Oglądasz posty wyszukane dla frazy: średnie wyniki matur 2005

Głupcy czy pieniacze???

Nie wiem, co napisaliście w tym wątku, bo nie jestem w stanie czytać tych bzdur
i obelg jakie na siebie wylewacie.
Poziom tutejszej dyskusji otarł się o rynsztok. I dominuje zasada: jak mnie jest
dobrze to znaczy, ze jest dobrze. A to zasada najgorsza z możliwych.
Opamiętajcie się.

I tylko jedna uwaga, w sprawie pierwszego postu Zachodniego, który akurat
musiałam przeczytać.
Ranking Rzepy prowadzony był na podstawie ankiet wypełnianych przez gminy i
odsyłanych do Rzepy (prawdopodobnie nikt nie sprawdza kto jakie dane wpisuje) -
to już dla mnie czyni go nie do końca wiarygodnym,
Jeśli kryterium "dług do dochodu" jest tak wysoko ocenione to dlaczego w gminie
nie ma żadnych inwestycji? Przypominam, ze nasz budżet jest naprawde wysoki
(ponad 52 mln)
Co to znaczy dobry poziom edukacji?: ja bym go określała np pziomem matur. W
2005 roku np. z języka polskiego w naszym sławnym liceum w ICDSie średnia
punktacja z polskiego wyniosła 57,67 punktów z egzaminu podstawowego i 32,88 z
rozszerzonego co w skali ogólnoposlskiej było wynikiem średnim w podstawowym i
niskim w rozszerzonym. Z matematyki to było odpowiednio 62 i 25 punktów a co
było w skali ogólnokrajowej "wyzej srednim" i "niżej niskim" wynikiem. Niebawem
przyjdą tegoroczne wyniki i zobaczymy jak było teraz. Chętnie też dowiedziałabym
się ile osób z naszego LO dostaje się na poważne uczelnie wyższe (uniwersytety i
politechniki). Dla mnie to jest wskaźnik poziomu szkoły i przede wszytskim
poziomu kadry.

Zainteresowanym bardziej szczegółowymi wynikami polecam strony naszego liceum i
Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

 » 

W obronie rangi certyfikatów

cyt. "Urzędnicy ministerialni twierdzili m.in., że podczas
egzaminu na certyfikat badane są głównie praktyczne umiejętności
językowe, a na maturze trzeba jeszcze wykazać się szerszą
wiedzą, przekazywaną uczniom w szkole. " Jeśli w liceum gdzie są
2 godz.tyg.języka obcego i klasa liczy 36 ucz. uczniowie mają
przekazywaną szerszą wiedzę niż ci którzy przygotowują się do
FCE dodatkowo ucząc się intensywnie na kursach ,to ja nie wiem
skąd my mamy tych ministerialnych urzędników, w jakim świecie
oni żyją skoro nie wiedzą jaki jest poziom nauki w szkołach
średnich.Znowu będzie zdziwienie po wynikach egzaminów
maturalnych 2005 (nowa matura oceniana przez komisje z zewnątrz
a nie swoją szkołę, która jak uczy tak ocenia), że taka niska
punktacja , tak jak to ma miejce z egzaminem gimnazjalnym.Mam 2
córki w liceum, 1 matura 2004-stara, 2 matura 2005-nowa, uczą
się w LO o wysokich poziomach ( różne LO) ale i tak dodatkowo
muszą uczyć się języków bo sama szkoła to jest niestety
niewiele, aby zdać FCE.

o progach na AM slow kilka

o progach na AM slow kilka
wlasnie sobie przeanalizowalam te tabelki o wynikach i pogrzebalam troche za
takimi samymi tabelkami z zeszlego roku. uwaga:
biologia, w tym roku wypadla gorzej, ale tylko o srednio 3 pkt procentowe w
stosunku do roku poprzedniego. chemia w granicach 2% lepiej w tym roku,
natomiast fizyka (sic!) jakies 12-14% lepiej niz przed rokiem. z tego wynika,
ze przecietny kandydat na am w tym roku, bedzie mial jakies ok 15 pkt wiecej
niz w 2005. odpada nam test predyspozycji (powiedzmy 7 pk), wiec progi
podniosa sie o ok 8 pkt, ale wezmy jeszcze pod uwage maturzystow z 2005 roku,
ktorzy maja wynik z zeszlorocznej biologii i terorocznej chemi i fizyki, co
daje im lekka przewage prog zmienia sie do ok. +10 pkt.
oczywiscie nie mozliwe, aby przyjmowali od 230, 240 jak tu co niektorzy
twierdza, ale chyba jednak nie mielismy racji, twierdzac, ze bedzie latwiej w
tym roku. pozostaje jeszcze nadzieja, ze biol+chem+fiz pisalo mniej osob niz
w roku ubiegym, i szczerze wierze ze tak bylo
uffff.... boje sie jutra ;-(

o progach na AM slow kilka

głędzisz że źle mówię a z twych naukowych nie mam pojęcia czy dobrych wyliczeń
wynika że średnio maturzyści z 2005 mają wynik 9.2 % lepszy od tegorocznych.
nooo, w 9 punktach to w zasadzie zamyka się prawie cała stawka, stąd wniosek że
tylko ci najlepsi mogą mieć kłopoty z zeszłorocznymi i to całkiem spore :DD

 » 

o progach na AM slow kilka

Gość portalu: fanariota napisał(a):

> głędzisz że źle mówię a z twych naukowych nie mam pojęcia czy dobrych
wyliczeń
> wynika że średnio maturzyści z 2005 mają wynik 9.2 % lepszy od tegorocznych.
> nooo, w 9 punktach to w zasadzie zamyka się prawie cała stawka, stąd wniosek
że
>

gdzie to wyczytałes? :):):) problem z czytaniem? rozumieniem?

> tylko ci najlepsi mogą mieć kłopoty z zeszłorocznymi i to całkiem spore :DD

o progach na AM slow kilka

to bardzo prostetrzeba tylko znac sposób montowania skali staninowej.

wynikiem srednim z duza doza prawdopodobienstwa jest np dla bilogii

KLASA 6 srednia w zakresie 36-44 %
rozrzut dla tej klasy wynosi 8pkt %
odajac do 36 4 pkt proc , otrzymasz sredni wynik.
mozesz to sprawdzic na dowolnym arkuszu staninowym np dla wynikow matur w 2004
czy 2005 roku, oraz sesji zimowej

m_e_d_y_c_y_n_a ile macie punktów?

Według mnie biologia była prostsza niż rok temu (tyle,że bardziej
czasochłonna), fizyka również prostsza, natomiast chemia trudniejsza w stosunku
do maja 2005. Piszę to jednak z perspektywy maturzystki 2005. Po zeszłym roku
przekonałam się,że nie tylko liczy się wiedza, ale również umiejętność
wpasowania w klucz, tzn. odpowiedniego sformułowania odpowiedzi, skupienia się
na konkretnym aspekcie i zwięzłości. Do całej matury trzeba doliczyć stres.

Myślę,że Qret ma rację co do przewidywanych progów. Bo matura wcale nie wypadła
świetnie, z chemii rozszerzonej np. średni wynik w kraju to 55%, a najwyższy
wynik w granicach 80-100 zdobyło 4% tegorocznych maturzystów. Mam nadzieję,że
progi na początku wyniosą nawet 175-190, a potem, gdy wszyscy ruszą na Wrocek,
Krk i Wawę obniżą się nawet do 160 czy mniej- w każdym razie wszystkim z taką
punktacją życzę, aby się dostali, bo nawet na 160 punktów ktoś na pewno musiał
ciężko pracować cały rok i taki wynik nie świadczy o tym,że ktoś będzie słabym
studentem. Jak już mówiłam, na wynik składa się kilka czynników, a nie sama
wiedza.
Życzę więc powodzenia wszystkim, którzy mają poniżej 170 i trzymam mocno za
nich kciuki :))
pozdrawiam serdecznie.

Co ze starą maturą 2004 w rekrutacji 2005 ?

obecna matura tzw. stara, ( bo to z 2005r to bedzie "nowa") bedzie zdawala
po "staremu".
Mnie natomiast interesuje polaczenie i "przeliczenie" jednej i drugiej..
Nie sadze zeby odbylo sie to sprawiedliwie, bo wyniki/przeliczniki/punkty sa
niewymierne..
To znaczy, stana sie wymierne /uczelnie zakladaja juz ze np "rozszerzona"
przemiot x, to tyle punktow, dodatkowe egzaminy to iles tam..) ale jak to sie
ma do np. Centralnego Egz z Matmy UW? Czy te egzaminy bede latwiejsze?
Trudniejsze? Ukladane w korelacji z Nowa Matura?
Nastepny rok da odpowiedz na te pytania, ale.. przewiduje balagan i
poczucie "niesprawiedliwosci"
Po zerknieciu na pewna uczelnie, i swoje swiadectwo ( uwzgledniaja je) licze
sobie tak;
obecnie; stara matura daje mi 20 pkt, zdany jezyk - egzamin na uczelni) moze
byc do 30 pkt.
w 2005 roku; moja "stara" to 14 pkt, zdany jezyk jw.
"nowi" maturzysci; poziom rozszerzony sredniej maturalnej( 80 pkt) licza im na
20 pkt, z jezyka nie pisza egzaminu - rozszerzony (75,00 i więcej) daje im 30
pkt..
i widze tu problemy; jak przeliczyc, porownac (sprawiedliwie!) stara mature do
punktacji z nowa? Sa to dwa rozne dokument i zupelnie inne dane o wiedzy.

Uwazam ze to "wielka przypadkowa"..eech

Konkurs świadectw

Czyzby?
" Kandydaci, którzy ukończyli szkołę średnią w 2002 roku na podstawie tzw. nowej
matury 2002 oraz szkołę ponadgimnazjalną w 2005 roku w ramach I trybu
postępowania rekrutacyjnego przyjmowani będą na studia na Wydziale Chemii na
podstawie miejsca na liście rankingowej wyników egzaminu maturalnego,
sporządzonej według średniej wyników z wszystkich przedmiotów wyszczególnionych
na świadectwie dojrzałości. Uzyskana średnia zostanie powiększona w przypadku
umieszczenia na świadectwie dojrzałości wyników z przedmiotów przyrodniczych,
zgodnie z zasadą: chemia + 10 dodatkowych punktów, fizyka i biologia + po 5
dodatkowych punktów."
www.amu.edu.pl/index.php?linkid=723
...."średniej wyników z wszystkich przedmiotów wyszczególnionych na świadectwie
dojrzałości..."

Ranking szkół w Wałbrzychu

Władze oświatowe nie dysponują żadnymi rankingami. Aby takie stworzyć, należy
opracować w miarę obiektywne , porównywalne i "mierzalne" kryteria. Jakoś się
nikt nie kwapi ;-)
Próbowała zasięgnąć języka "Gazeta", sprawdzając wyniki egzaminów zewnętrznych
(badania kompetencji na koniec edukacji), ale wrocławska OKE (Okręgowa Komisja
Egzaminacyjna) odmówiła publikacji wyników. Szkół średnich obiektywnie w ogóle
zmierzyć się nie da, bo sprawdzana zewnętrznie Nowa Matura została przeniesiona
na 2005 rok. Procent przyjęć na studia przestał być miernikiem, od kiedy na
wiele kierunków można iść zaocznie czy płacąc -uczelnie prywatne.
Mamy w tej dziedzinie (rankingi) średniowiecze -plotki, szepty i tradycje.

Ale popłoch....nowa matura ....

A co o próbnej maturze piszą?

"Próbna matura w woj. pomorskim i kujawsko-pomorskim wypadła fatalnie: średni
wynik to 10,7 pkt, podczas gdy do zaliczenia potrzeba co najmniej 15 pkt.
Równie kiepskie rezultaty uzyskali maturzyści z innych województw - w
mazowieckim i świętokrzyskim średnia była taka jak na Pomorzu, gdzie indziej -
niewiele lepsza.

Nigdzie w Polsce średnia wojewódzka nie sięgnęła wymaganych 15 pkt.

Egzaminem zainteresowali się wykładowcy fizyki z Politechniki Gdańskiej i
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Kilku profesorów postanowiło
rozwiązać zadania, z którymi w styczniu 2005 r. zmagali się uczniowie.
Ostatecznie zrobili to tylko naukowcy z politechniki. Dali radę, ale ledwie
zmieścili się w czasie przeznaczonym na egzamin.

- Ta matura to skandal! Zadania absolutnie nie przystają do poziomu szkoły
średniej - mówi Władysław Koc, prorektor ds. kształcenia PG. - Czemu to miało
służyć? Coraz mniej uczniów decyduje się (Fragment cytuję za GW.)

Tyz piyjnie, moze jakie wnioski z tego trza wyciągnąć przed 10 kwietnia,
he?

Przykładowe ceny za godzinę korepetycji do nowe...

Ja piszę nową mature jako królik doświaczalny...
i podobnie jak inni uczniowie obawiam się jej wyników. jestem dość dobrą
uczennicą, przede wszystkim zależy mi zeby się jak najwięcej nauczyć i
wykorzystać to podczas egzaminu maturalnego. nie dziwię się licealistom, którzy
chodzą na dodatkowe odpatne lekcje. sama uczęszczam na angielski. mam zajęcia w
grupie liczacej 6 osób i płacę 10 zł za godzinę. chciałam iść prywatnie, ale
mieszkam w niedużym mieście i nauczyciele języków obcych chcą za godzinę
zazwyczaj 40-60 zł, a do tych lepszych nie ma żadnych szans się dostać. Uważam
że ta reforma jest częściowo porażką. w gimnazjum bardzo mało się uczyłam, a i
tak miałam średni powyżej 5.0... teraz jako uczennica dobrego liceum mam duże
zaległości w spaniu, a oceny nie satysfakcjonują mnie... mam wymagających
nauczycieli, których bardzo cenię, ale czasem czuję, że to za mało... chciałabym
chodzić na inne dodatkowe zajęcia, lecz mnie nie stać.
licealiści mają teraz dużo trudniejsze zadanie, gdyż muszą przyswoić materiał,
na który poprzednicy mieli 4 lata, w 2,5 roku. j w gimnazjum nie nauczyłam sie
prawie niczego ponad to co miałabym w ośmioklasowej podstawówce. według mnie
gimnazjum to kompletna porażka... niewątpliwie liceum powinno trwać dłużej i ten
niedobór godzin w szkole powoduje "szał" na korepetycje, czy kursy
przedmaturalne. każdy chce się dostać na wymarzone studia. poniieważ jest więcej
chętnych niż miejsc na upragnionych kierunkach każdy dobry czy ambitny uczeń
stara się jak może i na ile go stać.
pozdrawiem wszystkich maturzystów anno domini 2005!!!

Na maturze czarny długopis i żadnych maskotek

Czarne długopisy są pomysłem Ministerstwa. Komisje dostaną ciche dyrektywy
odnośnie oczekiwanych wyników matur, bo nie mogą skompromitować się zbyt złymi.
Wtedy prawda o tym całym systemie nauczania i idiotycznej reformie wyszłaby na
jaw. Niebieskie długopisy mogą mieć wiele odcieni, a czarny wygląda zawsze tak
samo. Znakomicie ułatwi to pracę komisjom i podniesie poziom matury 2005.
Więc nie bójcie się drodzy maturzyści, większość musi zdać a wyniki nie mogą za
bardzo różnić się od poprzednich lat. Zadbają o to ci, którzy za mało dbają o
Waszą edukację. Żeby się nie wydało. ;)
A w ogóle to od lat uważam, że czas już pomyśleć o likwidacji matur. Matury do
niczego nikomu nie są potrzebne, nie sprawdzają wiedzy, są nieobiektywne, do
niczego właściwie nie służą. Uczeń, który z powodzeniem kończy naukę w szkole
średniej, nie ma prawa nie zdać matury. A jego kwalifikacje na studenta powinny
być badane tylko i wyłącznie przez uczelnie. Pozwoliłoby to uniknąć wielu
niewłaściwych wyborów i rozczarowań. Na uczelniach nikt już nie daje czasu na
wyrównanie poziomu szkół o różnych poziomach i systemach oceniania.
Najczęściej radzą sobie trójkowi maturzyści dobrych szkół, a wypadają prymusi z
innych. Czy ktoś w Ministerstwie policzył, jaki procent studentów nie kończy
pierwszego roku. Zapewniam, że to liczba ogromna. (>50%). Poza tym uczelniane
komisje rekrutacyjne są mniej kosztowne niż powołane komisje do sprawdzania
nowych matur.

Matura 2002 - proszę o pomoc

Matura 2002 - proszę o pomoc
Cześć,

zastanawiam sie czy ktoś jest w takiej sytacji jak ja, albo czy ktoś może mi
pomóc.

Trzy lata temu zdałam maturę. Jeżeli pamiętacie, była wtedy możliwość wyboru.
Ja wybrałam egzamin maturalny, czyli tzw. "nową" maturę.

Chciałabym w tym roku rozpocząć drugi kierunek. Kiedyś moim marzeniem było
studiowanie psychologii i chciałam to marzenie spełnić. Jaka była moja
radość, gdy okazało się, że na maturze zdawałam wszystkie przedmioty
potrzebne, aby zostać przyjętym na UW. Czekałby mnie wtedy tylko sprawdzaian
predysopzycji. Spokojnie ogłabym sie przygotować i do egzaminu wstępnego i do
sesji oraz obrony pracy licencjackiej na AM.

W podstawach prawnych jest uchwała senatu UW, w której "nową" maturę
definiują jako "egzamin, o którym mowa w art. 120 ust.1 rozporządzenia
Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 21 marca 2001" (Dz. U. nr 29
poz 323 z późn. zm.). Tenże ustęp mówi o tym, ze "od sesji wiosennej w roku
2001/2002 egzamin maturalny, o którym mowa w rozdziale 5, jest przeprowadzany
dla absolwentów czteroletnich szkół średnich dla młodzieży(...)". Zmiany w
tym ustępie wprowadzone 6 listopada 2001 roku, mówią, że "egzamin maturalny
przeprowadza się począwszy od sesji wiosennej w roku szkolnym 2004/2005 dla
absolwentów szkół ponadgimnazjalnych." a dalej jest mowa o egzaminie
maturalnym w sesji wiosennej 2001/2002.

Na podstawie tego artykułu UW odmawia mi uznania wyników mojego egzaminu
maturalnego. Uważam, że nie mają takiego prawa.

Aleksandra Bogusz alo_b@wp.pl

NOWA MATURA 2005 - LP - z pustego i Salomon...

NOWA MATURA 2005 - LP - z pustego i Salomon...
Witam wszystkich,
mam przyjemność uczyć w LP i wyniki matury uczniów LP nie powinny być dla
nikogo zaskoczeniem.
Głównymi czynnikami mającymi wpływ na BRAK zaskoczenia są:
1 - uczniowie LP są słabi (coraz słabsi) o czym mogą powiedzieć m. in. wyniki
testów kompetencji średnio 50-90 pkt. (dla niewtajemniczonych 25-45% -> w
porywach ocena dopuszczająca);
2 - jeśli chodzi o zajęcia to ogólnokształcących mają mniej niż np. LO, ale w
sumie z zawodowymi daje to więcej godzin (kiedy te biedne dzieci - tzn.
prawie dorośli mają się uczyć) - nie zależy to od Dyrektorów Szkoł;
3 - nieprzytomni rodzice pchają te biedne istoty do szkół, gdzie celem nie
jest przygotowanie do matury, ale do zawodu - oczywiście możliwiwy jest
pierwszy scenariusz, lecz tutaj rodzice nie motywują swoich latorośli i
kończy się (40% oblewalnością najważniejszego egzaminu w życiu, którego w
nowej wersji nie zdają TYLKO .-=-=-=-.)
Uczniowie idąc za ciosem - podchodząc często z biegu do matury - tzn. trzy
lata plażując - pokazują wyniki tych smutnych wcieśniej wspomnianych faktów.
zobaczymy co dalej Ministerstwo i Rodzice (Uczniowie)

Nagonka trwa, czyli "Very Important Prawnik"

leszek.sopot napisał:

> bush_w_wodzie napisał:
>
> > leszku. o co ci wlasciwie chodzi? uwazasz ze uniwersytet postapil sluszni
> e?
>
> Nie wiem ile i jakie kryteria obowiazywaly przy weryfikacji odwolan.

z zasad rekrutacji:

www.univ.gda.pl/pl/info_dla_kand/rekrut/index.html?tpl=uchwala2005_6
§ 2

Przyjęcie kandydatów na I rok studiów następuje na podstawie wyników
postępowania rekrutacyjnego, którego zasadniczym elementem jest konkurs
świadectw maturalnych lub ukończenia szkoły średniej, egzamin wstępny, rozmowa
kwalifikacyjna, bądź też kilka z wymienionych form jednocześnie. Szczegółowe
zasady postępowania rekrutacyjnego na poszczególne kierunki studiów określają
załączniki nr 1 (studia dzienne), 2 (studia zaoczne), 3 (studia wieczorowe) i 4
(studia eksternistyczne).

§ 3

1. Nowa matura z 2005 roku w uchwale w skrócie jest nazywana nową maturą, zaś
ta z 2002 roku jest nazywana "nową maturą 2002".
2. Postępowanie rekrutacyjne ma charakter konkursowy.

§ 4

1. Wyniki postępowania rekrutacyjnego są liczone w skali punktowej.
2. W przypadku nowej matury i nowej matury 2002 wynik procentowy pomnożony
przez mnożnik przedmiotu daje wynik w punktach rekrutacyjnych.
3. O przyjęciu na studia, w ramach limitu miejsc, decyduje liczba uzyskanych
punktów.

Jak poszło? (bardziej ogólnie)

Jestem z rocznika 86 , więc pisałem matme w zeszłym roku , w tym roku też
pisałem . Szerze mówiąc wydaje mi się , że była łatwiejsza i to na obu poziomach
. Nie było żadnego zadania niespodzianki , którego nie wiadomo jak ruszyć .
Ogólnie średnia wyników z rozszerzonego będzie większa ( ok 50% ) , w zeszlym
było 30% . Jesli chodzi o wynik to na pewno bede miał wieszky niz w roku 2005 ,
ale pewnie jego wartość rekrutacyjna bedzie taka sama ponieważ matura ogólnie
poszła dobrze .

WPISUJCIE SWOJE WYNIKI!!!

Na UAM to raczej nie ale mysle o UMK (oraz o paru innym kierunkach bo drugi rok nie bede czekał na studia)
W OKE powiedzieli mi ze nizszego wyniku nie wpisywali (?) takze z podstaw mialem mniej niz 76% z majowej. A to dziwne bo czułem sie lepiej niz w 2005.
A z rozszerzonego (I 2006) czułem się srednio i niepewnie a dostałem 80% :D
Polskiego i tak nie poprawie wyzej, z wosu tez raczej wątpliwe ale na geografie jestem wpisany takze moze mi się zachce :D
A na poprawe nie uczyłem sie wlasciwie nic wiecej nic na maj 2005 tylko rozwiązałem pare testów wiecej no i wyciągnąłem wnioski z matury (a raczej błędów moich) po obejrzeniu jej w OKE :)
Więc nie braki wiedzy tylko bardziej systemu oceniania i ogólnie pisnia zadecydowaly :)
pzdr i powodzenia na UAM!!!

Jak to bedzie z rekrutacja na AM??

Jak to bedzie z rekrutacja na AM??
Hej.w ubieglym roku nie dostalam sie na AM ,wiec poprawiam mature i startuje
jeszcze raz.w maju 2005 mialam wysoki wynik z bioli,gorzej z fiza i chemia.w
styczniu 2006 dobrze mi poszlo z chemi znowu gorzej z fizy,biola srednio.w
nastepnym maju chce pisac tylko fize.czy akademie medyczne beda liczyly
najwyzsze wyniki z poszczegolnych swiadectw czy musi byc jedno
swiadectwo(np.tylko z maja)? pozdrawiam i prosze o odp.

Matura 2005 w Pruszkowie

ze strony powiatu
www.powiat.pruszkow.pl/index.php?cmd=aktualnosci&opt=pokaz&id=24
Aktualność
WYNIKI EGZAMINU MATURALNEGO ‘2005. w szkołach Powiatu Pruszkowskiego
(Zam: 04.07.2005 r., godz. 16.15)

Na ogólnopolskim tle matura w powiecie pruszkowskim wypadła dobrze. Nie tylko
średni wynik jest lepszy, bo wynosi 85.6% osób, które zdały (średnia krajowa
wynosi 83%), ale można się także cieszyć doskonałym wynikiem trzech liderów.
Niestety źle wypadły licea profilowane tak w kraju, jak w powiecie pruszkowskim.
W polskim systemie oświatowym niejedno musi się zmienić, żeby matura w przyszłym
roku była lepsza.

pełne wyniki matur w Pruszkowie:

www.powiat.pruszkow.pl/powiat/pliki/docs/wyniki.doc

MAŁOPOLSKIE PRZYSPIESZENIE I SUKCES


Małopolscy uczniowie
Najlepsi w kraju
2005-08-26

Uczniowie z małopolskich szkół osiągają najlepsze wyniki podczas egzaminów
sprawdzających wiedzę na zakończenie każdego poziomu nauczania. - Sukces jest
tym większy, że w Małopolsce wielu uczniów pochodzi z terenów wiejskich -
podkreśla marszałek województwa Janusz Sepioł. Małopolska ma najlepszy średni
wynik sprawdzianu na zakończenie szkół podstawowych.

Minimalnie wyprzedziła Mazowsze, większa różnica dzieli ją od województwa
opolskiego i lubelskiego.

Średnie wyniki egzaminu gimnazjalnego plasują województwo małopolskie na
pierwszym miejscu razem z Mazowszem. Wyniki matury czynią Małopolskę
zdecydowanym liderem. Daleko za nią jest Śląsk i Podlasie.

Według marszałka województwa małopolskiego wpływ na tak dobre wyniki edukacji
ma kilka czynników. Najważniejszy jest niski poziom bezrobocia. - Tam, gdzie
bezrobocie jest małe, wyniki egzaminów są lepsze - zauważa Janusz Sepioł.

Wpływ na dobry poziom kształcenia ma też liczba muzeów (w Małopolsce jest ich
najwięcej), liczba bibliotek publicznych (Małopolska jest trzecia),
czytelnictwo (Małopolska trzecia) oraz liczba domów i ośrodków kultury (w
Małopolsce jest ich najwięcej).

- Nie umniejszałbym roli nauczycieli, bez których wszystkie inne czynniki nie
miałyby znaczenia - dodaje marszałek Sepioł.

maturę zdało zaledwie 73,3 proc absolwentów

maturę zdało zaledwie 73,3 proc absolwentów
Tegoroczną maturę zdało aż 90 proc. uczniów – ogłasza radośnie wicepremier,
minister edukacji Roman Giertych. Pozornie ma rację: to byłby jeden z
najlepszych wyników w ciągu ostatnich lat – w 2005 r. maturę zdało 86,5 proc.
maturzystów, w roku ubiegłym – 79 proc... Niestety, minister nie uwzględnił w
swoich obliczeniach osób, które objęła amnestia maturalna. Owych 55 tys.
maturzystów, którzy oblali jeden przedmiot. Gdyby to zrobił, okazałoby się,
że jest to najgorszy wynik w historii – maturę zdało zaledwie 73,3 proc.
absolwentów szkół średnich! (...)

Oj, bo LPR pozwie Trybune za obrazanie genialnego kaczego ME.Zazada 2 mln
odszkodowania tym razem.

wyniki uam psychologia

mam pojecie jak wygladaja wstepne, bo zdawalam normalny egzamin wstepny w 2005
roku... dopiero w 2006 rekrutacja wymaga tylko wynikow z matury... nowa matura
faktycznie nie jest trudna, ale ja zdwalam ja jako rocznik eksperymentalny w
2005 i poznan wowczas nie okreslil z czego nalezy ja zdawac.... zdawalam 4
przedmioty na rozszerzonym, co w zeszlym roku zanizylo mi srednia a w tym roku
okazalo sie ze zamiast wymaganych przedmiotow mam min wos... ;] jak pech to na
calego ;] pozdrawiam!!!

VII LO im. Baczyńskiego to DNO

Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaak. Może i fajnie to tam jest, ale do szkoły chodzi się w
innym celu. Zerknąłem do źródła
(www.oke.waw.pl/assets/matura/matura_poza_waw.pdf
I cóż tam można wyczytać. Zacznijmy od danej najważniejszej: zdawalność matury
w 2005 roku. Na poziomie kraju: 86,5%, na Mazowszu - lepiej, bo 87,4%.
Baczyński: na 141 zdających egzaminu nie przeszło 56 osób! Oznacza to
zdawalność 71,6%, czyli 15% poniżej średniej w całym kraju. Jeśli porównamy ten
wynik z wywoływanym w dyskusji Chałubińskim (na 353 osoby nie zdało 6,
zdawalność 98,3%), czy Kochanowskim (na 153 osoby, nie zdały 2, zdawalność
98,7%) to wszystko jest jasne. ALe podrążmy trochę ten temat. Weźmy fizykę.
Zdawała 1 osoba, można domniemywać, że uważała się za dobrą i wiązała z tym
przedmiotem swoje studia. Uzyskała 14% punktów. Można powiedzieć wypadek przy
pracy. OK. Weźmy matematykę. Średni wynik w Polsce (poziom podstawowy) to nieco
ponad 50% możliwej liczby punktów. W wiodącym liceum Baczyńskiego to 28%. Na
rozszerzonym: w Polsce ponad 30%, w Baczyńskim 12%. Można porównywać i
porównywać, ale mi się znudziło (szczególnie ciekawie wygląda zestawienie
wyników poszczególnych przedmiotów z Chałubińskim i Kochanowskim). A, byłbym
zapomniał o najważniejszym: z raportu wynika, że liceum jest również w Przytyku
(mimo wszechstronnej wiedzy i niebywałej elokwencji nie wiedziałem o tym) i
daje ono lepsze perspektywy uczniom niż Baczyński. Tam maturę zdało ponad 75%
uczniów.

Padłam na ryjo...

Kochanico, slyszalam od ludzi z Polski, ze kto zdawal rozszerzona mature z
angielskiego, ten CAE ma w kieszeni, wiec chyba nie taki diabel straszny, jak
go maluja.

Co do GDS, to nawet szperalam w necie, zeby znalezc probne teksty, ale nie
znalazlam, sprobuj napisac do Goethe Institut, powiedz ze jestes zainteresowana
to Ci przysla i sama sie przetestujesz.

Przy okazji pochwale sie, ze w listopadzie 2005, w Berlinie, moja corka zdala
egzamin certyfikatowy z jez. polskiego jako obcego, na poziomie srednim , z
wynikiem dobrym. Zdawala doslownie z marszu, bez zadnego kursu. Egzaminy te
ogranizuje dwa razy do roku PAN.

Niech ktoś się tym zajmie - matura 2005

Niech ktoś się tym zajmie - matura 2005
Już za rok planowana jest tzw. Nowa Matura. Jej wyniki zgodnie z założeniami
reformy mają być uwzględniane przy rekrutacji na wyższe uczelnie. Ale ani
Ministerstwo Edukacji NArodowej i Sportu, ani tym bardziej wyższe uczelnie
nie określiły do dzisiaj jakie przedmioty zdane przez młodzież będą
punktowane. Nie jest więc jasne jak przygotować się do zdania na wybrany
kierunek studiów.
To farsa. Niech ktoś zacznie o tym mówić i pisać, żeby młodzież, która za
rok będzie kończyła szkołę średnią w końcu poznała zasady rekrutacji na
studia.
NIECH KTOŚ SIĘ TYM ZAJMIE!!!
I niech będzie to tylko ktoś kompetentny, a nie np. pani redaktor Dargiewicz.
(Zostawcie jej sprawę konfliktu między dwoma pedałami - niech to dalej
ciągnie - bo to jest, w mojej ocenie, na jej poziomie)

Kto na SGH

Moze ktos jest Salomonem i wytlumaczy mi ten fenomen rekrutacji ( przelozy na
ludzki jezyk) -
Kandydaci na studia stacjonarne, którzy zdali egzamin dojrzałości (tzw.
starą maturę), kwalifikowani są na podstawie wyników tej matury. Dla tej
grupy kandydatów przewiduje się liczbę miejsc nie większą niż w rekrutacji
2005. Na studia przyjęci zostają kandydaci, którzy otrzymają taką samą
liczbę punktów kwalifikacyjnych, jak kandydat zajmujący ostatnie miejsce na
liście rankingowej tej grupy. Podstawą kwalifikacji jest suma najwyższych
ocen uzyskanych w części ustnej lub pisemnej egzaminu dojrzałości z trzech
przedmiotów wymienionych w § 10 ust. 1 i 1/3 najwyższej oceny z drugiego
języka obcego uzyskanej w części ustnej lub pisemnej egzaminu dojrzałości. W
sytuacji braku oceny na egzaminie dojrzałości z któregokolwiek z przedmiotów
wymienionych w § 10 ust. 1 uwzględnia się oceny uwidocznione na świadectwie
ukończenia szkoły średniej. Suma ocen nie może być mniejsza niż 14, a w
przypadku, gdy nie jest ona liczbą naturalną, stosuje się zasady
zaokrąglania jak w § 10 pkt 5.

"Marynka" najlepszym poznańskim ogólniakiem

"Marynka" najlepszym poznańskim ogólniakiem
Hmm... Jakby wam to powiedzieć... Obawiam się, że czytelnicy zostali
wprowadzeni w błąd, gdyż powszechnie wiadomo, że najlepszą szkołą średnią w
Poznaniu jest I LO, czyli Marcinek :P A tak poważniej to ranking powinienien
byc tworzony na podstawie wyników z matury <co prawda matura a la Monsieur
Gierrrtych, moze byc mało wiarygodnym nosnikiem informacji, zwłaszcza jesli
chodzi o sposób przeliczania poziomu rozszerzonego na podstawowy>, gdy w 2005
roku opublikowano dwa rankingi: wg tego, kto gdzie sie dostał i wg wyników z
matury to powstały pewne rozbiezności, bo w tym pierwszym Marynka była na 1.
miejscu, a w tym drugim Ósemka... Przecież nie każdy kto bedzie miał ze
wszystkich egzaminów 100 % pójdzie na najbardziej oblegany kierunek studiów,
tylko po to, aby szkoła dostała nalezne jej punkty <trąci paranoją>...
Właściwie to w Poznaniu ukonstytuował się swoisty Panteon najlepszych
ogólniaków: Marcinek, Dwójka, Ósemka i Marynka, które chyba reprezentuja ten
sam poziom, wymieniają sie tylko miejscami...

"Marynka" najlepszym poznańskim ogólniakiem

Porównanie wg wyników matur miałoby sens tylko w takim wypadku, jeżeli we
wszystkich liceach taka sama liczba maturzystów zdawałaby takie same
przedmioty. I właściwie na dzień dzisiejszy, taki Ranking mógłby by być
stworzony tylko na podstawie wyników z j. Polskiego i j. Obcego, bo te dwa
przedmioty obowiązkowo muszą zdawać wszyscy maturzyści w szkole. Są przecież
takie licea, w których jest np. tylko 50 maturzystów w dwóch maturalnych
klasach i przykładowo nikt z nich w 2006r. nie zdawał biologii, która w całej
Polsce poszła najgorzej. W 2005 było podobnie z matmą. Porównaj teraz wynik
np. z biologii, gdzie w jednym LO zdaje tylko 10 i to najlepszych a w drugim LO
100, wśród których są też maturzyści średni? I to ma stanowić podstawę do oceny
jakości LO? Bzdura. Podobnie może być z innymi przedmiotami. Gdzieś tam
czytałem, że w jakimś województwie zrobiono ranking zdawanych przedmiotów
maturalnych we wszystkich szkołach. W jednym technikum ekonomicznym maturę z
fizyki zdawała jedna osoba i wynik wynosił 94%. W innym LO tę samą maturę z
fizyki dawało 31 osób i wynik średni wynosił 63%. I powiesz może mi, że owo
technikum ekonomiczne było lepsze z fizyki od liceum?

Ranking na podstawie matury jest zły, po prostu bez sensu. Zdecydowanie lepszym
kryterium są oblegane kierunki na dobrych uczelniach.

likwidacja liceum

Panie Radny Stasiak, pisze pan, że: „wręcz wszędzie należy
przeprowadzić głębokie reformy” . To samo brzmiało w pana programie
wyborczym. Niech się pan obudzi. Już półtora roku jest pan w Radzie
miasta. Co pan robił do tej pory od wyborów. Tworzył reformy na
papierze. Pomysły to nie tylko „trzeba mieć”, ale również umieć
realizować. Niech pan zmieni płytę. Do roboty.
Wyborcy rozliczać będą z wyników pracy, a nie z tego co napisał pan
na forum.
A teraz trochę ukochanej przez pana statystyki. Sięgnijmy głębiej do
wyników ze sprawdzianu po szóstej klasie szkoły podst. (dane z OKE,
publikowane w necie, dla zainteresowanych mogę podać link)
a) wyniki sprawdzianu po szóstej klasie SP w Śleszynie:
2005 – niski (3 na 9)
2006 – niski (3 na 9)
2007 - niski (3 na 9)
b) wyniki sprawdzianu po szóstej klasie SP 1 w Żychlinie:
2005 – niżej średni (4 na 9)
2006 – niski (3 na 9)
2007 – bardzo niski (2 na 9)
c) wyniki sprawdzianu po szóstej klasie SP 2 w Żychlinie:
2005 – wysoki (7 na 9)
2006 – wyżej średni (6 na 9)
2007 - wyżej średni (6 na 9)
c) wyniki sprawdzianu po szóstej klasie SP w Grabowie:
2005 – niżej średni (4 na 9)
2006 – bardzo niski (2 na 9)
2007 – wyżej średni (6 na 9)
No i co Panie Radny, popatrzmy jacy uczniowie idą do jedynego
zresztą w gminie gimnazjum. Jeżeli duże braki są już w podstawówce,
to w gimnazjum nawet najlepszy belfer wszystkiego nie wyprostuje,
zwłaszcza jeśli dzieciaki nie są specjalnie chętne do nauki.
Krytykować jest łatwo - pan to bardzo lubi.
A co się tyczy wyników egzaminu maturalnego w Adasiu.
W świetle tego co pan pisał Panie Radny –„ekspercie od spraw
oświaty” to tym większa chwała nauczycielom z Mickiewicza, że
również słabych uczniów potrafili tak dobrze przygotować do matury
(zdało 96 % i trudno nie zauważyć tendencji zwyżkowej w tych
wynikach).
Za to należy kadrze z Mickiewicza po prostu PODZIĘKOWAĆ!!!!!!!
Tylko nie wiem czy pan to potrafi.

oceny na świadectwie a przyjęcie na studia

Gość portalu: nnn napisał(a):
> Logika wskazywałaby, że od 2005 średnia liczyć się będzie.

Tak, ale mi chodzi o to, czy w 2005 r. będą się liczyć wyniki matury (to
wiadomo, że tak), czy również oceny uzyskane w szkole, wpisane na świadectwie
maturalnym.

III LO im Adama Mickiewicza we Wroclawiu

matura 2005 (czyżbym była tu jedyna??)
muszę się pochwalić, że należałam do ostatniej klasy prof. Bednarka. Trzy lata
temu w listopadzie odeszła prof. Bochman, z którą zaczynałam i w wyniku
zaistniałej sytuacji dostaliśmy prof. Bednarka. Była jeszcze druga klasa w
takiej samej sytuacji, ale wykłócili się z dyrektorem o zmianę polonisty, także
w ostatniej klasie bylismy jedyną klasą Mariana. Samego profesora wspominam
mile, ale jego lekcje i system doprowadził mnie do huśtawek nastrojów.
Moim wychowawcą był prof. Suski, jako wychowawca był spoko, ale na nauczyciela
tak nudnych przedmiotów jak historia i WOS się kompletnie nie nadawał. Wprawdzie
było ciekawiej niż u Zofianny (prof. Posnow), ale to jednak nie było to co
tygryski lubią najbardziej. Nie wiem czy dawniej też tak było, ale kamizelka
profesora wprowadzała nas niezmiennie w dobry humor. :D
Chemii uczyła mnie opisana już szeroko prof. Posnow. Najgorsze było to, ze we
wtorki w drugiej klasie o 8 rano mielismy chemię. Połowa klasy odsypiała wówczas
weekend :D A pamiętacie może magiczne kafelki w siódemce?? Nie wiadomo jakim
cudem po każdej kradzieży w pustym miejscu pojawiał się nowy kafelek :D U mnie w
pokoju na półce stoi jeden taki kafelek :D Nie rozumiem do końca waszego sposobu
na sprawdziany (podmienianie). U nas po prostu siedziało się z zeszytem na
kolanach (tylko dzięki zeszytom kolegów zdałam chemię :D Jako podsumowanie
dodam, że prof. Posnow tak zaszła za skórę mojej klasie, że na koniec drugiej
klasy, kiedy zakończyła sie nasza przygoda z chemią rytualnie spalona została
figura Zofianny.
Geografii uczył mnie oczywiście prof. Bińczak. Przez całe moje trzy lata w
trójce widziałam go w dwóch niebieskich polarkach, przy czym drugi polarek
sprezentowała mu któraś z klas i miał on napis: BE NEW (binju) :D Czy u was w
klasach prof też wybierał sobie ofiary, które typował do mapy na każdej lekcji??
Ja miałam przyjemność być taka ofiarą. Co do mapek to przypomina mi sie jedna:
mapka Polski. Byliśmy pierwsza klasą w roczniku, która miała te mapkę, więc nie
znaliśmy jeszcze pytań. Kilka lekcji po mapce mieliśmy lekcję z Suskim, który po
wejściu do sali nie powiedział nic tylko napisał na tablicy: 1,6 20 Później
wyjasnił, że ta pierwsza liczba oznaczała nasza średnia z mapki, a ta druga
ilość jedynek :D Ja dostałam 3 :D

uff... wypracowanie jak dla Mariana :D

strona Zespołu Szkół w Birczy

jakie wyniki matur 2005 ?
Czy wypadły lepiej od średniej krajowej, czy też nastąpił pogrom jak w liceach
profilowanych ?

Dlaczego nasi maturzyści wypadli najgorzej w Po...

Naukowy artykuł powiadacie...hmmm....
Popatrzmy zatem.
Po pierwsze: "W Małopolskiem (3,25 mln) mieszka prawie dwa razy więcej ludzi niż
w Zachodniopomorskiem (1,7 mln)" i dalej: "Wskaźnik spraw rozwodowych na tysiąc
mieszkańców wynosił dla Zachodniopomorskiego 1,99, a dla Małopolskiego 0,8. Dla
spraw o alimenty odpowiednio 5,8 i 2,3", a wniosek brzmi:"Oznacza to, że co
najmniej dwa razy więcej rodzin nie spełnia swojej podstawowej roli środowiska
opieki i wychowania."
No jeśli ludności jest w zachodniopomorskiem (nazwy województw piszemy małą
literą) dwa razy mniej, a spraw rozwodowych dwa razy więcej, to swojej roli
wychowawczej nie spełnia cztery razy tyle rodzin.

Po drugie: zgodnie z badaniami MENiS w roku 1990/91 w szkołach zawodowych uczyło
się 43% uczniów, w roku szkolnym 2004/2005 tylko 12% (można to sobie sprawdzić w
internecie). Gdzie znalazła się ta młodzież? Otóż w liceach profilowanych.
Nieprawdą jest więc, że: "Nie można zatem odmiennością w strukturze liceów
profilowanych i ogólnokształcących tłumaczyć różnicy wyników matur. " Mozna
bowiem i trzeba! Ta młodzież nie ma prawa zdać matury w 98% jak w liceach
ogólnokształcących, bo to młodzież słabsza, która w starym sytemie nawet nie
pomyślałaby o maturze. Ta struktura ma znaczenie, bo to właśnie licea
profilowane zaniżają średnią - im mniej szkół tego typu, tym wyższa średnia.

Po trzecie: Czy ktoś z tak mądrze się tu wypowiadających zna siatkę godzin? 6
godzin j. polskiego w I klasie liceum, 3 godziny w profilowanym, podczas, gdy w
ostatnim jest dwa razy więcej przedmiotów, które uczeń musi zaliczyć i opanować,
a matura jest taka sama dla wszystkich typów szkół!
Teraz ministerstwo ocknęło się i przebąkuje o tzw. maturze zawodowej, jak to
niegdyś bywało.

I kwestia ostatnia. Niegdyś w liceach uczyło się około 23-30 procent młodziezy i
ci zdawali maturę. Reszta to technika i zawodówki, oblana matura w technikum
nikogo nie dziwiła, część uczniów zdawała tylko egzamin zawodowy i nawet nie
próbowała podejść do matury. Teraz w zawodówkach jest 12% , reszta zaś chce mieć
maturę - nie dziwcie się, że statystyki lecą na łeb na szyję.

Dalej nawet nie chce mi się czytać tego artykułu, więc nie wiem, czy są tam
kolejne błędy.
Przestrzegam jednak przed jego pseudonaukowością i niedouczeniem autora!

pozdrawiam

.::: Składanie dokumentów na UMCS drogą pocztową

Tu
www.umcs.lublin.pl/index.html?m=2&o=5&akcja=art&id=105401
jest spis wymaganych dokumentów i nie ma żadnej koperty A4

"Rekrutacja - Wymagane dokumenty
Kandydaci ubiegający się o przyjęcie na studia składają dokumenty w teczce
aktowej (tekturowej) bezpośrednio na Wydziałach - w terminach ustalonych przez
władze Uniwersytetu.

Na kierunki, na które kandydaci przyjmowani są na podstawie wyników
egzaminów „nowej” lub „starej” matury kanydaci składają:

podanie na ustalonym formularzu;
pokwitowanie wniesionej opłaty rekrutacyjnej na którym proszę zaznaczyć wydział
i kierunek studiów; nr. konta:
PKO BP II O/Lublin 77 1020 3150 0000 3302 0005 0351
wysokość opłaty ustala Rektor. W roku akademickim 2005/06 opłata wynosi 80
zł., zaś na Wydział Artystyczny - 85 zł. Opłata nie podlega zwrotowi, nawet gdy
kandydat nie przystąpi do postępowania kwalifikacyjnego.
dwie koperty (formatu c-6) ze znaczkami pocztowymi na listy polecone z
aktualnym adresem do korespondencji.
świadectwo dojrzałości w oryginale lub odpis wydany przez szkołę średnią na
formularzu świadectwa dojrzałości.

UWAGA!
Świadectwa nowej matury należy donieść do złożonego kompletu dokumentów w
terminie od 1 do 8 lipca.
Po zakwalifikowaniu przez komisję rekrutacyjną na I rok studiów wyznaczony
zostanie termin dokonania wpisu na studia i złożenia następnych dokumentów:

świadectwa dojrzałości w oryginale (w przypadku wcześniejszego złożenia odpisu
wydanego przez szkołę średnią na formularzu świadectwa dojrzałości);
4 fotografii o wymiarze 37 x 52 mm bez nakrycia głowy na jasnym tle;
orzeczenia lekarskiego stwierdzającego brak przeciwwskazań zdrowotnych do
podjęcia studiów na obranym kierunku. W przypadku ubiegania się o przyjęcie na
studia, w trakcie których studenci są narażeni na działanie czynników
szkodliwych, uciążliwych lub niebezpiecznych dla zdrowia, odpowiednie wydziały
wydają kandydatom skierowania na specjalistyczne badania lekarskie;
wyciągu lub kserokopii dowodu tożsamości. "

A czy można sprawdzić czy doszło, to nie wiem, ale w czwartek sróbuje
zadzwonić, bo ja wysłałam dopiero wczoraj, więc napewno jeszcze nie doszło.

Uam prawo

Szczegółowe zasady przyjmowania kandydatów z maturą 2005 i 2002
I. Kandydaci, którzy ukończyli szkołę ponadgimnazjalną w roku 2005 w ramach I
trybu postępowania rekrutacyjnego i szkołę średnią na podstawie tzw. nowej
matury 2002, przyjmowani będą na studia na Wydziale Prawa i Administracji
według rankingu punktów, zgodnie z następującymi zasadami:
na kierunku
Prawo
podstawą przyjęcia na studia dzienne jest ranking punktów uzyskanych
(1) na podstawie wyników z egzaminu maturalnego z następujących przedmiotów:
-języka polskiego (poziom rozszerzony- pisemny i ustny),
-języka obcego (poziom podstawowy),
-matematyki (poziom podstawowy),
-historii (poziom podstawowy) i
-jednego przedmiotu dowolnie wybranego na maturze przez kandydata
(poziom podstawowy);
punkty z pięciu przedmiotów maturalnych zostają zsumowane i podzielone
przez 10; tak ustalona liczba jest uwzględniana dalej.;
2
jeżeli kandydat zdał egzamin na poziomie rozszerzonym, to liczba ta jest sumą
liczb z
poziomu podstawowego i rozszerzonego;
(2) na podstawie rozmowy kwalifikacyjnej obejmującej zagadnienia z zakresu
podstaw logicznego myślenia, szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości i
publicystyki prawno-politycznej z roku 2005, której ocenę przelicza się na
punkty
według następującej skali:
oceny - punkty
bardzo dobry 12.5
dobry plus 11
dobry 10
dostateczny plus 9
dostateczny 8
niedostateczny 0
uzyskanie oceny niedostatecznej z rozmowy kwalifikacyjnej wyklucza
kandydata z dalszego postępowania rekrutacyjnego, bez względu na wyniki egzaminu
maturalnego;
ostatecznym wynikiem kandydata jest suma punktów z obu opisanych części
postępowania rekrutacyjnego;
W przypadku równej ilości tak ustalonych punktów, o kolejności kandydatów
decyduje
dodatkowo liczba punktów na egzaminie maturalnym z kolejnego najlepiej zdanego
przedmiotu;

tu:

www.prawo.amu.edu.pl/content/ogloszenia/zasoby/rekrutacja2005.pdf

Studia i łapówy

Studia i łapówy
U nas nie jest tak źle z łapówkarstwem. W Rosji to dopiero jest korupcja

Rosja: Gigantyczne łapówki za wstęp na studia

300 milionów dolarów - tyle wydali w minionym roku Rosjanie na łapówki za
przyjęcie na wyższe uczelnie. Najwięcej kosztuje miejsce na studiach
prawniczych i ekonomicznych - pisze dziennik "Izwiestija"

PAP, JP / 22 czerwca 2005

Gazeta podkreśla, że suma tych łapówek roku rośnie o 7 do 10 proc. rocznie.

W 2000 roku, jak wynika z opublikowanych danych, za przyjęcie na kierunki
prawnicze i ekonomiczne wysokość łapówki wahała się w Moskwie od 12 do 15
tysięcy dolarów. Na prowincji było nieco taniej: 8-10 tysięcy dolarów.

W stolicy Rosji na kierunki humanistyczne można było się dostać po wpłaceniu
6-12 tysięcy dolarów (poza Moskwą 5-8 tys.) zaś kierunki przyrodnicze były
dostępne za 5-10 tys. dolarów (poza Moskwą 2-5 tys. USD)

W ubiegłym roku ceny były już wyższe; "Izwiestija" podają je tym razem w euro.
Najwięcej trzeba było płacić tradycyjnie za miejsce na kierunkach prawniczych
i ekonomicznych - od 10 do 25 tys. euro w Moskwie. Nauki humanistyczne
dostępne były za 8-15 tys. euro, zaś przyrodnicze za 6-8 tys. euro.

Siedemdziesiąt procent rodzin przyznaje, że aby dziecko zostało przyjęte na
studia, konieczne są znaczące "inwestycje". 60 procent gotowych jest na takie
wydatki - takie wnioski wypływają z badań, których wyniki zamieszczono w
dzienniku.

Dzieci z rodzin o wysokich dochodach wybierają takie kierunki jak
dziennikarstwo i architektura, zaś młodzież z rodzin o niskich dochodach
wybiera specjalności pedagogiczne.

Jednak ewentualne łapówki to nie koniec wydatków związanych ze studiami.
Rodzice wydają też sporo na rozmaite korepetycje dla studentów pierwszego
roku. Najdroższe są te dla studentów matematyki, fizyki, chemii, biologii,
psychologii, medycyny i nauk technicznych.

Z roku na rok zwiększa się w Rosji liczba chętnych do studiowania. W roku 2000
matury zdało nieco ponad 1,3 miliona uczniów z czego ponad 600 tysięcy
kontynuowało naukę na studiach. W roku 2004 szkoły średnie opuściło ponad
1,380 miliona młodych ludzi, zaś na uczelnie dostało się ponad 765 tys.

Poniedziałek był w Rosji dniem rozdania świadectw maturalnych dla 1 mln 390
tys. absolwentów.

Średnie wyniki nowej matury z najczęściej zdawa...

Średnie wyniki nowej matury z najczęściej zdawa...
Jacek Peszkowski
ul. Sarbiewskiego 2 m. 28
01-584 Warszawa
tel. 0-503 33 77 83

Do redakcji

Uprzejmie proszę o opublikowanie niniejszego listu otwartego.
Mam nadzieję, że w kwestii zasadności publikacji mój list broni się sam.
Na wszelki wypadek dołączam tabelę opartą na wynikach maturalnych,
opublikowanych przez „Gazetę Wyborczą” – „Stołeczną”; 9-10 lipca 2005; strony
lokalne; str.1; artykuł „Ale historia na SGH!”. Moje w tabeli są obliczenia
odchyleń od średniej i wytłuszczenia.

Średnie ogólnokrajowe odchylenie od średniej w pkt. odchylenie od
średniej w %
Poziom podstawowy Poziom rozszerzony podstawowy
rozszerzony podstawowy rozszerzony
język polski 54,9 45,4 -5,2 -3,4 -8,6% -7,1%
język angielski 76,04 65,6 15,9 16,8 26,5% 34,3%
język niemiecki 71,6 60,85 11,5 12,0 19,1% 24,6%
matematyka 52,7 33,47 -7,4 -15,4 -12,3% -31,5%
biologia 64,83 49,16 4,7 0,3 7,9% 0,6%
historia 52,69 34,01 -7,4 -14,8 -12,3% -30,4%
geografia 54,79 48,2 -5,3 -0,6 -8,8% -1,3%
WOS 53,2 54,07 -6,9 5,2 -11,5% 10,7%
średnia 60,09375 48,845

Nie roszczę sobie prawa do wyłącznego autorstwa tekstu. Jeżeli w redakcji i
wśród jej przyjaciół znajdą się osoby chętne do podpisania go, opublikujmy go
jako dzieło wspólne!
Sądzę, że najlepszą formą pozyskiwania podpisów pod listem byłoby
pozostawienie w opublikowanym tekście miejsca na dopisanie kolejnych
podpisów. Zainteresowani mogliby wycinać tekst z gazety i wysyłać go do
Ministerstwa Edukacji.

Informuję Państwa, że zaczynam już 10 lipca zbieranie podpisów pod moim
listem. Jeżeli uznacie za mało istotne opublikowanie go, być może zmienicie
zdanie po otrzymaniu wersji papierowej listu z setkami podpisów.
W następnej kolejności zamierzam sprawą zainteresować polityków. A zbliża się
kampania wyborcza...

Jeżeli pojawią się ze strony Państwa jakiekolwiek zapytania lub sugestie
zmiany tekstu, jestem pod telefonem komórkowym. Jestem też gotów przyjechać
do redakcji.

Z wyrazami szacunku

Jacek Peszkowski
PESEL 55032902716

Padłam na ryjo...

maria421 napisała:

> Kochanico, slyszalam od ludzi z Polski, ze kto zdawal rozszerzona mature z
> angielskiego, ten CAE ma w kieszeni, wiec chyba nie taki diabel straszny, jak
> go maluja.

Kiedy nie o to chodzi... to i tak nie moja szkółka, a w mojej (też wymagają CAE
skubani!) jeden semestr jeszcze przetrwam.

Przerost ambicji jest , bo lektor w szkółce zajmuje się (program nauczania)
absurdalnymi pseudopsychologicznymi pierdołami

(jakoś nie miałam okazji gadać z Angolami o rozzerzających się źrenicach czy
rodzajach miłości, raczej o filtrze w suszarce samoobsługowej do ubrań),

a "studenci" - zmuszaniem lektora , żeby wymagał od nich jak najmniej.

W ostatnim semestrze lektor PODYKTOWAł 130 (słownie sto trzydzieści) słówek
(żeby broń Boże nikt się nie przeuczył wkuwając coś, czego na sprawdzianie nie
będzie) i dał na wkucie TYDZIEń.

Ja jedna wkułam, a teraz już nie pamiętam. Innych to przerosło.

Swój angielski zawdzięczam wyłącznie prywatnym lekcjom u trendnego metrosia.
Więc niech te szkółki nie udają Bóg wie czego.
>
> Co do GDS, to nawet szperalam w necie, zeby znalezc probne teksty, ale nie
> znalazlam, sprobuj napisac do Goethe Institut, powiedz ze jestes zainteresowana
>
> to Ci przysla i sama sie przetestujesz.

Z ZMP nie odważyłabym się stawać bezpośrednio do GDS... KDS, ZOP, te sprawy. Ale
dzięki! :-)

>
> Przy okazji pochwale sie, ze w listopadzie 2005, w Berlinie, moja corka zdala
> egzamin certyfikatowy z jez. polskiego jako obcego, na poziomie srednim , z
> wynikiem dobrym. Zdawala doslownie z marszu, bez zadnego kursu. Egzaminy te
> ogranizuje dwa razy do roku PAN.

No i bardzo dobrze!

nasze "wspaniałe ministerstwo" -CKE-matura

egzzz napisał:

> Czyli co? Pozostawiając przy moim przykładzie - wychodzi na to, że te 40%
przy
> poziomie rozszerz. zostaje poprawione na 75, natomiast te 70 z podst. zostaje
> tak jak było. Dobrze rozumuje?

Tak, tak jest. Zresztą - po co tak naprawdę poprzedniorocznym maturzystom
poprawianie podstawowego? Kto pisał rozszerzony, ma i tak bardzo łądny wynik z
podstawowego.

> "jak w inny sposob policza mi przedmiot zdawany calkowicie po raz pierwszy i
to na poziomie rozszerzonym. i niech mi nikt nie mowi, ze tam, gdzie wymagaja
podstawy i rozszerzenia, policza mi poziom rozszerzony podwojnie badz za oba
jednoczesnie.

Niestety. Będzie się liczył tylko jeden wynik. Winę za to ponoszą, moim
skromnym zdaniem, uczelnie. Jak można do rekrutacji brać wynik matury
podstawowej? Przecież z załozenia matura podstawowa miała być dla tych, co chcą
mieć papierek. Chętni na studia mieli zdawać poziomy rozszerzone. Nie czarujmy
się, co mówi uczleni wynik np. 90% z podstawowego angielskiego?

> No własnie - ja zdaje w 2007r. matme całkowicie po raz pierwszy i to na
> poziomie rozsz. jednak przy rekrutacji na uczelnie chcą "średnią z poziomu
> podstawowego i rozszerzonego" a więc jeżeli naprawde ta tabela Romana mnie
nie dotyczy i tego poziomu podstaw. mi z niej nie wyliczą to jest to jakaś
kpina (bo z jakiej racji mam być pokrzywdzony w porównaniu do maturzystów AD
2007?).

Nie rozumiem. Moja poprzednia odpowiedż była do Twojej analizy- ktoś poprawia
wynik z 2005 roku.
Czy jestes tegorocznym maturzystą, czyli obecnie klasa III ? A więc dla Ciebie
tabelka działa.

Czy jesteś z ubiegłego roku? Wtedy tabelka nie działa.

Giertych chciał pomóc, a pewnie maturzystom zas...

Pełna zgoda.

Po pierwsze, to nie rektorzy grożą buntem, bo to nie jest oficjalne stanowisko
konferencji rektorów, tylko wypowiedź jej przewodniczącego. KRASP zrzesza ok.
100 rektorów uczelni publicznych, w tym są również małe uczelnie publiczne,
które na wybrane kierunki będą przyjmować wszystkich, kto się zgłosi. Jeżeli
tego nie zrobią, to trzeba będzie kierunki likwidować, bo nie będzie kogo uczyć.
Na politechnikach w Opolu czy Rzeszowie chętnych było w tym roku mniej niż
miejsc. To są skutki niżu demograficznego i paru innych czynników.

Po drugie, nowa matura to szczyt niekompetencji. Wyniki nie są standaryzowane.
Egzamin z tego samego przedmiotu jest raz łatwiejszy, raz trudniejszy. Kandydat,
który uzyskał 84% z biologii w 2005 roku może faktycznie umieć więcej niż ten,
kto w 2006 uzyskał 72%. Porównywalność wyników nawet z tego samego przedmiotu
jest żadna. Egzamin z polskiego sprawdza nie wiadomo co i nikt z tym nic nie
zamierza zrobić mimo wielokrotnych protestów polonistów, w tym również
egzaminatorów maturalnych. Angliści z kolei skarżą się kolejny rok, że matura
jest za łatwa i nie daje potrzebnych informacji o kandydacie na studia.

Po trzecie, matura nie daje informacji o poziomie pracy szkoły, ale o zasobności
portfeli rodziców. Jak ktoś chce się dostać na wybrany kierunek studiów, to
gania cały rok na korepetycje. Tak było przed reformą i nic się nie zmieniło.

Po czwarte, co to za różnica, czy maturzysta dostał 30% na maturze z danego
przedmiotu, czy miał średnią 30% ze wszystkich. Przecież w każdym przypadku jest
to dno, zważywszy na poziom wymagany, żeby zdać. Zdanie egzaminu przy uzyskaniu
30% punktów na poziomie podstawowym jest kompromitacją tej matury, ale to nie
jest pomyśl Giertycha.

Po piąte, przy tym zestawie przedmiotów obowiązkowych na maturze jest możliwe,
że amnestia giertychowska obejmie również bardzo dobrych kandydatów na studia.
Może to być np. kandydat na polonistykę lub anglistykę, który zdał bardzo dobrze
język polski i obcy, ale padł na biologii, która nie jest mu do niczego
potrzebna, ale ją wybrał, bo coś wybrać musiał. Takiego kandydata też panowie
rektorzy nie przyjmą?

Po szóste, rekrutacja na studia nie odbywa się na podstawie matury, ale na
podstawie uchwały rekrutacyjnej senatu uczelni, która określa, jakie przedmioty
maturalne będą wymagane na jaki kierunek studiów. W tejże uchwale rekrutacyjnej
można też zapisać warunek, że nie będą przyjmowani kandydaci, którzy uzyskali
mniej niż 30% punktów z wymaganego przedmiotu. O CO TEN CAŁY SZUM MEDIALNY?

Po siódme, rektorzy nie protestowali, kiedy nową maturę psuli urzędnicy z CKE.
Więcej, nic ich to nie obchodziło. Na to, jak ta matura będzie wyglądać,
zgodzili się w ciemno. TO TERAZ TRZEBA PIĆ TO PIWO, A NIE MIESZAĆ LUDZIOM W
GŁOWACH.

Nie podoba mi się, że ministrem edukacji jest adwokat, ale nie uważam, żeby
Giertych był gorszym ministrem edukacji od wszystkich profesorów i rektorów,
którzy piastowali to stanowisko przed nim. A jeżeli cała ta reforma maturalna
się wywróci, to też nie będzie czego żałować. Niestety.

Zmiany w maturze za dwa lata

Też jestem tegoroczną maturzystką, więc nieco się zdziwiłam,
czytając o tym, jakoby abiturient musiał zdawać od jednego do trzech
przedmiotów dodatkowych na wybranym poziomie. Słusznie zresztą
zauważył to autor pierwszego posta w tym wątku.
Mam kilka spostrzeżeń odnośnie jakości kształcenia w liceum i
poziomu matury.
1. Czasu w liceum jest za mało. Okradziono nas z roku nauki, nie
zmieniając właściwie zakresu wymagań programowych. Teraz zaczęto
zmieniać owe wymagania. Proponuję zajrzeć na strony CKE i zobaczyć,
jak okrojono program z matematyki. Usunięcie logiki i wielu innych
zagadnień niczemu, poza obniżeniem poziomu wykształcenia, się nie
przysłuży.
2. Egzamin egzaminowi nierówny. O ile np historia uchodzi za
przedmiot trudny do zdania, o tyle biologia za dużo łatwiejszy,
podobnie jak wos czy też geografia. Matematyka, w powszechnym
mniemaniu, tak jak fizyka, są uważane za najtrudniejsze do
zaliczenia. Stąd bierze się strach przed obowiązkową matematyką.
Jakkolwiek jestem humanistką, uważam, że obowiązkowa matematyka na
maturze jest potrzebna. Jeżeli jednak ministerstwo chce, żeby matura
z tego przedmiotu wyszła przyzwoicie, to trzeba spełnić szerego
dodatkowych warunków- i nie chodzi bynajmniej o okrajanie programu,
nie tędy droga. Przede wszystkim, matematyka nie jest przedmiotem,
którego przeciętny uczeń jest w stanie nauczyć się sam. Wymaga
dobrego wyłożenia i wielu godzin pracy. Niestety, nie ma zbyt wielu
dobrych nauczycieli matematyki (proszę wybaczyć generalizowanie,
opieram się na przykładzie mojej szkoły). Po wtóre, czasu
przeznaczonego na matematykę jest za mało. Dorzućmy do tego
zaległości wyniesione ze szkoły podstawowej tudzież gimnazjum- i
otrzymujemy pełny obraz przyczyn obaw młodzieży przed obowiązkową
maturą z matematyki.
Co do egzaminów ustnych- trzeba być wyjątkowym matołkiem
(ewentualnie tak zestresowanym), żeby ich nie zdać. Prezentacja
maturalna, przy odpowiednim doborze tematu, nie jest nadmiernie
pracochłonna- zakładając, że uczeń chce ją w ogóle sam napisać. Nie
jest przecież żadną tajemnicą, że kwitnie sprzedaż i pisanie prac na
zamówienie- dlatego też ta część egzaminu maturalnego jest najniżej
ceniona i mało która uczelnia uwzględnia w postępowaniu
rekrutacyjnym jej wynik.
Zdawanie poziomu podstawowego i rozszerzonego nie było, w moim
przekonaniu, takie złe. Rozmawiałam z kilkoma osobami, które zdawały
maturę i w 2005, i w 2006r.- twierdziły one, że do poziomu
rozszerzonego przystąpiły z większym spokojem i luzem, bo stres
opadł z nich podczas pierwszej części egzaminu. Co więcej, było to
korzystne także ze względu na różnorakie warunki postępowania
rekrutacyjnego na uczelniach- tu poziom podstawowy, tam rozszerzony,
gdzie indziej z kolei oba. Ja, nolens volens, zdaję cztery
przedmioty rozszerzone, ale cóż, dobra uczelnia wymaga większych
nakładów pracy.
O maturze mogłabym napisać bardzo wiele :) Uważam, że stale
pogarszające się wyniki są wypadkową nie tylko obniżającego się
poziomu wykształcenia średniego, ale przede wszystkim- rażących
zaniedbań systemowych. Jeżeli rząd naprawdę chce, żeby społeczeństwo
było bardziej wykształcone- niechaj zreformuje raz a dobrze system
edukacji. Wprowadzi obowiązkowe przedszkola; dzieci do pierwszej
klasy w wieku lat 6; zlikwiduje nauczanie zintegrowane- ono naprawdę
nie jest dobre, co wyszło w badaniach jakiś czas temu; poszerzy
wymagania programowe, miast je zmniejszać; przeznaczy więcej godzin
na matematykę, język polski i języki obce, a nie na wf i religię
(!!); powróci do modelu czteroletniego liceum, a jeśli już tak
bardzo chce, aby zachować gimnazja, to niech będą one połączone ze
szkołami średnimi, a nie podstawówkami (totalna patologia- obok
siebie 8-letnie dzieci i 16-letni wyrostkowie); równocześnie wspiera
rozwój niedocenianego szkolnictwa zawodowego- wszak nieustannie
słychać, że mamy za mało specjalistów w tej czy owej dziedzinie;
zadba o właściwy poziom przygotowania zawodowego nauczycieli i o
przywrócenie tej profesji odpowiedniego prestiżu; zatroszczy się o
odpowiednie zaplecze edukacyjne i, co najważniejsze- powinno istnieć
nastawienie na to, żeby dzieci i młodzież, oprócz wiedzy, zyskiwali
odpowiednie umiejętności. W polskiej szkole ciągle dominuje
pamięciówka i praca odtwórcza, a nie abstrakcyjna i nastawiona na
działania praktyczne.
No, ładnie sobie pomarzyłam :)

Próbny egzamin w bydgoskich gimnazjach

Nie chcesz się uczyć? Zostaniesz Palestyńczykiem.
rychoo2 napisał:
> wyniki testów kompetencji z roku na rok lecą na pysk, lecz nikt nie analizuje
> tresci programowych.

Złe wyniki egzaminów z fizyki i matematyki przygotowała dywersyjna
polityka "warszawki" celowo. Ta dywersja trwa już od 1939 roku.

A wobec nie zatwierdzenia freblówki AB, maturzyści bydgoscy chcący studiować
naprawdę, będą musieli pojechać do Niemiec, albo Zurycha.

Wobec tego dziś muszą mieć opanowany język obcy. Uczniowie gimnazjalni z
Niemiec, Szwecji, nawet Francji komunikują się biegle angielskim zagranicą na
wakacjach z rodicami lub au pair.

Szwajcarzy nawet czterema językami - niem, ang., franc. i włoskim.

P R Z E D MATURĄ !

Uniwersytet poenerdowski w Hanowerze urządza wakacyjne kursy przygotowawcze z
matematyki i fizyki, żeby podciągnąć maturzystów przybyłych na studia z Polski.
Jeżeli tam wiedzą, to "warszawka" nie miałabz wiedzieć?

Czetry lata temu bzła afera Ministerstwie Oświaty, ponieważ na tutejszym Forum
redakcja zorganizowała komunikację przedmaturalną, którą uczniowie wykorzystali
do podawania sobie tematów maturalnych ponoć im znanych z akt Ministerstwa.

Kuratorzy zaprzeczyli możliwości wykradzenia tematów, ale nikt ich zaprzeczeń
nie sprawdził.

Przedmioty matematykę i fizykę położyła na łopatki żydokomuna, a po 89 roku
polityka "warszawki", żeby Polacy skołtunieli i nie umieli się bronić, kiedy na
kraj spadnie szarancza setek tysięcy osadników żydowskich, którym Żydówka
Danuta Huebner wydaje polskie paszporty "szybkim traktem" od lata tego roku.
Oni utworzą Judeopolonię mandatem ONZ-u jak "Irael" w Palestynie w 2006 roku i
niedouczone Polaczki będą im palestyńczykować.

Gość portalu: samba napisał:
> pod bokiem sąsiedzi posiadają
> światowej sławy Uni.M Kopernika.

UMK to spróchniały relikt żydokomuny.

Żaden uniwersytet w PL-u nie ma poziomu porównywalnego z prawdziwymi
uniwersytetami w Niemczech, Szwajcarii, Anglii, Szwecji i USA.

Czy studia w Niemczech są możliwe?
Absolutnie i tańsze niż może myślisz.

9000 naszych rodaków kształci się w Niemczech. Polacy to najliczniejsza grupa
studentów zagranicznych na niemieckich uczelniach.

Aby móc studiować w Niemczech, musisz mieć:

- polską maturę, najlepiej po 1998 roku,
- zaliczony egzamin DSH - Perliński może Cię przygotować do niego.
- lub przyzwoity certyfikat Instytutu Goethego, KDS/GDS, czasami honorowane są
ZOP lub ZMP, ale to głównie "po wsiach".

Polski “Studentenwerk” Perliński pomaga i wyręcza we wszystkim co potrzebne:

- 100% formalności immatrykulacyjnych na każdej niemieckiej uczelni bez
ruszania się z Polski
- ubezpieczenie zdrowotne (darmowa niemiecka opieka medyczna, obecnie może być
ubezpieczenie z Polski, ale upewnij się dokładnie i skrupulatnie)
- mieszkanie / akademik
- konto bankowe
- studencka karta kredytowa z długim okresem spłaty
- abonamentowy telefon komórkowy z numerem w niemieckiej sieci
(tani abonament studencki)
- adres tymczasowy do korespondencji (do czasu zamieszkania w
akademiku/mieszkaniu)
- p r a c a s t u d e n c k a (wynagrodzenie średnio 350 euro miesięcznie)
- opieka prawno-translatorska na miejscu
- poradnictwo, doradzanie i opieka dydaktyczna w związku z egzaminami DSH lub
porównywalnymi (materiały, kursy, egzaminy, certyfikaty)

Więcej informacji i lista ważniejszych niemieckich uczelni
wraz z adresami ich stron internetowych:
deutsch.matura.pl/studienDE.htm
Nauka niemieckiego i angielskiego
LOGOS STUDIUM - nowe matury 2005
Kursy w Berlinie przez cały rok
Poznań, ul. Słoneczna 40a
Tel. 861 52 55
email SZKOLENIA@LOGOSSTUDIUM.PL

Studia w Zurychu, Londynie, Cambridge i Oxfordzie są droższe.
Studia w USA udostępnia Fundacja Fulbrighta, Kościuszkowska i inne, ale też
wypadną drożej niż w Niemczech.

Rowiązaniem dla bydgoskiej młodzieży i całego regionu, chcącej studiować, jest
zbudowanie prawdziwego uniwersytetu na bazie obecnej pustej skorupy UMK.

Za 15-25 lat.

Starzy maturzyści-jak wyniki?

Jestem matka staromaturzystki a zarazem studentki kierunku lekarskiego (płatne)
na akademii medycznej. zdecydowaliśmy się na studia płatne w 2005 roku, kiedy
córce "zabrakło" 3 punktów do dostania się na wymarzone studia. Myśleliśmy,że
sytuacja z rekrutacją będzie do opanowania.Niestety wydaje mi się,że w naszym
ponoć praworządnym kraju jest to sytuacja beznadziejna. W roku 2005 córka
oglądała swoje arkusze zwiazane z egzaminem wstepnym znalazła około 20 punktów
zadaniowych, które powinny być zakwalifikowane jako poprawne ( poparte
merytoryczną oceną specjalistów z wiedzy biol.,chem. czy fizyki oraz cytatami z
podręczników do szkół srednich ), zamieściła to w odwołaniu i nikt nawet nie
wysilił się, aby skomentować to odwołanie. Pragnę zaznaczyc, ze na studiach
sobie dobrze radzi, a wielu jej kolegów "nowomaturzystów" na zajęciach z
biofizyki, chemii, albo biologii zachowywało się tak, jakby nie znali podstaw z
tych przedmiotów. Ale wracam do egzaminu wstepnego. W zeszłym
roku "podchodziła" do niego nie powtarzając zbyt wiele, bo zdecydowaliśmy, ze
ważniejsze jest zdanie pierwszego roku-wszystko zdała w sesji czerwcowej-na
egzaminie wstępnym znowu zabrakło ( ale tym razem nie mieliśmy już sił, aby
sprawdzac arkusze odpowiedzi i przechodzic całaprocedurę odwoławczą ).
Do tegorocznej rekrutacji przygotowywała się solidnie i porażający wynik
egzaminu - sprawdzała arkusze odpowiedzi i np. z bioliogii niezaliczone
merytorycznie prawidłowe odpowiedzi i podkreślane jakieś pojedyncze wyrazy nie
mające wpływu na merytoryczną treść odpowiedzi, z fizyki nie zaliczone
punkty "częściowe" z zadań.
Zaznaczam, że córka rozwiązała mnóstwo zadań z arkuszy z różnych opracowań i
wydawało się, że jest porządnie przygotowana do egzaminu. W tej chwili jest
załamana-czeka ją kolejny rok ciężkiej nauki, problemy finansowe rodziny i
niestety brak szans na jakąś poprawę sytuacji...najgorsze, że niestety juz nie
widać nawet światełka nadziei.
Próby uzyskania arkuszy egzaminacyjnych oraz przykładowych rozwiązań na razie
są zakończone fiaskiem, owiane są tajemnicą - dlatego nie wierzymy, że to były
arkusze identyczne z tymi, które związane były z maturami zdawanymi w sesji
czerwcowej. Podobnie było z arkuszami zeszłorocznymi - nie są dostępne nigdzie,
nawet podobne zadania nie znalazły się w żadnych dostępnych opracowaniach - po
prostu CKE jako organ Ministerstwa szkolnictwa... wybrała sam ekstrakt.
Jesteśmy zdesperowani, bo wymarzone studia zamiast przynieść szczęście
przysparzają nam problemy a w naszym kraju wydaje się jakby nie
istnieli "staromaturzyści".
Zwróćcie uwagę na zeszłoroczne informacje związane z naboraem na kierunki
medyczne www.biolog.pl/petycja/petycja-am.html.
Uważam, że najlepszym wyjściem byłaby odrębna pula dla "staromaturzystów"
proporcjonalna do liczby złożonych podań i egzamin zdawany przez nich na
uczelni, lub umożliwienie zdawania im tych samych arkuszy w sesji
majowej "nowej" matury np. w szkole w miejscu zamieszkania.
Po prostu nie wierzę w identyczne ocenianie arkuszy staromaturzystów przez OKE -
zreszta na załączonym linku znajdziecie sobie informacje jakie
to "merytorycznie" fachowi egzaminatorzy sprawdzają arkusze. Myślę, ze są wśród
egzaminatorów również ludzie uczciwi-stąd na niektórych uczelniach wręcz
cudowne przypadki wspaniałych wyników.
Czekam na odpowiedź z CKE na mój kolejny list związany z prośbą o udostępnienie
arkuszy oraz klucza odpowiedzi - myślę, że bedę przechodziła próbę
wytrzymałości i cierpliwości. Pozdrawiam Was serdecznie.

Odpowiedzialność korepetytora

Napiszę jak to wygląda z perspektywy osoby, która była naocznym świadkiem tych
zdarzeń, ponieważ chodziłem z Janem do jednej klasy i zaraz przed nim zdawałem
ustną przed tą samą komisją. Jasiu ostro zawalał cały rok, szczególnie z
polskiego, bo chciał naprawdę dobrze ( zresztą jak wszyscy ) tą maturę zdać. A
więc takie kwestie jak brak inicjatywy z jego strony czy tępota umysłowa (
oceny miał całkiem przyzwoite ) możemy wykluczyć. Tak naprawdę zaważyło co
innego. Zaważyło dyskusyjne ( nie chcę pisać niekompetentne ) przygotowanie
całego maturalnego bajzlu. Bo tak na zdrowy rozum - u mnie przyznam szczerze,
przez większą część III klasy polski był na końcu łańcucha ważności. Zacząłem
robić konkretną pracę na ustną maturę ( pomijam kospekt, na który poświęcało
się 20 minut ) na trzy dni przed godziną 0. I jak ? 11/20 - jak na 3 dni to
raczej nie było źle ( zwłaszcza, że mieliśmy najokrutniejszą komisję w całym
województwie lubelskim ;) ). A co z Jasiem, który ostro maglował polski cały
rok, na 10 wariantów rozpatrzył ustną maturę ( nawet przyniósł portret Żyda ) i
wybulił mase kasy ? Chyba mniej niż 10... Mam takie niemiłe wrażenie ( tylko
wrażenie bo co jak co, ale ja wierzę w dobrą naturę ludzi i naprawdę ciężko mi
się przekonać do tego by jakikolwiek nauczyciel chciał świadomie, na tak ważnym
egzaminie jak matura, skrzywdzić chociażby najwredniejszego ucznia), że akurat
w tym przypadku mógł zadziałać czynnik ludzki. Po wynikach mojej i Jana klasy (
porównując do innych klas ) można dojść do wniosku, że albo to my byliśmy tak
słabo na tle innych klas przygotowani, albo w stosunku do nas były nieco
większe wymagania. Bo pomimo całej doskonałości ( podobno ) najlepszej klasy z
całego rocznika, trudno mi uwierzyć, że wszyscy byli tak wspaniale
przygotowani, że gdzieś koło 85-90% osobników dostało maksymalną liczbę punktów
za część ustną. Być może w grę wchodzi czynnik ludzki, ponieważ M.B. która
nauczała tą klase, dowodziła w ich komisji dosyć pobłażliwie. Natomiast ta sama
M.B. która wraz z D.G. dowodziły w naszej komisji, już taka pobłażliwa nie
była... Konkludując, moje doświadczenia z ustnej matury AD 2005 przekonały
mnie, że tego rodzaju egzamin nie powinien mieć miejsca. Swoją strukturą
przypomina ustny egzamin jeszcze ze starej matury, a tego typu rozwiązania
powinny dawno przejść do lamusa. Już bez komentarza przytoczę jeszcze jeden
interesujący fakt na który nie potrafię znaleść wytłumaczenia - moja klasa
przeszła trzy lata z D.G. na każdej lekcji i dla większości było to pewne
wyzwanie, ponieważ pani D.G. nie jest nauczycielem łatwym we współżyciu. Mnie
przez trzy lata szło różnie i raczej byłem bliżej końca niż początku jeśli
chodzi o oceny. Ustną maturę zdałem też średnio, natomiast z pisemnej miałem
80% co jest wynikiem raczej dobrym. Dziwną rzeczą jest prawidłowość, że osoby
ze złymi ocenami w szkole dobrze napisały część pisemną. Ktoś powie, tak bardzo
wymagający nauczyciel, że ci z dwójami i trójami zdają na 80%. Lecz właśnie
nie. Osoby z dobrymi ocenami w szkole, część pisemną napisały bardzo słabo.
Dlatego moim głównym wnioskiem jest to, że tak naprawdę coś niedobrego leży u
podstaw nowej matury z przedmiotów humanistycznych, zupełnie inne od
świadomości maturzystów są wymagania. Nie czepiam się przedmiotów ścisłych,
ponieważ tutaj sprawa jest prosta. Dostajesz zadanie, rozwiązujesz, odpowiednio
poruszasz się krok po kroku, masz punkty. Nie ma miejsca na inną drogę.
Natomiast w humanistycznych jest wiele dróg, a mądre głowy w ministerstwie
wyodrębniają jedną i mówią, że ta jest właściwa. A jeśli tak drogi uczniu nie
uważasz, twoja sprawa. Najwyżej nie dostaniesz się na studia... Znam założenia
nowej matury i wiem, dlaczego forma owej matury wygląda tak a nie inaczej. (
ponoć mniej stresu dla biednych dzieci i zmiejszenie liczby procedur w
rekrutacji na studia ). Jednocześnie obecna forma krzywdzi naprawdę wielkie
rzesze młodzieży. Moim zdaniem, wszyscy kompetentni ludzie edukacji, którzy
zajmowali się tworzeniem działu humanistycznego nowej matury, powinni coś
zmienić. Kluczowanie wypracowań to naprawdę nie jest najlepszy pomysł...

Rektorzy grożą ministrowi Giertychowi buntem

Po pierwsze, to nie rektorzy grożą buntem, bo to nie jest oficjalne stanowisko
konferencji rektorów, tylko wypowiedź jej przewodniczącego. KRASP zrzesza ok.
100 rektorów uczelni publicznych, w tym są również małe uczelnie publiczne,
które na wybrane kierunki będą przyjmować wszystkich, kto się zgłosi. Jeżeli
tego nie zrobią, to trzeba będzie kierunki likwidować, bo nie będzie kogo uczyć.
Na politechnikach w Opolu czy Rzeszowie chętnych było w tym roku mniej niż
miejsc. To są skutki niżu demograficznego i paru innych czynników.

Po drugie, nowa matura to szczyt niekompetencji. Wyniki nie są standaryzowane.
Egzamin z tego samego przedmiotu jest raz łatwiejszy, raz trudniejszy. Kandydat,
który uzyskał 84% z biologii w 2005 roku może faktycznie umieć więcej niż ten,
kto w 2006 uzyskał 72%. Porównywalność wyników nawet z tego samego przedmiotu
jest żadna. Egzamin z polskiego sprawdza nie wiadomo co i nikt z tym nic nie
zamierza zrobić mimo wielokrotnych protestów polonistów, w tym również
egzaminatorów maturalnych. Angliści z kolei skarżą się kolejny rok, że matura
jest za łatwa i nie daje potrzebnych informacji o kandydacie na studia.

Po trzecie, matura nie daje informacji o poziomie pracy szkoły, ale o zasobności
portfeli rodziców. Jak ktoś chce się dostać na wybrany kierunek studiów, to
gania cały rok na korepetycje. Tak było przed reformą i nic się nie zmieniło.

Po czwarte, co to za różnica, czy maturzysta dostał 30% na maturze z danego
przedmiotu, czy miał średnią 30% ze wszystkich. Przecież w każdym przypadku jest
to dno, zważywszy na poziom wymagany, żeby zdać. Zdanie egzaminu przy uzyskaniu
30% punktów na poziomie podstawowym jest kompromitacją tej matury, ale to nie
jest pomyśl Giertycha.

Po piąte, przy tym zestawie przedmiotów obowiązkowych na maturze jest możliwe,
że amnestia giertychowska obejmie również bardzo dobrych kandydatów na studia.
Może to być np. kandydat na polonistykę lub anglistykę, który zdał bardzo dobrze
język polski i obcy, ale padł na biologii, która nie jest mu do niczego
potrzebna, ale ją wybrał, bo coś wybrać musiał. Takiego kandydata też panowie
rektorzy nie przyjmą?

Po szóste, rekrutacja na studia nie odbywa się na podstawie matury, ale na
podstawie uchwały rekrutacyjnej senatu uczelni, która określa, jakie przedmioty
maturalne będą wymagane na jaki kierunek studiów. W tejże uchwale rekrutacyjnej
można też zapisać warunek, że nie będą przyjmowani kandydaci, którzy uzyskali
mniej niż 30% punktów z wymaganego przedmiotu. O CO TEN CAŁY SZUM MEDIALNY?

Po siódme, rektorzy nie protestowali, kiedy nową maturę psuli urzędnicy z CKE.
Więcej, nic ich to nie obchodziło. Na to, jak ta matura będzie wyglądać,
zgodzili się w ciemno. TO TERAZ TRZEBA PIĆ TO PIWO, A NIE MIESZAĆ LUDZIOM W
GŁOWACH.

Nie podoba mi się, że ministrem edukacji jest adwokat, ale nie uważam, żeby
Giertych był gorszym ministrem edukacji od wszystkich profesorów i rektorów,
którzy piastowali to stanowisko przed nim. A jeżeli cała ta reforma maturalna
się wywróci, to też nie będzie czego żałować. Niestety.

Skandal rekrutacyjny na Uniwersytecie Gdańskim!

Śledzę z uwagą dyskusję rozpętaną przez red. Daszczyńskiego i Wójcika na forum
internetowym Gazety Wyborczej dotyczącej tegorocznej rekrutacji na wyższe
uczelnie. Bardzo zręcznie podgrzewają atmosferę operując półprawdami i
niedomówieniami. Efektem ich manipulacji jest to, że nowi i starzy maturzyści
zaczęli obrzucać się nawzajem inwektywami starając udowodnić sobie nawzajem,
kto bardziej nadaje się na studia. Całą swoja energię skierowaliście na
wzajemne zwalczanie się oraz uczelni, które stały się tak samo jak wy ofiarami
systemu nowych matur, który zafundowali wszystkim, pozbawieni wyobraźni
urzędnicy MENiS. Panowie redaktorzy nie raczyli ruszyć najważniejszego
problemu, który was dotyczy i jest problemem ogólnopolskim.

Zarzuca się uczelniom, że nie potrafiły przewidzieć wyników nowych matur i
dostosować do nich zasad rekrutacji. A spróbujcie przewidzieć dzisiaj wyniki
przyszłorocznych egzaminów dojrzałości lub pogodę 3 sierpnia 2006 r. Wasi
nauczyciele przygotowywali was także w ciemno do nowych matur, gdyż posiadali o
nich wiedzę jedynie teoretyczną. Ogromnym błędem było wprowadzenie przez MENiS
równocześnie nowych matur i nowych zasad rekrutacji w sytuacji gdy nikt nie
miał pojęcia jak przebiegną nowe matury oraz gdy istnieje cała rzesza starych
maturzystów. Drugim ogromnym błędem MENiS było żądanie od uczelni ustalenia
zasad rekrutacji na rok akademicki 2005/2006 do lutego 2004 r. (!!!!!) oraz na
rok akademicki 2006/2007 do maja 2005 r. bez możliwości ich weryfikacji po
opublikowaniu wyników pierwszej nowej matury. Nie byłoby tych wszystkich
problemów, gdyby ministerstwo wprowadzając nowe matury utrzymało w okresie
przejściowym egzaminy wstępne do czasu okrzepnięcia nowych zasad maturalnych.
Chciałbym wam uświadomić, że w przyszłym roku wasza sytuacja może stać się
jeszcze gorsza. Po tegorocznych doświadczeniach maturalnych przyszłoroczne
matury będą łatwiejsze, co da szanse przyszłorocznym maturzystom uzyskać dużo
lepsze wyniki od tegorocznych, a wtedy wy będziecie postawieni w bardzo
niekorzystnej sytuacji. O tym trzeba myśleć już dzisiaj, ale swoje protesty i
żądania należy kierować nie do uczelni ale do MENiS. Walczcie o swoje, ale
kierujcie swoje protesty pod dobry adres tj. pod adres ministerstwa.

I jeszcze jedna bardzo ważna kwestia wymagająca wyjaśnienia. Kwestia, którą jak
do tej pory nie raczyły zająć się środki masowego przekazu. Zasady rekrutacji
po opublikowaniu stały się obowiązującym prawem i według nich odbywa się
tegoroczny proces rekrutacji. Te zasady były powszechnie znane od lutego 2004
r. Każdy kto składał podanie na studia automatycznie akceptował te zasady, więc
na jakiej podstawie teraz te zasady podważa?

Jesteście rozżaleni, że matura z historii i polskiego była wyjątkowo trudna i w
związku z tym nie mieliście szans na lepsze wyniki, to jest dla mnie
zrozumiale, ale w czym tu zawiniły uczelnie? To ministerstwo jest
odpowiedzialne za pytania, organizację i przebieg egzaminów maturalnych i tam
należy kierować swoje pretensje. Średni wynik z egzaminu maturalnego z historii
w woj. pomorskim wynosi 42,85% (52% z poziomu podstawowego i 33,3% z poziomu
rozszerzonego), a z języka polskiego 47,95% (53,4% z poziomu podstawowego i
42,5% z poziomu rozszerzonego). Przyjrzyjmy się więc jak to wyglądają te
procenty w skali ocen od 1-6. Szkolna szóstka odpowiada 100%, piątka – 83,3%,
czwórka – 66,67%, trójka – 50% a dwójka – 33,3%. Porównując to z wynikami
matury z historii i z języka polskiego wynika jednoznacznie, że średnio
tegoroczny maturzysta nie osiągnął oceny dostatecznej z tych przedmiotów. Tu
komentarz jest zbyteczny.

I na zakończenia moja refleksja. Czytając wasze opinie o Uniwersytecie Gdańskim
odniosłem wrażenie, że jest to uczelnia denna w której wykładają sami kretyni.
Nie rozumiem więc po co tak uparcie walczycie o miejsca na niej, przecież tyle
jest renomowanych uczelni w Polsce jak np. UJ, UW, UMK itp., które czekają na
was z otwartymi ramionami.

Odpowiedzialne rodzicielstwo

Ekonomia
anndelumester napisała:

>Oczywiście wiekszość rozmnażających sie w naszym
>kraju nie bierze tego w ogole pod uwage - sadzac po statystykach dzieci
>niedożywionych, no ale to jest wlasnie spirala nieopowiedzialności. Ale ja
>akurat sie ciesze a nie smuce, ze sa osoby ktore mysla nie doraźnie , ale z
>wyprzedzeniem.

Mocne słowa, surowa ocena. Skoro myślisz z wyprzedzeniem odpowiedz jaka będzie
skala bezrobocia w 2020-2030 roku? Czy Ty i Twój mąż będziecie mieli pracę za
20 lat? Jaki będzie średni zarobek w danym zawodzie? Czy aby utrzymać rodzinę z
jednym dzieckiem na godziwym poziomie wystarczą zarobki jednej osoby, dwóch a
może będą musieli dokładać ze swoich emerytur starzy rodzice? Jaki będzie wiek
emerytalny? Czy osoba decydująca się dziś na dziecko, które urodzi się pod
koniec 2006 roku, maturę pisać będzie w 2025 roku, studia ukończy w 2030 roku,
jest w stanie przewidzieć, czy studia w 2030 roku będą płatne? Czy
nieodpowiedzialni byli ludzie, którzy mając dobry zawód i nadzieję na dobrą
przyszłość w 1989 roku decydowali się na kolejne dziecko, wiedząc, że upada
ustrój niewydolny ekonomicznie, że ten nowy przyniesie ludziom lepsze życie?
Czy nieodpowiedzialni byli ci, którzy w porę nie przenieśli się z
zachodniopomorskiej wsi do Warszawy, albo nie wyemigrowali? Czy
nieodpowiedzialni byli ci, którzy decydowali się na dziecko w 1938 lub 1939
roku? Jakie czekało ich dzieciństwo, jaka przyszłość?

Tymczasem Bank Światowy podał, że w latach 1998-2005 tylko w Polsce i Gruzji
wzrosła liczba biednych. W innym państwach europejskich ta liczba
malała.Dziwisz się, że tych biednych najwięcej jest w rodzinach mających
dzieci. Dlatego coraz więcej dzieci niedożywionych. Czy ci ludzie są
odpowiedzialni za to, że Polska od lat jest źle rządzona?

Gdyby odpowiedzialnie myśleć tylko kategoriami ekonomicznymi przynajmniej
połowa młodych Polaków nie powinna decydować się na żadne dziecko, a ci mający
lepsze perspektywy mogliby sobie na nie pozwolić. I taką tendencję dziś jednak
mamy, ludzie w swojej większości są odpowiedzialni. Wynik 1,21 dziecka na
kobietę.

Pragnę zwrócić uwagę na groźne zjawisko, na tykającą bombę zegarową, która
wybuchnie za 15-20 lat. Otóż w tej chwili bardzo duża liczba ludzi nie odkłada
na swoją emeryturę, pracując w szarej lub czarnej strefie, albo ich oficjalne
zarobki są na minimalnym poziomie, co odpowiada w przyszłości głodowej
emeryturze. Myślę, że jest to połowa populacji albo i więcej. Nawet instytucje
państwowe zobowiązane do przestrzegania prawa kombinują ze składkami
emerytalnymi. Już w tej chwili bardzo duża grupa ludzi, z reguły ci słabiej
wykształceni, żyje na garnuszku rodziców, którzy wypracowali swoje emerytury w
czasach PRL. Ale to się skończy, gdy ci ludzie wymrą. Pojawią się nowi emeryci,
ludzie dziś jeszcze pracujący, bez prawa do emerytury albo mający minimalną
emeryturę. Gwałtownie wzrośnie liczba biednych, także bezrobotnych dzieci tych
emerytów bez emerytur. Myślę, że w takich warunkach ekonomiczno-społecznych
podatny grunt znajdzie idea eutanazji lub jeszcze gorsze koncepcje.

Sądzę, że ekonomia nie powinna być w naszych rozważaniach o rodzinie na
pierwszym miejscu. A co powinno być? Na tym forum odpowiedź chyba nie będzie
trudna.

Rozmnażający się Otryt

Pismo do CKE w sprawie matury z informatyki

Pismo do CKE w sprawie matury z informatyki
Przyłączając się do wielu uczniów zdających w tym roku informatykę VIII LO w
Krakowie przyłącza się do protestu. Napisaliśmy pismo, którego treść
zamieszczamy poniżej:
Kraków, 20.05.2005

Centralna Komisja Egzaminacyjna
ul. Łucka 11
00-842 Warszawa

Dnia 11 maja 2005 r. Odbyła się nowa matura z informatyki. W myśl
reformy szkolnictwa wyniki z tego egzaminu będą brane pod uwagę przy
rekrutacji na wiele uczelni wyższych. W związku z licznymi nieścisłościami i
błędami merytorycznymi wyżej wspomnianego egzaminu, uczniowie, którzy do
niego przystąpili, mają (nie z ich winy) niewielkie szanse na dostanie się na
wymarzone uczelnie.
Po konsultacji z kwalifikowanymi nauczycielami informatyki
wyróżniliśmy następujące ewidentne niedociągnięcia egzaminu:

1. Zbyt mało czasu na rozwiązanie zadań. Egzamin nie pozwolił nawet
bardzo zdolnym uczniom wykazać się swoją wiedzą.
2. Treść niektórych zadań były nieścisłe i mogła być interpretowana na
różne sposoby.

Np.:
- w zadaniu 6. w arkuszu II jest napisane: „(...)Do oceny oddajesz: Na
nośniku WYNIKI pliki tekstowe wskazane w punkcie a) (...)”. W podpunkcie a)
nie zostały wskazane żadne pliki do samodzielnego wykonania, a jedynie pliki
z danymi. Pliki do samodzielnego stworzenia znajdujemy dopiero w podpunkcie
c).
- W zadaniu 6. d) jest napisane: „(...)Utwórz informację o wynikach
Adama Małysza na zawodach w Zakopanem, Kuusamo i Trondheim. (...)”. W podanym
pliku nie występowało nazwisko „Małysz” a „Malysz”, dlatego przy próbie
utworzenia kwerendy otrzymywało się 0 rezultatów. Wykrycie tego błędu również
zajmowało czas.

3. Zadanie 5 (wymagające napisania programu w wybranym języku
programowania) było niewykonalne w kompilatorze Turbo Pascal 7.0, który
wybrało wielu maturzystów. Jeden z plików, który należało wykorzystać w
zadaniu, był zbyt duży, aby dane z niego można było przechować w tablicy i
program nie mógł działać poprawnie.
4. Wykonanie zadania 6 wymagało posiadania oprogramowania pozwalającego
na tworzenie relacyjnych baz danych. Jednak uczniowie, którzy zadeklarowali
środowisko Linux, nie mieli do dyspozycji programu do tworzenia baz danych
Adabas, który umożliwiłby im rozwiązanie zadania.
5. W zadaniu 6 należało dopasować symbole państw do nazw miast, w
których odbywały się zawody. Egzamin z informatyki nie powinien wymagać od
uczniów znajomości geografii ani sportu.
6. Rozwiązanie zadania 1 bez znajomości materiału wykraczającego poza
program szkoły średniej (logarytm naturalny i szereg Mclaurena i Taylora)
było dla wielu uczniów niewykonalne w przeznaczonym na to czasie.

W związku z powyższymi zarzutami zwracamy się z uprzejmą prośbą o rozważenie
możliwości powtórzenia egzaminu maturalnego z informatyki w takim terminie,
aby wyniki z niego uczniowie otrzymali najdalej do końca czerwca br. i aby
mogły być one wzięte pod uwagę w tegorocznej rekrutacji na studia.
Przypominamy, że od wyniku tego egzaminu zależy przyszłość wielu z nas.

Z poważaniem

Maturzyści 2005

Do wiadomości:

1. Inne licea krakowskie.
2. Gazeta Wyborcza w Krakowie.
3. Maturalne forum Gazety Wyborczej.

Przelicznik podst. ---> rozsz.


Nieprawdą jest, że uczelnie biorą pod uwagę wyłącznie rozszerzenie. Wystarczy
wejść na strony internetowe dobrych publicznych polskich uczelni (np.
UW,UJ,UMK, UAM, UG), by przekonać się, że w większości przypadków pod uwagę
brany jest zarówno poziom podstawowy, jak i rozszerzony, a ponadto na ten sam
kierunek na różnych uczelniach wymagane są nierzadko różne poziomy egzaminu
maturalnego.

Całe zamieszanie z podpisanym rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej
związane jest z tabelką przelicznikową, znajdujacą się na stronie nr 13 tego
rozporządzenia. Uczniom, którzy zdecydują się, ze w tym roku szkolnym będa
zdwali egzamin na poziomie rozszerzonym (rozporządzenie wprowadza rozdzielenie
poziomów - gdy pisze się rozszerzenie, nie pisze się już najpierw podstawy) na
świadectwie maturalnym pojawi się także wynik z poziomu podstawowego
przeliczony na podstawie tej tabelki. Wspomiana tabelka zakłada, że wiedza
ucznia, który napisał egzamin na poziomie rozszerzonym jest tylko o kilka
punktów procentowych większa od wiedzy ucznia piszącego podstawę (np. 70% =
76%, a w przedziałach 0%-29% i 97%-100% rozszerzenie = podstawa).

Wyobraź sobie sytuację:
na bardzo dobrą uczelnię A wymagany jest poziom rozszerzony z języka polskiego
oraz poziom rozszerzony z języka obcego nowożytniego. Na nieco gorszą uczelnię
B (ale też dobrą) wymagany jest poziom rozszerzony z języka polskiego oraz
poziom PODSTAWOWY z języka obcego nowożytnego.

Uczeń pragnie dostać się na bardzo dobrą uczelnię A, ale trochę się boi
niepowodzenia i dlatego składa tez dokumenty na uczelnię B. Musi więc zdawać
poziom rozszerzony z polskiego i języka obcego.
Uczeń ten osiągnał na egzaminie maturalnym następujace wyniki:
a) język polski: poziom rozszerzony 65%, poziom podstw 70% (wedlug przelicznika)
b) język angielski: pr 84%, poz. podst. 86% (wedlug przelicznika).

Niestety wyniki ucznia były zbyt słabe, by mógł dostać się na uczelnię A. Uczeń
czeka więc na wyniki rekrutacji na uczelni B, gdzie próg przyjęcia jest zawsze
niższy od progu bardzo dobrej renomowanej uczelni A.

Jednak uczeń nie dostaje się także na uczelnię B. Dlaczego? Ponieważ słabszy
kolega ucznia zdecydował się na pisanie egzaminu maturalnego z języka polskiego
na poziomie rozszerzonym (tak jak nasz uczeń), ale tylko poziomu podstawowego z
angielskiego (nasz uczen pisał rozszerzony). Kolega ucznia osiągnał wyniki:

a) język polski: poziom rozszerzony 65%, poziom podstwowy 70% (wedlug
przelicznika) - identycznie jak nasz uczeń;
b) język angielski - 96% (pisał tylko podstawę)

Co się stało? Chociaż kolega ucznia pisał egzamin tylko na poziomie
podstawowym, dostał się na studia na uczelnię B, bo miał wyższy wynik niż
uczeń. Nasz uczeń był zbyt ambitny i chciał spróbować dostać się na lepsze
studia. Napisał poziom rozszerzony z angielskiego na 84% i z pewnością posiada
większą biegłość z tego języka od swego kolegi, który pisał tylko poziom
podstawowy. Nasz uczen podszedł do sprawy zbyt ambitnie i dlatego nie dostał
się na studia ani na uczelnię A, ani na B. Gdyby wybrał opcję mniej ambitna,
zapewne osiągnąłby równie wysoki wynik jak swoj kolega i dostałyby się na
uczelnię B.

Wybitnym to niezaszkodzi, średnio zdolnym ograniczny trochę pewne możliwości.

Do całego tematu dochodzi jeszcze kwestia maturzystów 2005, 2006, którzy są
uprzywilejowani po podpisaniu tego rozporządzenia.

Oczywiście, że tak czy tak trzeba się uczyć.
Próbę usunięcia matury ustnej z języka polskiego również uważam za kretynizm.
Można by jedynie dyskutowac o formie tego egzaminu. Jednak uczniowie 4 LO
moglisobie protestować, bo mają takie prawo. Jak widać - nic to nie dało. To,
ze ktoś protestuje, nie znaczy jeszcze, że tak będzie. Protest jest prośbą, by
podyskutować o problemie, spróbowac zrozumieć o co chodzi drugiej stronie,
dlaczego protestują i czy to przypadkiem nie jest zasadne.

W razie wątpliwości - pytaj.

link do rozporządzenia razem z tabelką przelicznikową (strona nr 13):
www.cke.edu.pl/images/stories/Akty_prawne/rozporz_08_09_06_1.pdf

Średnie wyniki nowej matury z najczęściej zdawa...

Jacek Peszkowski
ul. Sarbiewskiego 2 m. 28
01-584 Warszawa
tel. 0-503 33 77 83

Szanowny Panie Ministrze Edukacji – Mirosławie Sawicki,
Szanowna Pani Dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej - Mario Magdziarz
Szanowne Panie i Szanowni Panowie Rektorzy wszystkich polskich wyższych uczelni!

Nową maturę niewątpliwie wprowadzić należało, można nawet żałować, że tak późno
to nastąpiło. Jednakże przy wprowadzaniu wszystkich nowości, ryzyko popełnienia
błędu jest większe niż przy postępowaniu rutynowym, sprawdzonym przez lata.
Przy wprowadzaniu nowej matury popełniono błąd systemowy, obciążający zarówno
Ministra Edukacji jak i władze wyższych uczelni. Pani Maria Magdziarz, dyrektor
Centralnej Komisji Egzaminacyjnej miała już odwagę to przyznać („Gazeta
Wyborcza” – „Stołeczna”; 9-10 lipca 2005; strony lokalne; str.1; artykuł „Ale
historia na SGH!”). Podobnie przyznał to Pan prof. Marek Rocki, rektor Szkoły
Głównej Handlowej w Warszawie.
Otóż wyniki poszczególnych przedmiotów, zwłaszcza na poziomie rozszerzonym są
nieporównywalne. Porównywanie wyników rozszerzonej historii z rozszerzoną
geografią to jak porównywanie gęsi z prosięciem!
Na tych wydziałach wyższych uczelni, na których zarówno przy układaniu list
selekcyjnych do rozmów kwalifikacyjnych, jak i przy kwalifikacjach ostatecznych
brane są pod równoważną uwagę wyniki różnych przedmiotów, może dojść do
rażących niesprawiedliwości...
W państwie prawa jakim się mienimy i jakim na pewno chcemy być.
W konsekwencji zdaniem prof. Marka Rockiego może grozić nam fala sądowych
procesów.
Nam to znaczy konkretnie – uczelniom, Ministerstwu, a może Państwu Polskiemu
przed Trybunałem w Strasburgu?

Co można zrobić?
Być może możliwe będzie skorygowanie wyników matur w oparciu o średnią lub
średnią ważoną z wszystkich przedmiotów. Nie sądzę jednak, żeby to było dla
maturzystów aż takie istotne. Dla nich istotne jest wyrównywanie szans dalszego
kształcenia.
Wydaje się oczywiste, że nie można unieważnić już ogłoszonych list selekcyjnych
do rozmów kwalifikacyjnych na studia. Byłoby to prawdopodobnie niezgodne z
prawem i mogło wyrządzić szkody społeczne.
Ale dopóki nie są ogłoszone ostateczne wyniki, można pomyśleć o uruchomieniu
procedury odwoławczej i wykorzystaniu miejsc rektorskich.
1. Albo wobec ustalonych już terminów rozmów kwalifikacyjnych zachować
niezbędną rezerwę miejsc na studiach dla tych, którzy pragną się odwołać od
obecnych wyników kwalifikacji,
2. albo – zwiększyć liczbę możliwych przyjęć i dokonać selekcji po
pierwszym roku studiów.

Co podsuwam Paniom i Panom pod rozwagę z wyrazami szacunku

Jacek Peszkowski
PESEL 55032902716

P.S. Wzywam wszystkich pokrzywdzonych kandydatów na studia, ich rodziców oraz
wszystkich ludzi światłych, którym nie obce jest poczucie sprawiedliwości
Do:
złożenia swojego podpisu pod niniejszym listem.
Redakcja pozwoli nam ustalić jak to zrobić, aby podpisy te były ważne.

Tomasz Jaskóła: nowa matura łamie konstytucję


Ze strony senatora Rockiego – byłego rektora SGH

www.rocki.pl/prasa.php?2006.05.11_gazeta_prawna
Przepisy łamią konstytucję
Profesor Andrzej Zoll, były rzecznik praw obywatelskich, zwraca też uwagę, że w
praktyce maturzystom uniemożliwia się kopiowanie sprawdzonych i ocenionych prac
pisemnych. Tymczasem Konstytucja RP stanowi, że każdy ma prawo dostępu do
dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Przywilej ten może
ograniczyć tylko ustawa. Ponadto obecna procedura udostępniania prac, którą
Jarosław Zieliński, do wczoraj wiceminister edukacji, obiecał zmienić, ale słowa
nie dotrzymał, jest długotrwała i uciążliwa. Karty odpowiedzi udostępniane są do
wglądu na wniosek w miejscu i czasie wskazanym przez dyrektora OKE. W praktyce
uczniowie będą mogli je zobaczyć dopiero pod koniec lipca, już po zakończeniu
rekrutacji na studia. Wielu z nich, tak jak ubiegłorocznym absolwentkom, jednej
z Głubczyc, drugiej z Warszawy, może to utrudnić dostanie się na studia.
Tymczasem w ubiegłym roku w wyniku interwencji uczniów, którzy zakwestionowali
wyniki egzaminów, unieważniono ponad 2500 świadectw.
Kolejnym naruszeniem jest brak prawa do odwołania się od rozstrzygnięcia
dyrektora OKE. Sprawa rozpatrywana jest tylko przez jedną instancję. Ponadto
maturzyści, którzy ściągali zbiorowo, ale zespół nadzorujący nie zwrócił uwagi
na szum w sali egzaminacyjnej, są w uprzywilejowanej sytuacji, bo mogą zdawać
ponowny egzamin w tej samej sesji, w terminie dodatkowym, jeszcze w czerwcu.
Natomiast niesamodzielne rozwiązanie zadań stwierdzone w trakcie sprawdzania
arkuszy egzaminacyjnych powoduje unieważnienie egzaminu oraz zarządzenie jego
ponownego przeprowadzenia w kolejnej sesji, czyli najwcześniej za rok.
Nowa matura ma jednak plusy. W całej Polsce, z poszczególnych przedmiotów są
identyczne zadania, nie ma tzw. przecieków, a prace sprawdzają zewnętrzni
egzaminatorzy. Ważne jest również, że zdobyte na niej wyniki można poprawić w
kolejnych sesjach egzaminacyjnych przez 5 lat od maturalnego debiutu.
OPINIA
ELŻBIETA PUTKIEWICZ
Wydział Pedagogiczny Uniwersytetu Warszawskiego
Gdybyśmy nie stracili dwóch lat pomiędzy 2002 (wtedy część uczniów zdawała po
raz pierwszy nową maturę) a 2005 rokiem (wtedy odbyła się po raz drugi),
mielibyśmy większe doświadczenie i mniej problemów do rozwiązania. Z pewnością
korzystne, zwłaszcza z punktu ekonomicznego, byłoby zmniejszenie liczby
przedmiotów. Na maturze w Anglii zdaje się 5 przedmiotów, a we Francji 9
(ostatnim przedmiotem jest wychowanie fizyczne). Na świadectwie maturalnym w tym
drugim kraju umieszczana jest średnia liczba punktów ze wszystkich przedmiotów.
W efekcie doceniane są nie wyniki z poszczególnych przedmiotów, ale ogólne
przygotowanie ucznia. Prezentacja, która obowiązuje także na maturze
międzynarodowej, ma dużą wartość dydaktyczną. Z przeprowadzonych przeze mnie
badań nt. korepetycji wynika jednak, że w Polsce bardzo często jest ona dziełem
kupowanym od osób trzecich. Tymczasem to polonista powinien być swego rodzajem
promotorem tej pracy maturalnej, trudno jednak nadzorować np. 30 prac.

Co sądzicie o moim przypadku?

Niedawno odebralem wyniki na obecnosc Candidy w kale i na jezyku. W obydwu
przypadkach wyszly 2 plusy (++) z dopiskiem srednio liczna Candida albicans. Jak
juz wczesniej napisalem, bralem Novamox 1g w dawce 6g/dziennie przez ponad 3 dni
- nie zaobserwowalem zadnych herxów, praktycznie rzecz biorac moj stan nie
zmienil sie od poczatku mojej choroby. Szczerze mowiac nie wiem co teraz zrobic
- dalej probowac leczyc borelioze czy skupic sie na candidzie - nie wiem co tak
naprawde powoduje moje dolegliwosci. Moj stan nie jest zly, bole stawow sa
naprawde sporadyczne, jezeli chodzi o miesnie to bola po lekkim wysilku. W sumie
jedyna rzecza ktora mi dokucza to ciagle zmeczenie, a co za tym idzie nerwowosc
i ciagle podirytowanie (czasami jestem strasznie sarkastyczny) i lekko piekace
gardlo (ktore czasem zaczyna bolec, ale po paru dniach bol sam znika) - na forum
Candidy znalazlem podobny przypadek:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30155&w=61588481
Tak samo jak u mnie problem powstal po paru antybiotykoterapiach, rowniez potem
wystepowaly ciagle infekcje gardla. Przypominam sobie rowniez ze w czasie zimy
2005/06 mialem cos w rodzaju infekcji drog moczowych, czasem wystepowalo lekkie
pieczenie i dosyc czesto oddawalem mocz bardzo cienkim strumieniem (infekcja
drog moczowych jest jednym z objawow candidy). Nie poszedlem z tym do lekarza
tylko kupilem Prostapol - ziolowy preparat stosowany w przeroscie gruczolu
krokowego, objawy przeszly po paru dniach, ale lekkie zaczerwienie zoledzia
pozostalo. Co do gardla to wystepuje ciagly niezyt blony sluzowej oraz dziwne
nadzerki (?) po obu stronach luku podniebiennego. Lepiej zobrazuje to zdjecie
ktore zrobilem - co prawda bardzo nieostre ale nie dalo sie lepiej.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30155&w=61588481
Chcialbym jeszcze dodac ze w czasie stosowania antybiotyku Duracef 500mg -
Cefadroxilum Monohydricum (bylo to okolo wrzesnia/pazdzienik 2006), te nadrzerki
zaszly bialym nalotem. Po pokazaniu tego lekarce rodzinnej, ta wezwala na pomoc
druga i tak naprawde nie wiedzialy co to za nalot, lecz stwierdzily ze to raczej
nie grzybica (teraz mam mocne watpliwosci). Dostalem Heviran w dosc mocnych
dawkach po ktorym nastapila znaczna poprawa - nadrzerki sie zmniejszyly, bialy
nalot zniknal (moze wskutek picia actimela 3 razy dziennie). Teraz te nadrzerki
nie wygladaja tak zle jak wczesniej, ale sa.

Szczerze mowiac napisalem juz wszystko - jest tyle watpliwosci ze nie wiem za
bardzo co teraz robic, na czym sie skupic. Teraz mam mature (od jutra sie
zaczyna), wiec staram sie o tym nie myslec tylko w miare przygotowac, abym w
wakacje mogl walczyc z choroba ktora mnie gnebi. Co do mojej historii, bedzie
wdzieczny za wszelkie sugestie.

lo IV czy X co lepsze?

Była na ten temat burzliwa dyskusja na forum po artykule
Wszechwiedzącej Redaktor Kowalewskiej. Cały tekst i dyskusja w wątku
(choć dyskusja bardziej dotyczyła gimnazjów niż liceów) jest pod tym
adresem:
miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34941,4982200.html?as=1&ias=2&startsz=x

A to kilka cytatów:
"Na 23 licea ogólnokształcące od lat pierwsza szóstka to: XIII LO,
II LO, IX LO, V LO, VI LO i I LO. Oprócz "trzynastki", to stare
licea z tradycjami. Do tych starych z tradycjami udało się dołączyć
XIV LO. Szkoła z roku na rok cieszy się coraz większym
zainteresowaniem, osiąga coraz lepsze wyniki. Zasila topową siódemkę
szczecińskich ogólniaków. To do nich próbują dostać się najlepsi."

"To te ogólniaki mają najlepsze wyniki w nauce, pozostałe zostają w
tyle. Różnica między tymi z topowej siódemki a resztą jest bardzo
duża. Ogólniaki z czołówki w średnich wynikach z matur dzieli
różnica 1-4 proc. Pozostałe mają od nich gorsze wyniki o 10, a nawet
30 proc. Przy walce o indeksy na renomowane uczelnie każdy punkt
jest ważny."

"Wystarczy przeanalizować wyniki ubiegłorocznej matury z matematyki -
poziom podstawowy. Uczniowie "dziewiątki" ten egzamin zdali średnio
na poziomie 63 proc., średnia "szóstki" to 62 proc. Peleton ten
stara się doganiać III LO - od VI LO jego uczniowie w ubiegłym roku
byli gorsi o cztery punkty procentowe. Niestety wynik IV LO na
Gumieńcach, X LO na Pomorzanach czy VII LO na Pogodnie jest dużo
gorszy. "Siódemce" do wyników "dziewiątki" czy "szóstki" brakowało
aż 17 pkt. "Dziesiątce" - 14, a "czwórce" 11 pkt."

Reszta w tekście i pod tekstem. Naturalnie, nie ufałbym Pani
Redaktor zbyt mocno, bo zawsze jakoś krzywo interpretuje fakty, ale
liczby to liczby. Wygląda na to, że i IV LO i X LO wyglądają w
zestawieniu równie marnie :). Z drugiej strony, te najlepsze licea
są "fabrykami automatów do wygrywania olimpiad", w których uczeń
jest prymusem i uczy się sam, a nauczyciele mogą iść na łatwiznę,
szczuć dzieciaki do wyścigu szczurów i zacierać ręce z wysokich
miejsc rankingowych. Było o tym w dyskusji na forum. Osobiście
uważam, że wyścigu szczurów i tak trzeba kiedyś trochę liznąć, a im
wcześniej, tym większa odporność w dorosłej zabawie, - ale gdybym
miał wybierać dla swojego dziecka, którego nie mam ;),
zaproponowałbym Pobożniaka na Wałach Chrobrego (to zdaje się II LO).
Wydaje mi się, że (mimo mojego uczulenia na Gazetę Wyborczą) właśnie
siedziba redakcji GW w sąsiedztwie szkoły jakoś tak dziwnie dobrze
wpływa na rozwój tamtejszej młodzieży :). A kilka dni temu widziałem
w tramwaju chłopaka w koszulce z napisem "Absolwent Pobożniaka
2005". Nosi, pamięta, nie wstydzi się, identyfikuje się, jest
częścią ponad 60-letniej tradycji. I to też do mnie przemawia.

Pozdrawiam,
pismak_logowany@gazeta.pl

Czy matura z Matematyki bedzie wciaz obowiazkowa?

Co jest w programie matematyki liceum uzupełniającego, a raczej czego nie ma,
że nie mogą zdać na 30% punktów poziomu podstawowego? Nie znam tego programu,
więc pytam. Wiem co jest w ogólniakach w klasach mat-fiz i ekonomicznych(mają
ten sam program umożliwiający zdawanie na poziomie rozszerzonym. Moj syn ma w
planie nauczania 16 godzin w cyklu 3-letnim, pozostałe klasy humanistyczne,
językowe czy biol-chem mają tych godzin 9(czyli średnio po 3 w roku). Jak na
mój gust to trochę mało. Ile godzin w planie nauczania jest w liceum
uzupełniającym? Czy robi dokładnie ten sam program co ogólniak w tym samym
wymiarze? Jeżeli tak, to powinno wystarczyć ale przy założeniu dużej
samodzielnej pracy w domu. Matematyka to przede wszystkim rozwiązywanie zadań,
na to trzeba mieć czas. Dlatego uważam, że błędem było skrócenie szkoły
średniej szkoły ogólnokształcącej o rok. Zresztą cała ta reforma była do bani.
Gimnazjum zabiera 3 lata z życia, a wychodza z niego niedouczone dzieci. Te
niedouczone dzieci idą dalej, a tam płacz, bo mają ogromne braki. Wiesz co
usłyszałam na spotkaniu z dyrektorem w I klasie? Usłyszałam, że dzieci muszą
samodzielnie opanować ok.40 % materiału, jezeli chcą zdawać na poziomie
rozszerzonym. Stąd pomysł Giertycha(nie jest to postać z mojej bajki) zęby
wydłużyć okres nauczania w liceum o rok. Będzie więcej czasu na solidne
przygotowanie.
Wracając do tych uczennic LU co chcą studiować. Mają ogromne braki
prawdopodobnie nie tylko z matmy, ale także z innych przedmiotów, w tym z
języka obcego. Niestety, jak chcą zdać maturę i dostać się na uczelnię, to
muszą włozyć ogromnie dużo pracy i być może wziąć korki. Zdanie na poziomie 30%
nie gwarantuje im miejsca lub da im na I semestr, bo wypadną po pierwszej
sesji. Cały czas mam na myśli porządną uczelnię, a nie prywatną wieczorową lu b
zaoczna czegoś tam.
Nie wiem kim jesteś, nie zamierzam zgadywać - ja nie jestem nauczycielem. Ale z
własnego doswiadczenia wiem ile kosztuje przygotowanie się do dobrego zdania
egzaminu na studia, sama podjęłam studia za drugim razem dostając się na
wymarzony kierunek. Teraz schrzaniony egzamin maturalny można poprawiać przez 5
lat. Niezdaną, wspomnianą matematykę można przecież zdać za rok. W roku 2005
były takie osoby, co poprawiały i zdały swoje egzaminy w 2006. Wyobraź sobie
ich wściekłośc jak dowiedziały się, że świadectwo maturalne dał Giertych tym,
którzy nie zdali i nie poprawili.
Reasumując: żeby zdać i otrzymać upragniony indeks, nalezy mieć wiedzę
umożliwiającym osiągniecie możliwie wysokiego wyniku na poziomie rozrzerzonym.
30% na poziomie podstawowym to nie jest dużo, ale za mało by mysleć o dalszej
edukacji. Zaklinanie rzeczywistości i naginanie do własnych potrzeb nic nie da.
Bez względu na późniejszy kierunek studiów, uważam,że obowiązkowe powinny być
egzaminy z polskiego, języka obcego i matematyki. Nie jest to chyba zbyt duże
wymaganie od przyszłego magistra lub chociaż licencjata. W innym przypadku
poziom absolwentów nię będzie gwarantował przyzwoitego minimum, a ranga
polskiego dyplomu będzie niska. Czy o to Ci chodzi?
Dobranoc, idę spać.