niegodnoscia poznego zgloszenia bylo to, ze w poblizu centrum obradowego
byly pozajmowane noclegi, a moj hotel znajdowal sie o 4 km od centrum
obradowego, ale jak sie pozniej okazalo to nie byl zaden problem.
Ja juz poprzednio bylem na dwoch "CHISACH", wtedy gdy jako poczatkujacego
pracownika zabral ze soba Profesor, cobym nabieral oglady ;-)

Ernest przed wejsciem
cdn...

wojska i militaria słowiańskie

Zaczęto poszukiwać nowej formy w celu wzmocnienia zasadniczego ostrza. Tak
narodziła się forma miecza tachi o prostym lub nieco zakrzywionym ostrzu, ale
jednosiecznego.

W okresie Muromachi XIV/XVI wiek, a potem wojen toczonych w XVI wieku w okresie
Sengoku miecze mogli posiadać i nosili bushi (klasa samurajów), chłopi,
mieszczanie i mnisi. Ponieważ oprócz klasy samurajów reszta klas społecznych
nie posiadała w części lub w ogóle uzbrojenia ochronnego, miecze nie mogły być
noszone na rapciach przy szmacianym obi. Zaczęto je nosić wsunięte za pas obi,
dla wygody łukiem, a tym samym i ostrzem skierowanym do góry. Z czasem ten
zwyczaj stał się powszechny wśród wszystkich klas. Nieustanne, trwające blisko
dwieście lat wojny zmuszały również samurajów do posiadania stale przy sobie
uzbrojenia. Tak narodziła się powszechna wersja miecza japońskiego, zwanego o-
dachi lub katana.

Miecz japoński oparty na wzorze katany zdominowuje szkoły fechtunku. Jednak do
czasów shogunatu Tokugawa nie posiada on jednej, wystandaryzowanej formy. W
zależności od strategii i przeznaczenia miecz, teraz już stosowany oburęcznie
na polu bitwy przez pieszych wojowników, przyjmuje wymiary od metra do ponad
dwóch metrów długości. Oczywiście fechtunek tymi najdłuższymi typami był ubogi
i niewiele odbiegający od swego wiekowego, prostego poprzednika. Uzbrojony w tę
broń wojownik musiał przede wszystkim przełamać linię wroga i nie był
specjalnie nastawiony na zasłony czy techniki pchnięć. Wygrywał dzięki swej
długości i masie.

Jednak najciekawsze, jeśli chodzi o doświadczenia i zaawansowanie, miały
badania poszczególnych mistrzów nad techniką miecza katana, który dawał się
nosić za pasem i w miarę sprawnie i szybko wyjmować i używać. Ta sytuacja
stymulowała powstawanie wielu szkół walki mieczem i inną biała bronią, wymianą
doświadczeń i technik, czy to w drodze musha shugyo, tj. wędrówek mistrzów wraz
z uczniami po całym kraju, czy sprawdzania ich na polach wielu bitew.

Zamachy z ramienia wykonywano znad barku lub boku ramienia, bo głęboki zamach z
nad głowy uniemożliwiał hełm kabuto, zdobiony często wymyślnymi elementami.

Zasadniczą koncepcję heiho walki mieczem katana, zebranych w kata i łączenia
tych technik z pracą ciała i czasem, zbudowano wokół chińskiej koncepcji
yin/yang, tj. pasywnych/aktywnych zachowań (reakcji, sposobów stosowania
techniki) zwanych z japońska in-yo. Umysł miał być spokojny, ale ciało rwać się
do walki. Yin i yang są w ciągłym ruchu, zamieniają się miejscami. Kiedy yang
porusza wnętrzem, yin panuje na powierzchni. Kiedy yin wnika do środka, yang
wychodzi na powierzchnię. Yang jest w nas, yin - na zewnątrz.

notebook MSI

notebook MSI
30.06.2009 kupilam notebooka MSI w sklepie w Gdańsku. 05.07.2009
wyslalam do serwisu MSI we Wroclawiu list z moja reklamacja. Na
monitorze byla skaza. Cos jakby wlos pod szklem. Powiedziano mi, ze
serwis moze tylko naprawic notebooka. Ja sie nie zgodzilam, chcialam
otrzymac nowy, ze wzgledu na zle opinie o serwisie we Wroclawiu w
internecie.(wszystko trwalo w czasie) 11 czerwca 2009 poszlam do
sklepu z reklamacja. Odmowiono mi zwrotu pieniedzy czy wymiany
notebooka na nowy. Powiedziano mi, ze moga wyslac do naprawy.
Odmowiono mi kontaktu z wlascicielem sklepu. Powiedziano, ze
dysponuje tylko telefonem prywatnym. Pertraktujac z MSI we Wroclawiu
obiecano mi wymienic monitor na nowy. (Mialam zainstalowany nowo
kupiony program antywirusowy Kaspersky, zalezalo mi na tym, aby nie
grzebano w srodku, bo bylam zadowolona z dzialania). Notebooka
wyslalam do serwisu. Orzymalam go po ponad tygodniu. Notebook mial
nowe oprogramowanie, bez Kaspersky'ego. Ma wydrapana czyms ostrym
litere F na obudowie, klawiatura zle chodzi, bo niektore litery nie
reaguja na przycisk, pisze z lukami.Po wgraniu Kaspersky'ego padl mi
system ochronny na komputerze. Kaspersky jest zablokowany. Nie moge
korzystac z internetu. Wyslalam do MSI list z zalacznikami zdjec
wydrapanej litery. Sprawe przejal szef (prawdopodobnie po
skorzystaniu przeze mnie z formy listu z MSI na stronie
miedzynarodowej- nie wiem, czy automatycznie przechwytuja listy.)
Proponuje mi wymiane obudowy ,,z litera F''. Tlumaczy mi, ze
klawiatura notebooka inaczej chodzi niz w standardowej klawiaturze.
(Uzywam notebooka meza HP, (bo mojego nie moge) i na tym notebooku
nie mam problemow z pisaniem. Typowe tlumaczenie fachowcow: ,,tak
musi byc''. Dotad myslalam ,ze dotyczy to raczej budowlancow. Bardzo
prosze o informacje, czy przysluguja mi jakies prawa do nowego
sprzetu lub do zwrotu gotowki, bowiem trace tylko czas i pieniadze.
Kaspersky ma rozpoczeta instalacje. Ja z niego nie korzystam.
Bardzo prosze o pomoc.

Jak podejść do takiego problemu???

Dziękuję Panu bardzo za zainteresowanie się moją sprawą.
Jak pisałem samochód posiadam 2 tyg. W tej chwili jesteśmy jeszcze na "dobrej
stopie" (nie rozmawialiśmy o kosztach usunięcia usterki i z czyjej kieszeni
ewentualnie mają być pokryte) z osobą od której kupiłem samochód. Staramy się
dokładnie ocenić awarię i oszacować ewentualny koszt naprawy. Odpowiedź którą
od Pana uzyskałem stawia moją sprawę w innym świetle - sądziłem że jestem na
przegranej pozycji i będę musiał pokryć ewentualne koszty naprawy z własnych
środków. Powołanie się na Ustawę którą Pan wskazał pozwoli mi kontynuować
rozmowy ze sprzedawcą w sposób bardziej zdecydowany - mam pewność że za mną
stoi prawo - prawnie mogę żądać zwrotów kosztów naprawy od komisanta lub
sprzedającego.
A czy jest możliwość zwrotu całkowitego sprzedawcy samochodu i odzyskania całej
zapłaconej kwoty w przypadku gdy naprawa (części użyte do naprawy będą używane
a co się z tym wiążę mniej trwałe) nie będzie satysfakcjonować kupującego -
będzie wykonana nieprofesjonalnie?.
Jakimi dowodami muszę dysponować aby zażądać zwrotów kosztów naprawy - czy
wystarczy oświadczenie (ustne lub pisemne), że zgłaszam sprzedającemu awarię,
usterkę samochodu i w tym momencie zobowiązany jest on do naprawy na własny
koszt? Czy muszę zbierać dodatkowe dowody, ekspertyzy wskazujące na usterkę -
wadę ukrytą, która nie powstała z mojej winy podczas normalnego użytkowania
pojazdu?
Jak zabezpieczyć się na dalszy okres użytkowania samochodu, na wypadek
ponowienia się usterek lub wystąpienia innych wad (jakiego rodzaju zobowiązanie
wymusić na sprzedającym na wypadek dalszych awarii samochodu i ewentualnych
kosztów naprawy)?.

Dziękuję
Pozdrawiam
Dannnb

kfc -uwaga

kfc i mnostwo innych -uwaga
Kochani
Wcale mi nie chodzi o tania i latwa propagande, ani o zniechecanie na sile, ale
trzeba sporo wiedziec o sieciach kfc, swiss chalet, macd, burgerach, i mnostwie
innych, by nie dac sie nabrac.
A poniewaz dalecy jestesmy od uprzedzen, wiec nie bardzo zwazalismy na zyczliwe
uwagi roznistych ludzikow. Az...
Nawet nie "az", bo rozmaite klopoty zdrowotne zdarzaly sie co i raz, ale chwile
trwalo, zanim poglowkowalismy (jakos tak, naiwnosc chyba). Bylismy chorzy po
macdonaldsach, kfc-ach, burgerach kingach, swiss chaletach, i calej masie innych
trudna do policzenia ilosc razy, a najlagodniejsza forma byla ... ostra
biegunka. Wcale nie czesto zreszta uzywanych, raczej okolicznosciowo, np w
srodku podrozy na lotnisko, brak czasu, zaraz trzeba byc, a glodno, albo takie
inne. Chlopaki zaczeli w koncu ukladac rodzinna liste "zarc-nie-do-jedzenia".
Jeszcze jakis czas nie bylo na niej burgera kinga, az wreszcie dopadl nas w
Ogden (miasto kolo Salt Lake City, jedna z miejscowosci olimpijskich), i to
dopadl w pelni mozliwosci. No i od tej chwili nie uzywamy juz niczego. I
jestesmy zdrowi! Nie zdarzylo nam sie jeszcze nie zjesc dobrze w malej
restauracyjce, kawiarence (zalezy od nazwy, nie), porzadnej restauracji,
porzadnej rodzinnej pizzy, itd, itp. Niezaleznie od kraju, miejscowosci,
dzielnicy kontynentu, nawet jesli byl to superkurort na jakiejs rivierze, tez
dbaja. Unikajcie wszelkich chain food. To jest, bo musi byc jeden GNOJ.

A jesli chodzi o kfc, to paskudnie niedobre kurczaki dostalismuy nawet w
Nanaimo, wyspa Vancouver, British Columbia, Kanada. To ta knajpka w miescie,
niedaleko zjazdu na prom. Jak widac, jesli zdarza sie to nawet w canadowie, to
nie moze byc dobrze. I nie jest. Oni musza oszukiwac, kombinowac i to robia.
UNIKAJCIE.

Smacznego w malych rodzinnych knajpeczkach.

Czy nowa telewizja będzie "kaszaną" czy nie?

CYATAT: "JAK MINOŁ" takim napisem zaczynał się jeden z programów
wyprodukowanych TELETOP. I jeśli ktoś powie, że błąd ortograficzny w tutule
jest zaplanowany to wyśmieje takowego... W informacjach roi się od błedów
stylistycznych, logicznych - także świadomych??
Tzw. "newsy" - pisane są na zasadzie - "popatrzcie jacy jesteśmy mądrzy" - a
głupota czy też pustka w głowie aż huczy!!! Przykład - "Na koncie został
wybrany cały debet" (chyba we wtorek to szło) - Przecież z konta ZOSTAŁY
WYBRANE pieniądze !! A debet - można zrobić.
W piątkowych informacjach - "Bilety wstępu z 50 % bonfikatą" - nie można podać
normalnej ceny np. 5 zł - Bonifikata to przecież obiżka towaru spowodowana wadą
takowego. Żygać się chce słuchając takich wiadomości - proszę bardzo używajcie
sobie zwrotów wyszukanych -
np. "paperyzacja" "bonifikata" "ambiwaletny" "permanentny" i innych. Ja to
zrozumiem - tylko czy nie można po ludzku np "zubeżenie
społeczeństwa" "mieszane" "nieustannie trwający".
Wierzę, że będzie lepiej...

Do Prezesa - nie wiem ile masz środków na rozruch tv - ale idę o zakład, że
nikt się nie zareklamuje w byle jakiej tv!!! Bo żadna to reklama - być
kojarzoną z czymś kiepskim, pomijając już samą oglądalność...
A propos reklam - "Salon Mody Męskiej" dał pewnie jedną marynarkę - i
codziennie muszę o tym dowiadywać się na nowo. Dlaczego jedną? Bo na
prezenterze wygląda jako tako - ale już taka sama na panu Kozdroniu trochę
luźna ... :))) Może przypadek...
I na koniec - po fali krytyki - będzie miłe słowo.
Ludzie potrzebują tv miejskiej - ja i inni mieszkańcy miasta będą lubili
Teletop. Bo to nasza tv - obojętnie czy będzie dobra czy zła. Tak jak matka
kochająca z "Ballady o Januszku" też kochała syna - ale tylko dlatego, że to
jej dziecko.
Trzymam kciuki, że będzie lepiej bo oglądając to co robicie teraz - trochę się
męcze...
Pozdrawiam
MDV

głos cykorii...:-)

czesć pauli:)

mam podobny problem jak Ty, choć u mnie jest on już w zasadzie mało zauważalny. Lecz jeczcze dwa lata temu było o wiele gorzej. Wlosy na twarzy- głównie broda (ale wystarczało codzienne wyrywanie ich pinceta rano, zeby jakos wyglądać), pejsy (ciemne- goliłam kremem depilującym, podobnie jak wąsik), na policzkach takąe, ale niewiele. Najpaskudniej było z posladkami i udami. Długo trwało nim się przełamałam i poszłam do lekarza. Poszperałam po ksiązce telefonicznej i trafiłam do gabinetu ginekologa- endokrynologa ( kobiety). Chodzę do niej do tej pory. Niestety prywatnie- próbowałam na nfz, ale lekarze mieli mój problem gdzies. Skierowanie na badanie poziomu hormonów dostałam od mojej lekarki- zrobiono mi je w ramach nfz, czyli nic mnie kosztowało. a normalnie kosztuje ponad 1 tysiąc złotych, a na moją studencką kieszeń to astronomiczna suma. serio- idź do lekarza, wybłagaj go o skierowanie na badania poziomu hormonów i zacznij brać leki. Ja biorę cały czas diane 35 ( bardzo słabo działa, biorę ją, bo potrzebuję srodków antykoncepcyjnych, a ma takie działanie, i to nieprawda, ze się po niej sporo tyje i wyskakuje cellulitis- ja schudłam, choć przyznaje, ze kontroluję cały czas to, co jem i ile jem, ale nie głodzę się). swietny lek to androcur- działa rewelacyjnie. Nawet nie zauważyłam gdy zniknęły włosy z moich ud, brzucha, twarzy (trochę ich jeszcze zostało, głównie na brodzie, ale to już mały problem) i posladków. Za dianę płacę około 10 złotych, androcur kosztuje około 35 złotych i mnie wystarcza na 2 miesiące (biorę pół tabletki dziennie przez 21 dni w miesiącu). za wizytę co 2 miesiąc u lekarza płacę 50 złotych. są to w miarę rozsądne sumy. Przed wizytą u lekarza poczytaj sporo na temat hirsutyzmu. Ja mojej lekarce nie daję spokojui po prostu zamęczam ją pytaniami i swoją wiedzą na temat tej choroby. Jesli chodzi o depilację, to uzywałam zawsze kremów depilujących, bo nie miałam po nich żadnych komplikacji.
Masz także problemy z nadwagą ( ja miałam, no mam trochę jeszcze, no bo rozmaiar 42 w czasach, gdy ideałem piękna są anorektyczki na wybiegach, to prawdziwy grzech :-)), miesiączkami (nie miałam okresu przez cały ogólniak) i rozstępami (mam ich cholernie dużo:()? trzymaj się!
pozdrawiam
Marta.

Dlaczego nie kompleksy homeo?

Nie. Nie palimy kompleksów na stosie absolutnie, wiele z nich, na przykład
Oscillococcinum, to sprawdzone i skuteczne leki. Natomiast wszyscy twardo
stoimi na stanowisku, że używane do leczenie chorób przewlekłych są
zaprzeczeniem jednej z podstawowych zasas homeopatii - indiwidualizacji
terapii. Leki kompleksowe zazwyczaj tylko przynoszą ulgę w objawach, a nie
LECZĄ. Może nie byłoby aż takiego problemu, ale medycyna naturalna, każdy jej
dział, uparcie twierdzi, że każdy objaw zewnętrzyn, od trądziku po guz
nowotworowy, ma swoją przyczynę w środku, a przeróżnycmi objawami organizm daje
nam do zrozumienia, że coś się psuje. Leki konwencjonalne (w większości) i
zazwyczaj kmpleksy, powodują tylko załagodzenie objawu i spychanie choroby,
które chce wyleźć, w głąb. To bez sensu.
Natomiast ja nie mam nic przeciwko kompleksowi raz na jakiś czas, na przykład w
zasie gorączki, kiedy chcesz się leczyć kulkami, a nie masz możliwości dobrania
leku pojedynczego. Leczenie katarku, który pojawia się raz na rok, jak
najbardziej, takie drobne schorzenie nie musi oznaczać wizyty u homeopaty, ale
jeśli ten katar regularnie nawraca albo trwa tygodniami, trzeba by się
skonsulotwać ze specjalistą, żeby wyleczyć raz na zawsze. Moje zdanie -
kompleks u ogólnie zdrowego człowieka raz na jakiś czas jest spoko, ale jeśli
na przykład choroby nawracają, to trzeba to leczyć u homeopaty. Nie wiem, co
bym zrobiła bez psikacza na komary i kropli Boirona;)
Co nie zmienia faktu, że jeśli chodzi o choroby przewlekła, to ja jestem na NIE
NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIENIE NIE NIE NIE NIE NIENIE NIE NIE
NIE NIE NIENIE NIE NIE NIE NIE NIENIE NIE NIE NIE NIE NIENIE NIE NIE NIE NIE NIE

16%VOL
22%VAT

Polska zgłosi zastrzeżenia do dyrektywy patentowej

W USA oprogramowanie się rozwija. Na razie. Zduszenie, o ktorym pisalem jest
procesem powolnym. Wezmy jakis spektakularny przyklad, zeby unaocznic istote
problemu.
Compuserve tworzy nowy format graficzny - GIF. Staje sie on bardzo popularny w
dobie Internetu i WWW, ze wzgledu duza kompresje. Nagle pjawia sie firma Unisys,
ktora uzyskuje patent na LZW - algorytm kompresji wykorzystywany przy zapisie
obrazu w formacie GIF. Unisys grozi procesem nie tylko autorom programow do
kodowania obeazu w formacie GIF, ale takze ich uzytkownikom. Tym samym GIF
przestaja byc uzywany w wolnym oprogramowaniu (wielkie koncerny stac na zakup
licencji, lub wymiane typu licencja za licencje, gdyz wiekszosc z nich ma caly
szereg wlasnych patentow, zgodnie ze strategia "patentuj ile zdolasz").
Programisci zmuszeni byli wymyslic alternatywny dla GIF format kodowania obrazu.
Tak powstal format PNG.
I to jest wlasnie hamulec. Zmuszanie programistow do obchodzenia istniejacych
dobrych rozwiazan, tylko po to by uniknac patentu, ktory notabene wygasa dopiero
po 20 latach. Podstawowa funkcja patentu, udostepnienie wkladu w postaci wiedzy
w zamian za czasowa wylacznosc na jej wykorzystanie, w przypadku oprogramowania
gdzies ginie. Czesto wklad wiedzy jest niewielki (podwojne klikniecie mysza) i
czas ochrony niewspolmiernie dlugi. Korzysc odnosi jedynie wlasciciel patentu, a
nie spoleczenstwo.
Trzeba miec tez na wzgledzie koszty obslugi prawnej. Wszyscy doskonale pamietaja
roszczenia licencyjne SCO wzgledem firm uzywajacych systemow operacyjnych Linux.
Ilez trwal ten obled? Ile czasu i srodkow materialnych kosztowal? A
przypomnijmy, ze bazowal jedynie na prawie autorskim. Prawo patentowe oferuje
duzo bogatszy arsenal srodkow prawnych. Mozna, jak British Telecom, wytoczyc
proces dostawcom internetowym o naruszenie patentu na odnosnik na stronach WWW -
szczegolowy opis na www.vagla.pl/skrypts/patent_link.htm
Co wiecej, powstaja firmy prawnicze specjalizujace sie w wykupywaniu jak
najbardziej ogolnych patentow i czerpaniu korzysci z udzielania licencji na te
techniki, nie tworzace samodzielnie ani linijki kodu (urzedowi patentowemu nie
trzeba przedstawiac implementacji pomyslu, mozna nawet opatentowac cos
niemozliwego dzis do wykonania). Wlasciwie tylko czekac, az do urzedow
patentowych rusza futurolodzy...
Jesli ktos jest zainteresowany praktycznymi dowodami na hamulcowe dzialanie
patentow, istnieje kilka publikacji na ten temat. J. Bessen i R. Hunt wykazali
np., ze 25-30% funduszy badawczo-rozwojowych zostaje przesunietych na cele
patentowo-prawne - www.researchoninnovation.org/swpat.pdf

Chińczycy odkryli Amerykę w 1421r.?

.

Menzies zwraca także uwagę, że kukurydza, roślina pochodząca z Nowego Świata,
została sprowadzona do Azji, zanim Kolumb dotarł w 1492 r. na Karaiby. Kiedy w
1520 roku Ferdynand Magellan jako pierwszy Europejczyk dotarł na Filipiny, jego
kronikarz zanotował: "Wyspiarze zaprosili generała [Magellana] do swoich łodzi,
w których znajdowały się towary na sprzedaż: goździki, cynamon, imbir, pieprz,
gałka muszkatałowa i kukurydza". Ponadto miejscowe elity używały naczyń z
chińskiej porcelany, które wyprodukowano tuż przed wysłaniem w morze ekspedycji
admirała Czeng Ho.
Według autora książki "1421 - rok, w którym Chiny odkryły świat" chińscy
żeglarze odwiedzili także wybrzeża Antarktydy 400 lat przed Europejczykami.
Dżonki dotarły też do Australii. U południowych wybrzeży tego kontynentu
znaleziono wrak jednego ze statków. Obecnie trwają badania drewna pochodzącego
z jego kadłuba. Legenda o "żółtych ludziach", którzy przybyli z daleka i
osiedlili się wśród rdzennych mieszkańców tego lądu, przetrwała do dziś wśród
Aborygenów.
Menzies twierdzi, że podczas swej dwuipółletniej wędrówki po oceanach świata
chińskie dżonki dotarły także do Nowej Zelandii, Grenlandii oraz opłynęły
Europę i Azję wzdłuż północnych wybrzeży tych kontynentów. Do macierzystego
portu - Tanggu powróciło zaledwie kilka statków i kilkuset ludzi. Straty były
ogromne, ale powracający z dalekich mórz żeglarze przywieźli ze sobą bogatą
wiedzę o dalekich krajach i ludach. Sęk w tym, że nie zostały wykorzystane.
Splot nieszczęśliwych wydarzeń w życiu ówczesnego cesarza Chin wykorzystali
przeciwnicy admirała Czeng Ho. Przekonali władcę, że ściągnął na siebie gniew
boga niebios wystawnym trybem życia, rozbudową floty i dalekimi podróżami. Pod
ich wpływem cesarz zmienił dotychczasową politykę. Kolejne 600 lat w dziejach
Państwa Środka to okres izolacji od reszty świata. Stocznie produkujące wielkie
dżonki opustoszały, zniszczono prawie wszystkie zapiski dotyczące dalekich
podróży i nowo odkrytych lądów.
Jednak zanim ostatecznie zapomniano o flocie admirała Czeng Ho, zgromadzone
przez Chińczyków informacje dotarły do Kolumba i innych odkrywców. Co więcej,
opowieści o nieznanych lądach prawdopodobnie zainspirowały europejskie wyprawy.
Menzis przeanalizował kilkadziesiąt europejskich map z XV i XVI w. Na wielu z
nich pojawiają się dokładne zarysy wysp i lądów, o których istnieniu europejscy
żeglarze nie powinni mieć bladego pojęcia, bo jeszcze ich nie odkryli.
Gavin Menzies poświęcił ponad 10 lat, by z fragmentarycznych danych
historycznych, kartograficznych i archeologicznych odtworzyć obraz morskiej
potęgi Chin na początku XV wieku. - Śledzenie tropów domniemanych flot wzbudza
podziw dla dociekliwości autora książki. Cała ta historia mogła się wydarzyć
- twierdzi prof. Jan Kieniewicz z Uniwersytetu Warszawskiego.
Być może, gdyby Chińczycy kontynuowali swoje podróże, Nowy Jork nazywałby się
dziś Nowym Pekinem, a Anglicy byliby mniejszością narodową w Ameryce.

Anna Piotrowska
apiotrowska@newsweek.pl

Artykuł ukazał się w tygodniku Newsweek Polska, w numerze